30.11.2024, 18:44 ✶
05.09.1972
Charlie,
Twoja hipokryzja tak mnie pali w oczy, że lepiej zakończmy ten temat.
Ja tylko podniosłam karty, które sam wsunąłeś mi do rąk, Charlie, nie podkreślam niczyjej winy.
Nie snuje opowieści, nie interpretuje znaków i nie zaglądam w przyszłość. Ja tylko powtarzam po tobie.
Snujesz zaklęte teorie, wirujesz w nich pomijając i dodając rzeczy według własnej zachcianki.
Chcąc zakrzyczeć szepty gubisz się w echu własnego krzyku, Charlie.
A nawet najpiękniejszy sen potrafi przeinaczyć się w koszmar, jeżeli dookoła rozpościeramy mrok.
Jeśli nie nachylimy się nad kryształem górskim, ten będzie się zbierać i ściskać. Aż w końcu zabierze ci oddech.
Ale to twój sen, Charlie, nie mój.
Ja śnie mój własny, nie chcąc się obudzić - a ty, nie będziesz tym, który mnie z niego wybudzi. To już złożyłam w inne ręce.
Co do Lorien - jeśli nie zasiejesz ziarna to nie łudź się, że coś wyrośnie. Tylko głupiec czeka na drzewo, którego nigdy nie posadził. Nie jesteś początkiem i końcem, aby ta myślała o tobie po przebudzeniu i przed snem.
Jeżeli sam nie zrobisz pierwszego kroku, możesz czekać aż słońce wzejdzie z drugiej strony, może pewnego dnia tak się stanie.
Czyżby wuj Alex Cię zauroczył, że tak bardzo się boisz aby tych dwóch się zeszło? A może to jednak o ciocię jesteś zazdrosny? Może dlatego tak zaprząta twoją głowę.
Powinno być ci nieco wstyd, że wątpisz w głowę rodu.
Zresztą gdy już tak wirujesz w swojej obsesji zdradź mi powód, dobrze, zagrajmy w tą grę - Po co miałaby zarzucać sieci na biednych bezbronnych mężczyzn z naszego rodu? Dla pieniędzy? Dla kontaktów? Dla reputacji? Rozśmiesza mnie każdy z przytoczonych przeze mnie argumentów, nie wiem tylko który bardziej.
Ukochana siostrzyczka
Ps: Skarbie, mamy wrzesień. Przesyłam całuski