03.12.2024, 10:53 ✶
- Mhm - odpowiedział, idąc spokojnym krokiem obok Shafiqa. Milczał przez dłuższą chwilę, decydując się nie odpowiadać mężczyźnie od razu na zadane pytanie. Prawda była taka, że Anthony przekazał mu niezwykle mało szczegółów na temat specyfiku oraz tego dziwnego pokazu, na który właśnie szli. Musiał poukładać sobie w głowie wszystko chronologicznie, zanim ponownie otworzy usta. Upał nie sprzyjał myśleniu, dlatego miał szczerą nadzieję, że gdy wejdą do sali czy gdziekolwiek mieli się znaleźć: będzie tam chłodniej.
I gdy już wydawało się, że Lestrange najzwyczajniej w świecie zignoruje pytania towarzysza, odezwał się.
- Pokaz mugolski, czy magiczny? Czy ten specyfik jest został odkryty przez kogoś z nas? Czym według ciebie są moce mentalne? - zerknął na niego, czego nie dało się zauważyć spod ciemnych szkieł okularów. Wyróżniał się na tle mieszkańców: był wysoki, szczupły, a na dodatek miał niezwykle bladą cerę i czarne włosy. Wyłapywał pojedyncze spojrzenia i uśmiechy, które mijający ich z daleka ludzie posyłali w odruchu. Było tu zupełnie inaczej niż w Anglii. W Anglii nikt tak się nie uśmiechał do obcych, których mijał na ulicy. - Znam się na urokach. Mam swoje sposoby, nie umiem hipnozy.
Odpowiedział w końcu, lekko wzruszając ramionami. Nie miał zamiaru się zdradzać ze wszystkimi swoimi umiejętnościami. Przede wszystkim dlatego, że część z nich była w Ministerstwie Magii niemile widziana. Jeżeli jednak chodziło o uroki, nie był mistrzem - opanował jednak na tyle tę umiejętność, że mógł z całą pewnością, wcale nie przesadzoną, uważać się za jednego z lepszych. To w połączeniu z jego wiedzą na temat mózgu ludzkiego tworzyło całkiem przydatną mieszankę. Lub niebezpieczną - zależy, kto i jak na to patrzył.
- Jak rozumiem, ten medykament ma coś wspólnego ze sztuką zamykania swojego umysłu przed innymi? - zapytał, mając oczywiście na myśli oklumencję. Co prawda wokół nich nie było nikogo, kto mógłby podsłuchać, o czym mówią, lecz wolał dmuchać na zimne.
I gdy już wydawało się, że Lestrange najzwyczajniej w świecie zignoruje pytania towarzysza, odezwał się.
- Pokaz mugolski, czy magiczny? Czy ten specyfik jest został odkryty przez kogoś z nas? Czym według ciebie są moce mentalne? - zerknął na niego, czego nie dało się zauważyć spod ciemnych szkieł okularów. Wyróżniał się na tle mieszkańców: był wysoki, szczupły, a na dodatek miał niezwykle bladą cerę i czarne włosy. Wyłapywał pojedyncze spojrzenia i uśmiechy, które mijający ich z daleka ludzie posyłali w odruchu. Było tu zupełnie inaczej niż w Anglii. W Anglii nikt tak się nie uśmiechał do obcych, których mijał na ulicy. - Znam się na urokach. Mam swoje sposoby, nie umiem hipnozy.
Odpowiedział w końcu, lekko wzruszając ramionami. Nie miał zamiaru się zdradzać ze wszystkimi swoimi umiejętnościami. Przede wszystkim dlatego, że część z nich była w Ministerstwie Magii niemile widziana. Jeżeli jednak chodziło o uroki, nie był mistrzem - opanował jednak na tyle tę umiejętność, że mógł z całą pewnością, wcale nie przesadzoną, uważać się za jednego z lepszych. To w połączeniu z jego wiedzą na temat mózgu ludzkiego tworzyło całkiem przydatną mieszankę. Lub niebezpieczną - zależy, kto i jak na to patrzył.
- Jak rozumiem, ten medykament ma coś wspólnego ze sztuką zamykania swojego umysłu przed innymi? - zapytał, mając oczywiście na myśli oklumencję. Co prawda wokół nich nie było nikogo, kto mógłby podsłuchać, o czym mówią, lecz wolał dmuchać na zimne.