24.01.2023, 04:45 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.01.2023, 04:48 przez Elliott Malfoy.)
Nie miał zamiaru sprzątać cudzego bałaganu, ale siłą rzeczą sprawy jego młodszej siostry, były też jego sprawami. Fakt, że jej mąż był jego byłym kochankiem i dobrym przyjacielem być może odrobinę komplikował sprawę, ale nie był nie do przeskoczenia. Nie od dziś skrywał emocje za twardą skorupą marmuru i chłodem, z wiekiem potrafił je zepchnąć na drugi plan coraz lepiej, bo te coraz mniej się o sobie przypominały, więc i w takiej sytuacji radził sobie lepiej. Poza tym, jeżeli Black miał czelność na niego prychać za tak małą reprymendę, która wyświadczał mu przysługę, wolał nie myśleć co zrobiłby, gdyby sytuacja faktycznie zrobiła się gorsza.
- Najwidoczniej zająłeś się niezbyt skutecznie - odparł bez skrupułów i zwilżył gardło ginem, był to jego ulubiony alkohol, więc za każdym razem, gdy miał możliwość go w siebie wlać, tez to robił, czasami z zawrotną prędkością, co może nie świadczyło o nim dobrze, ale na pewno dawało do myślenia, że nie straci nad sobą panowania przy byle czterech szklaneczkach.
- Mogłem cię uprzedzić, abyś nie pił przy tych wieściach, bo w istocie, są dość wzburzające - uniósł brwi nie omieszkając powstrzymać się od tego komentarza, bo skoro przyszedł tutaj upominać Perseusa o to, że swoim dbaniem o Eunice nie reprezentuje jedynie siebie, ale tez cała rodzine, to chciał to robić na każdym kroku. Uważał, że im bardziej da mu do zrozumienia, że nie ma innej drogi, jak droga Malfoyów, tym dla niego lepiej. Sam Elliott dowiedział się o tym w swoim wczesnym wieku nastoletnim bardzo drastycznie, to co mógłby przeżyć Black, będąc częścią tej pokręconej rodziny, nie mogło się do traum blondyna równać, ale skoro mógł, to wolał mu nawet lżejszych oszczędzić.
- Zajmiesz się tym? Tak samo jak zająłeś się przeprowadzką czy, chociażby zakończeniem naszej relacji? Nie rozśmieszaj mnie - rozciągnął usta w nieprzyjemnym grymasie człowieka, który przez pryzmat doświadczenia wolał się zabezpieczyć i nie dawać Perseusowi wolnej ręki. Zaufał mu w sytuacji z żoną i to tez skończyło się nie po jego myśli - Co zamierzasz zrobić, powiedz mi. - zażądał, bo po to tutaj właśnie przyszedł, aby wyegzekwować działanie i dokładny plan, jaki miał służyć interesowi ich obojga, no i też Eunice, oczywiście. Imię rodziny było ważną kwestią, mógłby się założyć, że Percy również o tym myślał, bo Blackowie nie byli byle jaką, podrzędną opcją, a starym, szanowanym rodem.
- Podziękuje, możesz mi za to dolać alkoholu, przyda się - nie miał dla niego litości, prawdopodobnie dlatego że ich relacja w przeciągu ostatnich lat przeszła przez wiele trudności, a teraz była wystawiana na kolejne próby. Perseus wciąż był jego przyjacielem, ale nie darzył go uczuciami tak intensywnymi jak przed jego ucieczką do Paryża, czy po powrocie, nieistotne czy były to emocje negatywne czy pozytywne, ważne, że odrobinę wyblakły, stały się czymś stałym, czymś co przypominało o utracie dawnej idylli oraz było bezpiecznym schronieniem w burzliwych okresach.
- Najwidoczniej zająłeś się niezbyt skutecznie - odparł bez skrupułów i zwilżył gardło ginem, był to jego ulubiony alkohol, więc za każdym razem, gdy miał możliwość go w siebie wlać, tez to robił, czasami z zawrotną prędkością, co może nie świadczyło o nim dobrze, ale na pewno dawało do myślenia, że nie straci nad sobą panowania przy byle czterech szklaneczkach.
- Mogłem cię uprzedzić, abyś nie pił przy tych wieściach, bo w istocie, są dość wzburzające - uniósł brwi nie omieszkając powstrzymać się od tego komentarza, bo skoro przyszedł tutaj upominać Perseusa o to, że swoim dbaniem o Eunice nie reprezentuje jedynie siebie, ale tez cała rodzine, to chciał to robić na każdym kroku. Uważał, że im bardziej da mu do zrozumienia, że nie ma innej drogi, jak droga Malfoyów, tym dla niego lepiej. Sam Elliott dowiedział się o tym w swoim wczesnym wieku nastoletnim bardzo drastycznie, to co mógłby przeżyć Black, będąc częścią tej pokręconej rodziny, nie mogło się do traum blondyna równać, ale skoro mógł, to wolał mu nawet lżejszych oszczędzić.
- Zajmiesz się tym? Tak samo jak zająłeś się przeprowadzką czy, chociażby zakończeniem naszej relacji? Nie rozśmieszaj mnie - rozciągnął usta w nieprzyjemnym grymasie człowieka, który przez pryzmat doświadczenia wolał się zabezpieczyć i nie dawać Perseusowi wolnej ręki. Zaufał mu w sytuacji z żoną i to tez skończyło się nie po jego myśli - Co zamierzasz zrobić, powiedz mi. - zażądał, bo po to tutaj właśnie przyszedł, aby wyegzekwować działanie i dokładny plan, jaki miał służyć interesowi ich obojga, no i też Eunice, oczywiście. Imię rodziny było ważną kwestią, mógłby się założyć, że Percy również o tym myślał, bo Blackowie nie byli byle jaką, podrzędną opcją, a starym, szanowanym rodem.
- Podziękuje, możesz mi za to dolać alkoholu, przyda się - nie miał dla niego litości, prawdopodobnie dlatego że ich relacja w przeciągu ostatnich lat przeszła przez wiele trudności, a teraz była wystawiana na kolejne próby. Perseus wciąż był jego przyjacielem, ale nie darzył go uczuciami tak intensywnymi jak przed jego ucieczką do Paryża, czy po powrocie, nieistotne czy były to emocje negatywne czy pozytywne, ważne, że odrobinę wyblakły, stały się czymś stałym, czymś co przypominało o utracie dawnej idylli oraz było bezpiecznym schronieniem w burzliwych okresach.
“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦