• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 16 Dalej »
[05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine

[05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#20
08.12.2024, 00:51  ✶  

- Lubię być pierwsza. - Wzruszyła jedynie ramionami. Tak, nie mieli w zwyczaju jakoś przesadnie rozmyślać nad problemami egzystencjalnymi tego świata, nie było w nich praktycznie nic z filozofów, ale dzisiaj Roise zachowywał się dziwnie. Nie miała pojęcia o co mu chodzi, nie do końca odnajdywała się w tej rozmowie. Czuła, że coś jest nie tak, że czegoś jej nie mówi, tyle, czy mogła być o to zła, nie? Przecież sama nie była z nim do końca szczera, prawda? Miała wrażenie, że ostatnio coś się między nimi zmienia, niekoniecznie w ten sposób, w jaki chciałaby, żeby to się działo. Liczyła na to, że się od siebie nie oddalą, nie chciała tego, tyle, że powinna chyba spróbować wydusić z siebie to wszystko, co zaczynało się w niej zbierać. Może jeszcze nie dzisiaj, to chyba nie był odpowiedni moment (tak, bo na pewno znajdzie się właściwszy).

Brnęła więc w tę rozmowę, może trochę bardziej jego monolog, bo nie do końca umiała się w tym odnaleźć, ale przytakiwanie i kiwanie głową wychodziło jej dzisiaj wyjątkowo dobrze. To też nie było dla niej naturalne, raczej nie miała problemu, aby odnaleźć się w rozmowie, tyle, że ta naprawdę była wyjątkowo nie w jej stylu. Pozwalała swoim myślom wędrować naprawdę daleko, odpływała, co na pewno było po niej widać. Cóż, musiał jej to wybaczyć. Zresztą liczyła na to, że jeśli będzie dalej rozmawiał o roślinach, to może tego nie wyłapie. Nie do końca wiedziała, w jaki sposób mogłaby się z tego wytłumaczyć, kiedyś powie mu wszystko, na pewno. Powoli docierało do niej, że długo nie będzie w stanie dusić tego w sobie. Na pewno pojawią się jakieś konsekwencje, okropnie się ich bała i tylko to powstrzymywało ją przed tym, aby wylała z siebie to wszystko, co ją męczyło. Jeszcze nie była na to gotowa.

- Tak, wątły brzmi zdecydowanie jak coś, co mogłoby mnie opisywać. - Po raz kolejny jednak zmienił swoją wersję, nie miała pojęcia, czy uda jej się zapamiętać chociaż jedną z roślin, które wymienił, trochę tych nazw już padło dzisiejszego wieczoru. - Sugerujesz, że jestem kłamczuchą? - Nie do końca wiedziała, co miał na myśli, wolała więc to sprostować. Cóż, trochę była kłamczuchą, ale tego nie mógł wiedzieć, może wyczuwał to, że coś przed nim ukrywała i stąd się wzięła ta sugestia? Nie miała pojęcia, ale powoli zaczynało się to robić niebezpieczne, zwłaszcza, że nie umiała sobie nawet zwizualizować tych roślin, o których wspominał, zresztą nie sądziła, że to mogło coś zmienić.

- Najwyraźniej po prostu powinnam unikać badaczy, mam wrażenie, że wystarczyłoby, abym się między nimi pojawiła i już mogliby mieć jakiś problem. - Nie, żeby ją to jakoś dziwiło. Miała specyficzne podejście, no nie do końca specyficzne, typowe dla łowcy, istniały przecież takie grupy społeczne, które nie miały za bardzo możliwości się ze sobą dogadać, pozostawało się chyba z tym pogodzić, chociaż Roise przecież też był poniekąd badaczem, a jakoś z nim potrafiła się dogadać, może był to tylko i wyłącznie wyjątek potwierdzający regułę? Nie miała pojęcia, dlaczego tak łatwo potrafili się dogadać, no zazwyczaj, dzisiaj trochę im nie szło, ale każdy miewał gorsze momenty. Oby to było tylko chwilowe. - Jak rozumiem właśnie zgłosiłeś się na ochotnika? - Cóż, nie, żeby była w stanie dostrzec kogokolwiek innego, kto chciałby do niej podejść. Zresztą nie widziała w tym nic złego, bo to właśnie z Roisem chciała spędzić ten wieczór. Nie sądziła, że musi jej pilnować, bo przecież zawsze jakoś radziła sobie sama, ale nawet taki powód mógł być całkiem niezły do tego, aby spędzić razem resztę wieczoru.

Wcale nie tak łatwo byłoby ją upilnować, gdyby tylko chciała na pewno by mu się wymknęła i zrobiła coś głupiego, to nigdy nie było dla niej problematyczne, tyle, że dzisiaj rzeczywiście nie zamierzała się od niego oddalać, nie kiedy ustalili, że spędzą ten czas tutaj razem. Nie mogłaby wymarzyć sobie lepszego towarzystwa. Mieli pić, co w sumie nie do końca było chyba odpowiednim pomysłem, ale może faktycznie alkohol jakos ułatwi jej odnalezienie się w tej całej sytuacji, zamierzała się jednak dalej pilnować, aby nie przekroczyć tej granicy, którą sobie postawili. Wolałaby się jutro nie obudzić ze świadomością, że wszystko spierdoliła jedną pochopnie podjętą decyzją.

- Współlokatorem? Ciekawe. Nie wytrzymałbyś ze mną na co dzień. - Spędzali razem dużo czasu, to prawda. Nie wydawało jej się jednak, że Ambroise w ogóle zdawałaby sobie sprawę z tego, z czym by się to wiązało. Byłaby się w stanie z nim założyć, że bardzo szybko zrezygnowałby ze wspólnego mieszkania. Zresztą wolała o tym nie myśleć, bo to się przecież nigdy nie wydarzy, byli przyjaciółmi - nic więcej. Niby przyjaciele mogli ze sobą mieszkać, ale czy faktycznie w ich środowisku takie zachowania były spotykane? Nie do końca. Nie sądziła też, że byłaby w stanie normalnie funkcjonować, gdyby zamieszkali pod jednym dachem, nie mogłaby tego znieść, samej świadomości, że jest tuż obok, a ona nie może go mieć. To byłoby trudne, chociaż, czy teraz nie robiła tego samego? Przecież dalej w tym tkwiła, mimo, że wolałaby przenieść tę znajomość na zupełnie inne tory. Nie spodziewała się, że kiedykolwiek utknie w takim dziwnym układzie.

- Z tobą te wszystkie spędy nabierają zupełnie innych kolorów. - Może powinna była ugryźć się w język, ale tego nie zrobiła. Zresztą nie widziała nic złego w tym, żeby mu o tym powiedzieć, to chyba nie zabrzmiało źle? Chciała, żeby wiedział, że wyjątkowo dobrze się z nim bawiła, nawet pośród tych wszystkich czarodziejów, którzy mieli kije w dupach. Łatwiej jej było się między nimi przechadzać, kiedy Ambroise znajdował się u jej boku.

- Masz rację, razem na pewno nam się to uda. - Powinna pamiętać o tym, co przed chwilą ustalili. Razem mogli zrobić naprawdę wiele. Na pewno uda im się wygrać walkę o fontannę pełną alkoholu, nie mogła w to wątpić. Bez względu na to jaką metodę wybiorą, któraś przyniesie im sukces.

Poczuła na sobie jego spojrzenie, kiedy odruchowo wsunęła mu rękę pod ramię, miała ochotę ucieć spojrzeniem, ale tego nie zrobiła. Wpatrywała się więc w niego, tak samo intensywnie jak on, przez te kilka sekund. Próbowała wyczytać z jego oczu jakiekolwiek myśli, ale jej się to nie udało. Nie miała pojęcia, co się dzieje, ale wyjątkowo nie była pewna tego, co siedzi mu w głowie. Coś wisiało w powitrzu i nie były to te kadzidła, których zapach nadal uderzał w nozdrza.

Alkohol był chyba odpowiednim pomysłem, miała nadzieję, że trochę rozluźni atmosferę, że dzięki niemu przestanie się tym wszystkim przejmować. Dosyć szybko trafili do wodopoju, gdzie zaczęli już spożywac trunki. Świetnie, nie sądziła, że byli, aż tak bardzo spragnieni. Powoli zaczynało jej szumieć w głowie, robiło się jej jakoś tak lżej, to chyba wcale nie był taki głupi pomysł.

Uciekli przed towarzystwem, które zaczęło się wokół nich zbierać. Mieli ze sobą kolejne dwie butelki, więc nie był to jeszcze koniec imprezy, nie dla nich, dobrze było jednak się schować z dala od tych wszystkich ludzi. Zdecydowanie wolała spędzać czas tylko i wyłącznie z nim. Labirynt był więc idealnym miejscem, w którym mogli się zaszyć.

Cóż, całkiem miło, że postanowił jej pomóc jakoś w miarę w cywilizowany sposób rozsiąść się na jego płaszczu, była już trochę wstawiona, a ta suknia utrudniała najprostsze czynności, także bez chwili zawahania wyciągnęła dłoń i skorzystała z jego pomocy. Zawiesiła przy tym na krótką chwilę swoje spojrzenie na twarzy Roisa, opamiętała się jednak dość szybko i przeniosła wzrok. - Dziękuję bardzo, nie wiem, co ja bym bez ciebie zrobiła. - Przesunęła się nieco, aby zrobić dla niego trochę miejsca, czekała, aż się do niej dosiądzie.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (25488), Geraldine Greengrass-Yaxley (18756)




Wiadomości w tym wątku
[05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 27.11.2024, 14:49
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.11.2024, 00:06
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 28.11.2024, 01:35
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.11.2024, 13:26
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 28.11.2024, 16:43
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.11.2024, 22:48
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 29.11.2024, 01:10
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 29.11.2024, 15:26
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 29.11.2024, 18:53
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 30.11.2024, 18:10
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 30.11.2024, 21:02
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 01.12.2024, 13:29
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 01.12.2024, 17:25
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 02.12.2024, 00:37
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 02.12.2024, 14:37
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 02.12.2024, 15:44
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 04.12.2024, 11:36
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 05.12.2024, 21:15
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 06.12.2024, 14:32
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 08.12.2024, 00:51
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 08.12.2024, 03:56
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 08.12.2024, 23:43
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 09.12.2024, 23:20
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 11.12.2024, 01:04
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 11.12.2024, 20:06
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 12.12.2024, 23:15
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 13.12.2024, 15:48
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 14.12.2024, 00:59
RE: [05.1966] lavender haze || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 14.12.2024, 17:25

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa