04.12.2024, 23:39 ✶
-Ja nie znalazłem niczego szczególnego. Nie licząc pustej ramki na zdjęcie.- Powiedział, odpowiadając na słowa Brenny, po czym podszedł do niej, wyciągając rękę po album.
-Mogę zobaczyć?- Zapytał.-Dolina Godryka... moja ciotka tam mieszka i ostatnio dość często ją odwiedzałem.- Mruknął, marszcząc lekko brwi. Oglądał uważnie zdjęcia, jakby mial nadzieję, że któreś z nich da im odpowiedź na to, co stało się z zaginionym.
-Myślisz, że Johnsonowie pogniewają się, jeśli jeszcze dzisiaj ich odwiedzimy?- Westchnął ciężko. Jeszcze raz rozejrzał się po sypialni i nagle poczuł, jak coś ciężkiego osiada mu na klatce piersiowej. Myśl, że to jego wina, była nie do zniesienia. Próbował odgonić od siebie to uczucie, ale im dłużej patrzył na zdjęcia w albumie, tym bardziej narastało w nim przekonanie, że mógł nieświadomie sprowadzić na tego człowieka kłopoty.
-A jeśli to moja wina?- Nie mówił nikomu o wywiadzie, ale co jeśli zaginiony powiedział komuś o swoich planach?
Przeczesał dłonią włosy. Jego umysł krążył wokół tej jednej myśli, jak ćma wokół płomienia. Wiedział, że ktoś musi zaryzykować. Historia nigdy się nie zmieni, jeśli nikt nie będzie miał odwagi stanąć naprzeciw zagrożenia, wyłamać się z tłumu i powiedzieć "dość".
Zacisnął szczękę, tłumiąc w sobie frustrację. Gdyby to był on na celowniku, byłoby łatwiej. Znosiłby strach, groźby i konsekwencje. Zdawał sobie sprawę z ryzyka, które niosło za sobą mówienie prawdy. Ale świadomość, że ktoś inny mógł ucierpieć z jego powodu, wykręcała mu wnętrzności. Prawdopodobnie będzie musiał się do tego przyzwyczaić...
-Musze sie dowiedzieć, co się stało.
-Mogę zobaczyć?- Zapytał.-Dolina Godryka... moja ciotka tam mieszka i ostatnio dość często ją odwiedzałem.- Mruknął, marszcząc lekko brwi. Oglądał uważnie zdjęcia, jakby mial nadzieję, że któreś z nich da im odpowiedź na to, co stało się z zaginionym.
-Myślisz, że Johnsonowie pogniewają się, jeśli jeszcze dzisiaj ich odwiedzimy?- Westchnął ciężko. Jeszcze raz rozejrzał się po sypialni i nagle poczuł, jak coś ciężkiego osiada mu na klatce piersiowej. Myśl, że to jego wina, była nie do zniesienia. Próbował odgonić od siebie to uczucie, ale im dłużej patrzył na zdjęcia w albumie, tym bardziej narastało w nim przekonanie, że mógł nieświadomie sprowadzić na tego człowieka kłopoty.
-A jeśli to moja wina?- Nie mówił nikomu o wywiadzie, ale co jeśli zaginiony powiedział komuś o swoich planach?
Przeczesał dłonią włosy. Jego umysł krążył wokół tej jednej myśli, jak ćma wokół płomienia. Wiedział, że ktoś musi zaryzykować. Historia nigdy się nie zmieni, jeśli nikt nie będzie miał odwagi stanąć naprzeciw zagrożenia, wyłamać się z tłumu i powiedzieć "dość".
Zacisnął szczękę, tłumiąc w sobie frustrację. Gdyby to był on na celowniku, byłoby łatwiej. Znosiłby strach, groźby i konsekwencje. Zdawał sobie sprawę z ryzyka, które niosło za sobą mówienie prawdy. Ale świadomość, że ktoś inny mógł ucierpieć z jego powodu, wykręcała mu wnętrzności. Prawdopodobnie będzie musiał się do tego przyzwyczaić...
-Musze sie dowiedzieć, co się stało.