• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu Podziemne Ścieżki v
1 2 Dalej »
[23.08.1972] Nosferatu begging for a 'sclusive invite || Ambroise & Astaroth

[23.08.1972] Nosferatu begging for a 'sclusive invite || Ambroise & Astaroth
Doktor Dom
Ain't no chariots of fire
Come to take me home

I'm lost in the woods and I wander alone
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, mierzący 193 cm. Dobrze zbudowany, umięśniony. Opalony, wręcz spieczony słońcem od prac na zewnątrz. Kawał czarodzieja. W granicach 100 kg. Wieloletni sportowiec, obecnie również pracujący w znacznym stopniu fizycznie, co widać na pierwszy rzut oka. Długowłosy, zielonooki blondyn. Ma falowane, gęste włosy w kolorze ciepłego jasnego blondu - poprzetykane pasmami rozjaśnionymi od częstego pobytu na słońcu i kilkoma pierwszymi kosmykami bieli. W kącikach oczu ma siateczkę zmarszczek, czoło również pokrywają pierwsze, jeszcze niezbyt głębokie linie. Roztacza wokół siebie zapach ziołowego dymu: ciężki, ale słodkawy, trochę kadzidłowy. Nosi się elegancko, klasycznie, choć nieczęsto sięga po magiczne szaty. W większości są to ubrania szyte na miarę. Preferuje proste, ale dopasowane spodnie i koszule z dobrych materiałów, skórzane buty. Czasami golfy albo płaszcze dostosowane do pogody. Wybiera ciemne kolory. Sięga głównie po zielenie, brązy i czerń, ale bez niebieskich podtonów (również w kierunku bardzo ciemnej zieleni albo kawowego brązu). Często sięga po skórzane rękawiczki. Na palcu niemal stale nosi złoty sygnet. Na lewym nadgarstku ma zegarek na skórzanym pasku, na prawym rzemykową bransoletę z przywieszką. Zazwyczaj mówi bez akcentu, nie unosi głosu. Raczej stawia na wizualny autorytet i chłodne, poważne, nieco kpiące spojrzenie.

Ambroise Greengrass-Yaxley
#9
04.12.2024, 11:35  ✶  
Nie rozmawiali. Po prostu szli.
W labiryncie wąskich korytarzy i ciemnych zaułków znajdował się lokal, który z daleka mógłby wydawać się niepozorny a nawet całkiem niedostrzegalny. Zarośnięte korzeniami schody prowadziły do niewielkich drewnianych drzwi z witrażowym łukiem na planie krzywego półkola, przez które mało kto nie musiał się pochylać, żeby wejść do małego pomieszczenia, które skrywało się w mrokach Podziemnych Ścieżek.
Drzwi zdobione skomplikowanymi wzorami wyrytymi w drewnie otwarły się z cichym skrzypieniem. Nie musieli przekraczać progu, aby poczuć, że w środku panowała bardzo specyficzna atmosfera. Aura miejsca od razu wprawiała w stan niepokoju. Mimo to musieli przestąpić próg. Ambroise przepuścił Astarotha w drzwiach, wcześniej parokrotnie rozglądając się dookoła.
Wewnątrz panował półmrok. Jedynym źródłem światła były migoczące świeczki, które rzucały długie cienie na ściany. W powietrzu unosił się intensywny zapach cynamonowych kadzideł, które w połączeniu z aromatem ziołowych mikstur tworzyły ciężką i niemal duszącą atmosferę mistycyzmu.
Smugi dymu snuły się leniwie w powietrzu, tworząc wiry, które niemal migotały w świetle świec. Te ostatnie były umieszczone na małych półkach specjalnie do tego przeznaczonych. Rzucały miękkie, migotliwe światło, które nieznacznie oświetlało wnętrze wręcz podkreślając jego ponury charakter.
Ściany były zasłonięte regałami, na których stały słoiki wypełnione różnorodnymi substancjami: od lśniącego pyłu po gęste i mętne płyny o intensywnych kolorach. Każdy kawałek płaskiej powierzchni na półce, parapecie czy jednym z co najmniej kilkunastu stolików o różnych kształtach był zapełniony słoikami, fiolkami i pudełkami.
W rogu pomieszczenia stała stara etażerka zastawiona wieloma różnymi przedmiotami. Filiżankami do wróżenia z fusów, woreczkiem z runami wyrytymi w kamieniu, prawie na pewno zakonserwowaną ludzką dłonią z chiromantycznymi liniami i wzorami na skórze. Tuż obok za taflą szkła ukryte były karty tarota, ich barwne wizerunki zdawały się żyć własnym życiem, przyciągając wzrok w niepokojący, hipnotyczny sposób.
Na środku lokalu znajdował się stół, pokryty grubą warstwą lepkiego kurzu i drobnych resztek składników eliksiralnych. To właśnie przy nim w centrum tego niepokojącego miejsca zasiadała młoda dziewczyna. Tak jak zwykle była ubrana w długą, ciemnośliwkową suknię, która sprawiała, że wyglądała jak zjawa z innego świata.
Jej oczy o niezwykle intensywnym błękitnym odcieniu były wpatrzone w rozłożone przed nią malutkie białe kosteczki, najpewniej ptasie. Prócz tego na obrusie przed nią leżały karty tarota ułożone według właściwej konfiguracji, jakby komuś właśnie wróżyła. Ich wielobarwne, choć trochę powycierane ilustracje zdawały się pulsować życiem. Powietrze wokół nich było naładowane elektrycznym napięciem, przez co raz na kilka sekund delikatnie wibrowało, jakby stół i dziewczynę osłaniała przezroczysta tarcza.
Kiedy przekroczyli próg i zamknęli za sobą drzwi, uniosła wzrok. Światło świec padło na jej bladą twarz sprawiając, że tęczówki przez chwilę wydawały się niemal luminescencyjne. Jej wzrok przenikał duszę, jakby potrafiła dostrzec najskrytsze pragnienia i lęki tego, na kogo patrzyła. Teraz to był Astaroth. Uniosła rękę, jakby chciała zatrzymać go w miejscu, w którym stanął.
- Trafiłeś tu tak późno... ...tak późno... ...za późno... ...i za wcześnie... ...zbyt wcześnie... ...w chwili, gdy światło dnia jeszcze drży, otworzyłeś oczy na noc... ...zrozumiałeś, że nie ma powrotu do dawnych dni... zbyt późno, by cokolwiek zmienić, gdyż cień wypełnił już twoje serce... ...boisz się... ...pod skórą czujesz... ...zbyt wcześnie wkradłeś się w świat nocy... ...twoje serce jest zamknięte w klatce z luster, które odbijają jedynie to, co stracone... ...każdy krok, który stawiasz jest echem dawnych marzeń... ...a one odeszły w nicość... ...w matni twojej egzystencji czeka na ciebie przeszłość...  ...przyszłość unika twego spojrzenia... ...stoisz na granicy światów... ...uciekasz, ale nie wiesz, przed czym... ...przed którym sobą pragniesz się ukryć... ...którego siebie tak się obawiasz...  ...nie ma nadziei w byciu za wcześnie ani za późno... ...czas, który minął i ten, który nadejdzie są jedynie iluzją... ...jesteś za wcześnie, aby zrozumieć mrok, który cię otacza... ...za późno, by uciec przed jego zimnym uściskiem... ...ucieczka bowiem...  ...jest tylko chwilowa... ...przeznaczenie jest nieubłagane... .....twój los jest utkany z nici, które czas z dawien dawna splatał w nieprzeniknioną tkaninę... ...tą, która ciąży nad tobą jak ciężka zasłona gotowa spaść... ...oblewasz się żalem... ...lecz czasem warto zejść ze sceny... ...by dać przedstawieniu trwać dalej - westchnęła cicho, kręcąc głową.
Jej wzrok skierował się na karty na stole i małe kosteczki, które nie zmieniły swojego ułożenia, ale dziewczyna wyglądała tak, jakby na nowo coś interpretowała. Można było dostrzec jak jej wzrok wędruje po szczegółach, jakby szukała odpowiedzi na pytania, które nigdy nie zostały zadane.
- Strzeż się dziewczyny o oczach sarny i mężczyzny... ...purpurowego kruka... ...i jedno, i drugie przyniesie ci zgubę - odezwała się bardzo cicho, mrugając kilka razy i odprawiając ich machnięciem ręki w kierunku ciężkiej zasłony z weluru na tyle sali za jej plecami. - Czeka na was... ...za kulisami... ...przedstawienie trwa dopóki jemiołuszka nie zaśpiewa - cicho westchnęła.
Jemiołuszki nie śpiewały.
- Dzięki, Iteti - tylko to miał do powiedzenia.
Milczał przez cały czas z nieprzeniknionym wyrazem twarzy, czekając aż dziewczyna skończy swoją wypowiedź. Nie zamierzał przerywać ani w żaden sposób nie komentował tego, co powiedziała. Nie spojrzał w kierunku towarzysza. Nie kiwnął głową. Jedynie przelotnie wymienił z szatynką niewiele mówiące spojrzenie, po czym bez słowa ruszył we wskazanym kierunku, wymijając jej stanowisko.
Był przyzwyczajony do tego, żeby nie kwestionować słów Iteti ani nie prosić jej o dalsze wyjaśnienia. Mówiła tylko wtedy, kiedy chciała a teraz ewidentnie przestała chcieć. Dyskusje na nic by im się zdały. Liczył, że Yaxley też to wyłapie i po prostu ruszą dalej we właściwą stronę.
Lokal był również miejscem spotkań dla tych, którzy pragnęli zgłębiać tajemnice magii i okultyzmu. Czasami odbywały się tu spotkania, podczas których grupa ludzi gromadziła się na zapleczu, aby dzielić się swoimi doświadczeniami oraz poznawać nowe techniki. Iteti była pierwszą osobą, którą napotykali. To ona weryfikowała ich intencje, jeśli nie chciała to na nic zdały się ich próby przejścia dalej za kotarę. Nawet wtedy, kiedy znali tamto pomieszczenie.
Czasami w lokalu pojawiali się ludzie o wyjątkowo mrocznych zamiarach szukający eliksirów, które mogłyby spełnić ich nieczyste pragnienia. Będąc częścią tego świata doskonale się kryli. Mimo to, dziewczyna potrafiła ich wyczuć i manipulować sytuacjami zgodnie ze swoją wolą.
Każdy z nich przynosił ze sobą bagaż doświadczeń. Dziewczyna z błękitnymi oczami, Iteti, z niezwykłą pewnością siebie witała ich jak starych znajomych. Tak jak ich dzisiaj. Często wymieniała z klientem kilka słów zanim przeszła do rzeczy. Znała się na składnikach, na miksturach, które mogły uzdrawiać, osłabiać. Mówiono, że nawet odbierać i przywracać wspomnienia, wkładać zupełnie nowe, manipulować marzeniami i koszmarami. Jej wiedza była nieprzeciętna a umiejętność wykorzystania darów sprawiała, że lokal był miejscem, gdzie można było znaleźć to, czego się szukało, ale i to, czego się bało.
Czasami będąc pomocną i łaskawą, dawała klientom to, czego potrzebowali. Czasem nie dopuszczając ich dalej tylko samodzielnie oferując im mikstury, które zaspokajały ich potrzeby, ale powodowały jednocześnie nieprzewidywalne konsekwencje.
Pomimo tego ci, którzy tu przychodzili wracali raz za razem, bo potrzebowali tego. W tym świecie nikt nie był bezpieczny, każda decyzja mogła prowadzić do zaskakujących rezultatów i należało się z tym liczyć, ważąc ryzyka i korzyści.
Tumany kurzu wzniosły się w górę w powietrze, gdy ciężki welurowy materiał rozsunął się na boki. Ambroise nie patrzył czy Astaroth idzie za nim. Przeszedł przez próg starając się nie skrzywić na wrażenie, jakby przestępował przez ścianę lodowato zimnej wody.
Dla każdego to było inne wrażenie, zdążył to już ustalić. Niektórzy czyli chłód, inni żar. Wodę, lód, ogień. Przechodzili przez ścianę piasku albo przez niewidzialne bagienne błoto. Nikt nie mówił, od czego to zależy i chyba nikt nie pytał. Ostatecznie uczucie znikało po kilkunastu sekundach albo po kilku minutach. To również zależało.
Drugie pomieszczenie było większe i ciemniejsze. Ono także było wypełnione półkami i regałami. Miało co najmniej trzynaście stolików (dokładnie trzynaście stolików, gdyby je policzyć) każdy z siedmioma krzesłami. Oświetlała je dokładnie jedna lampa nad długim kontuarem tuż przy samym wejściu.
Za ladą, w cieniu migoczących świec, stała kolejna dziewczyna. Tym razem starsza i znacznie szczuplejsza. Mniej eteryczna, bardziej przypominała sępa w ludzkiej postaci. Jej oczy -  przenikliwe i niepokojące, niebieskie, ale nie tak błękitne zdawały się widzieć więcej, niż wynikało to z rzeczywistości. Patrzyły na przybyłych z pewnym rodzajem dystansu, jakby wiedziała, że każdy, kto przekroczył próg jej lokalu, miał swoją własną historię, swoje własne pragnienia i lęki, ale niespecjalnie chciała o nich rozmawiać. Jej długie ciemne włosy opadały na kościste ramiona a tunika, w którą była ubrana, zdawała się opinać na niej w taki sposób, jakby pod nią były wyłącznie kości.
- Witaj, Iris - kiwnął głową w kierunku kobiety, która skwitowała to bardzo spokojnym, ale chropowatym w brzmieniu:
- Dotarliście na czas. Doskonale, punktualność jest godna podziwu. Wasza obecność była oczekiwana - gdy mówiła, brzmiała tak, jakby piasek przesuwał się w jej krtani. - Jednak sądzę, że postępowanie zgodnie z ustaleniami nie jest najlepszym rozwiązaniem. Zapewniam, że wszystko jest na swoim miejscu, natomiast on nie jest już z nami - spojrzała to na jednego, to na drugiego mężczyznę, nawet nie wzruszyła ramionami. - Zginął tragicznie dziś dwanaście po piątej rano - nie spojrzała na zegarek, nie wyglądała na poruszoną tym, co powiedziała.
Tym bardziej, że jeszcze nie było dziś dwanaście po piątej rano. Nie było jeszcze trzeciej a z pomieszczeń za kolejnymi drzwiami po lewej dochodziły głośne dźwięki popijawy.
- Tragedia, niewątpliwie. Kondolencje dla rodziny - odpowiedział uprzejmie, nie wyrażając zaskoczenia tymi informacjami a wręcz je przyjmując i nie pytając. - Jeśli wszystko jest na swoim miejscu, nie widzę przeszkód, by kontynuować. Wygląda na to, że musimy dostosować nasze plany. Nie ma sensu trzymać się ustaleń, które już nie mają racji bytu - stwierdził ewidentnie zgodnie z tym, czego od nich oczekiwano, bo Iris kiwnęła głową.
- Tak. A więc - odezwała się, w dalszym ciągu chropowatym głosem - z uwagi na zmianę okoliczności, rzecz jasna, na nowo nakreślimy wszelkie konieczne ustalenia. Usiądźcie, proszę. To zajmie chwilę - uprzedziła, wskazując na stolik w prawym rogu sali.
Nie czekała dłużej. Ruszyła z miejsca, przechodząc przez pomieszczenie i rozpoczynając wędrówkę między regałami. Zgrabnie unosząc długie ręce, by sięgnąć po składniki, które z wyglądu wydawały się być zarówno znajome, jak i obce. Sięgała po zioła, które wisiały na sznurach, suszone kwiaty i łańcuch z ptasich kości. Po niezliczone słoiczki. Każdy ruch był pełen gracji, miała w sobie coś, co sprawiało, że czuło się, iż jest nie tylko sprzedawczynią, ale i kapłanką tajemnej wiedzy.
Tak było. Iris nie musiała się starać, by sprawiać właściwe wrażenie.


Because no matter how long the night
It's always darker
When the light burns out
And the sun goes down
The night will start anew
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (8094), Astaroth Yaxley (2779)




Wiadomości w tym wątku
[23.08.1972] Nosferatu begging for a 'sclusive invite || Ambroise & Astaroth - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 24.11.2024, 17:49
RE: [23.08.1972] Nosferatu begging for a 'sclusive invite || Ambroise & Astaroth - przez Astaroth Yaxley - 24.11.2024, 19:13
RE: [23.08.1972] Nosferatu begging for a 'sclusive invite || Ambroise & Astaroth - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 25.11.2024, 18:08
RE: [23.08.1972] Nosferatu begging for a 'sclusive invite || Ambroise & Astaroth - przez Astaroth Yaxley - 25.11.2024, 23:40
RE: [23.08.1972] Nosferatu begging for a 'sclusive invite || Ambroise & Astaroth - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 26.11.2024, 12:22
RE: [23.08.1972] Nosferatu begging for a 'sclusive invite || Ambroise & Astaroth - przez Astaroth Yaxley - 30.11.2024, 22:27
RE: [23.08.1972] Nosferatu begging for a 'sclusive invite || Ambroise & Astaroth - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 01.12.2024, 04:13
RE: [23.08.1972] Nosferatu begging for a 'sclusive invite || Ambroise & Astaroth - przez Astaroth Yaxley - 02.12.2024, 22:04
RE: [23.08.1972] Nosferatu begging for a 'sclusive invite || Ambroise & Astaroth - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 04.12.2024, 11:35
RE: [23.08.1972] Nosferatu begging for a 'sclusive invite || Ambroise & Astaroth - przez Astaroth Yaxley - 05.01.2025, 00:19
RE: [23.08.1972] Nosferatu begging for a 'sclusive invite || Ambroise & Astaroth - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 07.01.2025, 04:54
RE: [23.08.1972] Nosferatu begging for a 'sclusive invite || Ambroise & Astaroth - przez Astaroth Yaxley - 12.01.2025, 20:08

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa