01.12.2024, 23:04 ✶
– Dziękuję – powiedział, gdy Icarus obiecał, że postara się nie pić, chociaż wcale nie czuł takiego optymizmu, jaki mogłyby wywołać w nim te słowa. To nie tak, że nie wierzył w brata. Wręcz przeciwnie, wierzył że Icarus rzeczywiście postara się przestać. Ale jednocześnie nie był głupi, aby nie wiedzieć, że to nie były proste rzeczy, a sama chęć starania się nie wystarczy. Ale przynajmniej był to początek. Jakiś. To, listy i rozmowa o ojcu. Pierwszy krok, drugi licząc tamtą rozmowę po ataku wściekłej historyczką. Może więc wszystko zacznie się jakoś układać?
Nie zamierzał jednak dłużej męczyć Icarusa. Brat miał prawo, a pewnie nawet potrzebował dłuższej chwili sam na sam z własnymi myślami i tym co przez te wszystkie lata pisała mu Mona. Zresztą sam Basilius powinien się już wreszcie położyć. Wstał więc od stołu i poklepał brata po ramieniu.
– Jasne, jak coś to wiesz gdzie jestem – powiedział, trochę złośliwie poczochrał my włosy, jakby Ari miał sześć lat i ruszył w stronę wyjścia z pomieszczenia, ale tuż przy wyjściem zatrzymał się jeszcze na chwilę. – A i mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że jeśli jeszcze raz postanowisz szukać dla mnie randki, to sfałszuję publikację historyczną, wydaną pod twoim imieniem, w której ja, to znaczy ty, opiszesz niesamowicie niesmaczną, nieprawdziwą i uwłaczającą dla nich historię abrakasanów, twierdzącą, że kiedyś jadły niemowlaki czystokrwistych rodzin, wydrukuję, pokażę abrakasanom w całej Wielkiej Brytani i przejęty zasugeruję, że powinny coś z tym zrobić – dodał jeszcze, bez odwracania się, a potem po prostu ruszył do swojego pokoju i padł zmęczony tym wszystkim na łóżko, uznając że jutro zdecydowanie powinien iść na odstresowanie się do jakiegoś kasyna.
Nie zamierzał jednak dłużej męczyć Icarusa. Brat miał prawo, a pewnie nawet potrzebował dłuższej chwili sam na sam z własnymi myślami i tym co przez te wszystkie lata pisała mu Mona. Zresztą sam Basilius powinien się już wreszcie położyć. Wstał więc od stołu i poklepał brata po ramieniu.
– Jasne, jak coś to wiesz gdzie jestem – powiedział, trochę złośliwie poczochrał my włosy, jakby Ari miał sześć lat i ruszył w stronę wyjścia z pomieszczenia, ale tuż przy wyjściem zatrzymał się jeszcze na chwilę. – A i mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że jeśli jeszcze raz postanowisz szukać dla mnie randki, to sfałszuję publikację historyczną, wydaną pod twoim imieniem, w której ja, to znaczy ty, opiszesz niesamowicie niesmaczną, nieprawdziwą i uwłaczającą dla nich historię abrakasanów, twierdzącą, że kiedyś jadły niemowlaki czystokrwistych rodzin, wydrukuję, pokażę abrakasanom w całej Wielkiej Brytani i przejęty zasugeruję, że powinny coś z tym zrobić – dodał jeszcze, bez odwracania się, a potem po prostu ruszył do swojego pokoju i padł zmęczony tym wszystkim na łóżko, uznając że jutro zdecydowanie powinien iść na odstresowanie się do jakiegoś kasyna.
Koniec sesji