Żart z gaciami tak ją bawił, że wprost nie mogła się powstrzymać przez tym jakże gustownym zakupem w samym Egipcie. Mógł ich nie nosić, mógł zakopać na same dno szuflady, w najczarniejszy kąt szafy, ale i tak nie uchroniło go to od tego, że musiała mu to po prostu wręczyć. To był nieszkodliwy żart, nie mający nikomu uczynić krzywdy, ot niewinny śmieszek – bo oto pani kupuje panu majtki w panterkę. Ostatni krzyk mody! Wiedziała, że to nie jego gusta, że gdyby były czarne, albo… może różowe? Albo skórzane – och, wtedy byłyby dużo lepsze, ale były właśnie takie: w motywy kociego futra. Mięciutkie, bo i nie kupiła najtańszego gówna, a satynę, co Sauriel wyczułby, gdyby odważył się je dotknąć. Bo widziała jego minę, jak bardzo ze sobą walczy, żeby czegoś nie palnąć.
– Na głowie jako ochronną czapkę. Albo na twarzy zamiast maski – nie miała pojęcia że w maju wparował w kominiarce do zoo, ale gdyby tylko wiedziała… tak naprawdę mógł je nosić jak chciał, albo nie nosić wcale, chociaż no… gdyby je wywalił to byłoby trochę przykro – żart czy nie, to wciąż był prezent. Ale przecież nie zamierzała kontrolować, co nosi na dupie.
– Proszę – uśmiechnęła się leciutko, mrużąc przy tym oczy. Nie powiedziała standardowego “nie ma za co”, bo oboje wiedzieli, że to nieprawda i tylko odbierałoby to powagi od słów, jakie do niej skierował. A podziękowanie…? Kiedy ostatnio jej dziękował? Chyba w maju – za to, że miała nadzieję za nich oboje. Za to, że mógłby być człowiekiem, chociaż wtedy to były tylko bardzo nieśmiałe przypuszczenia po wspólnym zobaczeniu jednego ze wspomnień. – Mam nadzieję, że będzie ci służyć – bo że skóra mu się podobała – to już wiedziała, wystarczyło go chwilę poobserwować. – A kiedy się wprowadzasz? – wiedziała, że ma się przeprowadzić, ale czy to już nastąpiło? I cóż – zdecydowanie był to przypadek, bo zbiegło się to z jej zaplanowanym wyjazdem. Tym niemniej… sama przeprowadziła się miesiąc wcześniej, ale nic od nikogo z tego tytułu nie otrzymała. Uśmiechała się za to, bo jeśli on to tak traktował – no to cieszyło ją, że tak mu się podoba. – Już wszystko w porządku? – wolała, żeby nie robił dobrej miny do złej gry, jeśli nadal nie czuł się dobrze po rozmowie sprzed godziny. Wyglądało co prawda na to, że jest ok, ale… ach, czasami nie chciała zgadywać i się domyślać.