Mona,
Bez bicia przyznaję, że książka nie jest pierwszej świeżości, za co przepraszam, ale sama rozumiesz, dno kufra, podróże i tak dalej... Obiecują, że przed spotkaniem postaram się ją doprowadzić do lepszego stanu.
Ale! dno mojego kufra zdecydowanie nie jest tą czarną dziurą, w której giną Twoje książki, bo o swoich książkach czy ogólniej rzeczach to nie wspomnę. Wyrzuciłam wszystko, co znajdowało się w kufrze i mogę z ulgą powiedzieć, że nie ma tam już nic, co mogłoby należeć do Ciebie.
Reflektuję zarówno na herbatę, jak i coś mocniejszego, byleby tylko w Twoim towarzystwie i byśmy na spokojnie mogły nadrobić wszystko to, co się wydarzyło lub aktualnie dzieje. Nie ukrywam, że powietrze nad Londynem wydaje mi się jakieś cięższe i bardziej gęste od tego, które było przed moim wyjazdem. Stare wydania Proroka Codziennego trochę pomagają mi nadrobić i zrozumieć czemu tak jest, ale to nadal więcej pulpy słownej, która ma przyciągnąć czytelnika wylobrzymioną treścią, niż obiektywnie przedstawić to, co działo się w ostatnim czasie.
Co do miejsca, to jeszcze przed moim wyjazdem polecano mi Norę Nory i rzeczywiście, lokal ten wydawał się bardzo przyjemny. Nie wiem, czy nadal istnieje, ale może chciałabyś się tam spotkać? Oczywiście to nie mus i jeżeli masz inne miejsce godne polecenia, to bardzo chętnie zdam się na Ciebie.
Biorąc pod uwagę, że jeszcze nie rozgościłam się na dobre w Londynie, to mój kalendarz pozostaje pusty, więc dostosuję się do Twojego czasu.
PS Dziękuję za Twój adres. Aktualnie wynajmuję pokój nr 3 w Dziurawym Kotle, więc to mój. Gdyby się zmienił, od raz dam Ci znać.