06.12.2024, 10:45 ✶
Isaac uśmiechnął się pogodnie, a gdy pani Remington przyciągnęła go do siebie, delikatnie się schylił, by mogła pocałować go w policzek. Jej ciepło i energia były niezmienne.
-Dziękuję, pani Remington.- Powiedział z uśmiechem, ściągając płaszcz, gdy weszli do domu.-Jak się pani miewa? Mam nadzieję, że zdrowie dopisuje. I przepraszam, że wpadam tak bez zapowiedzi...- Sięgnął po różdżkę, wypowiadając cicho zaklęcie. Mokre krople, które jeszcze przed chwilą lśniły na jego włosach, twarzy i spodniach natychmiast zniknęły.
-Herbata na pewno pomoże.- Przytaknął, podążając za panią domu. Miał bardzo pozytywne wspomnienia związane z tym domem. Co roku spędzał tutaj część wakacji, a raz nawet całe święta.
Rozglądając się po wnętrzu, poczuł niemal natychmiastową nostalgię. Dom pachniał tak samo jak wtedy, gdy był dzieckiem - obiadem, świeżo zaparzoną herbatą i czymś, co zawsze kojarzył z bezpieczeństwem. Kiedy skierowali się w stronę kuchni, myślał o tym, jak wiele beztroskich chwil przeżył w tych murach, które były świadkami tylu dziecięcych sekretów i wybryków.
Usiadł przy kuchennym stole, który zdawał się niewzruszony upływem czasu, i wyciągnął z powiększanej torby kilka czekoladowych żab. Położył je na blacie, uśmiechając się łobuzersko.
-Czy pamięta pani, jak kiedyś z Lorenzem wypuściliśmy kilka takich żab na korytarzu?-Zapytał, spoglądając na nią z rozbawieniem.-Myśleliśmy, że będą się bawić w chowanego, a skończyło się na tym, że musieliśmy je gonić przez pół domu... ciocia Gustawa znalazła później dwie w swojej sypialni...- Oparł się wygodnie na krześle, ciesząc się chwilą spokoju i atmosferą, która zdawała się przenosić go w czasie.
Kiedy do kuchni weszła Gustawa, Isaac wstał, żeby się z nią przywitać, po czym wskazał na czekoladowe żaby.
-Tym razem zapakowane.- Zagadnął, przytulając do siebie kobietę. Zerknął przelotnie na drzwi prowadzące z kuchni na korytarz i zmarszczył lekko brwi. Enzo naprawdę musiał być zakopany w swojej pracowni, skoro nie pojawił się tutaj z prędkością kafla od Quidditcha.
-A czy Lorenz pochwalił się, że został pracownikiem miesiąca? Nie wiem czy wspominał, ale pracujemy teraz razem w Ministerstwie Magii.
-Dziękuję, pani Remington.- Powiedział z uśmiechem, ściągając płaszcz, gdy weszli do domu.-Jak się pani miewa? Mam nadzieję, że zdrowie dopisuje. I przepraszam, że wpadam tak bez zapowiedzi...- Sięgnął po różdżkę, wypowiadając cicho zaklęcie. Mokre krople, które jeszcze przed chwilą lśniły na jego włosach, twarzy i spodniach natychmiast zniknęły.
-Herbata na pewno pomoże.- Przytaknął, podążając za panią domu. Miał bardzo pozytywne wspomnienia związane z tym domem. Co roku spędzał tutaj część wakacji, a raz nawet całe święta.
Rozglądając się po wnętrzu, poczuł niemal natychmiastową nostalgię. Dom pachniał tak samo jak wtedy, gdy był dzieckiem - obiadem, świeżo zaparzoną herbatą i czymś, co zawsze kojarzył z bezpieczeństwem. Kiedy skierowali się w stronę kuchni, myślał o tym, jak wiele beztroskich chwil przeżył w tych murach, które były świadkami tylu dziecięcych sekretów i wybryków.
Usiadł przy kuchennym stole, który zdawał się niewzruszony upływem czasu, i wyciągnął z powiększanej torby kilka czekoladowych żab. Położył je na blacie, uśmiechając się łobuzersko.
-Czy pamięta pani, jak kiedyś z Lorenzem wypuściliśmy kilka takich żab na korytarzu?-Zapytał, spoglądając na nią z rozbawieniem.-Myśleliśmy, że będą się bawić w chowanego, a skończyło się na tym, że musieliśmy je gonić przez pół domu... ciocia Gustawa znalazła później dwie w swojej sypialni...- Oparł się wygodnie na krześle, ciesząc się chwilą spokoju i atmosferą, która zdawała się przenosić go w czasie.
Kiedy do kuchni weszła Gustawa, Isaac wstał, żeby się z nią przywitać, po czym wskazał na czekoladowe żaby.
-Tym razem zapakowane.- Zagadnął, przytulając do siebie kobietę. Zerknął przelotnie na drzwi prowadzące z kuchni na korytarz i zmarszczył lekko brwi. Enzo naprawdę musiał być zakopany w swojej pracowni, skoro nie pojawił się tutaj z prędkością kafla od Quidditcha.
-A czy Lorenz pochwalił się, że został pracownikiem miesiąca? Nie wiem czy wspominał, ale pracujemy teraz razem w Ministerstwie Magii.