• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 11 Dalej »
lato 1972, 16 sierpnia // sososorry

lato 1972, 16 sierpnia // sososorry
god (self-diagnosed)
If we swallow all the friends we have,
who will be there to blame
for things we've done

when the worlds collapse?
wiek
41
sława
VII
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
celebryta, widzący, twórca
Celebryta; Jedno z najbardziej znanych nazwisk Londynu. Nosi się w drogich ubraniach w gwieździste wzory, a jego ulubiony kolor to niebieski (najczęściej w ciemnych tonach, przeszywany złotą lub srebrną, błyszczącą nicią). Jest bardzo wysoki, ma ponad 180 centymetrów wzrostu i jest przy tym bardzo chudy, wręcz wychudzony. Zawsze przepięknie pachnie - nie wychodzi z domu bez spryskania się drogimi, męskimi pachnidłami. Czaruje słowem - wie jak mówić, aby docierać do ludzi.

Vakel Dolohov
#5
09.12.2024, 01:14  ✶  
Dolohov uśmiechnął się szerzej na dźwięk słów: zawsze mogę cię przekonywać, że się mylisz. Podobała mu się ta koncepcja, bo ją rozumiał. Ich relacja była czymś prostym i spokojnym - wspólne dni wypełniała praca, a kiedy pochylali się nad projektami Praw Czasu, wydawało się, jakoby nic więcej w świecie nie istniało poza ich myślami. Współpraca z Trelawneyem była wygodna, to prawda - dlatego mimo zauważania drobnych iskier kiedy ich oczy stykały się ze sobą nad notatkami, Dolohov wybierał pozostawianie ich niewidzialnymi. Wiedział dobrze o własnym zauroczeniu, a jednak dusił to w sobie. Bo takich relacji nie chciało się tracić. Nic się w nich nie mówi o uczuciach - a przynajmniej on nie chciał nic o nich mówić, bo mu się to kojarzyło właśnie z goniącą go przeszłością. Już go ktoś kiedyś oderwał od uniwersum, w którym liczyły się idee, badania i odkrycia. Co mu z tego przyszło? Cierpienie. Cholerne cierpienie wyniszczające umysł, ciało i duszę. Dlaczego wcale się na to wyznanie nie cieszył, chociaż rozgryzł swoje uczucia o wiele wcześniej. Z tym człowiekiem nie łączyły go dramatyczne gesty ani wielkie słowa. Łączyły go z nim drobiazgi. Wspólny śmiech nad błędami w karkołomnych obliczeniach. Poranna kawa biorąca się na biurku znikąd. Drzemki na kanapie w jego gabinecie. Uczenie się siebie nawzajem. Jeżeli łączyły ich nici przeznaczenia, były to różne nici w grubym splocie. Grubym, grubszym, z każdym dniem coraz grubszym, a kiedy ten splot rósł, rosło też wszystko pomiędzy nimi - ale nie ogromnie. Pomalutku, włos za włosem, nieznacznie, cicho. To uczucie, jakie do niego żywił, było jak wiosenny pąk i nieuniknione jak nadejście kolejnej Ostary, podczas której uśmiechną się do siebie nieznacznie, a jemu przypomni się, że kiedyś jeszcze miał serce otwarte na ludzi. Teraz był głównie zachłanny i chciałby mieć Peregrina tylko dla siebie. Nie znosił uświadamiania go w tym, że Trelawney miał poza Prawami Czasu inne zobowiązania, plany, marzenia...

- Boisz się o swoją pozycję w moim życiu.

To nie było pytanie, to było stwierdzenie. Mężczyzna mówiąc je przymknął oczy i przesunął palcami wzdłuż krawędzi szlafroka.

- Nie dziwię ci się, nikt nie lubi rozmów, w których każde słowo ma swoją wagę, a jeżeli stanie się zbyt ciężkie, to świat po tym wszystkim może przestać istnieć. - Zamilkł na moment, chociaż dobrze wiedział, że wypełnia teraz pomieszczenie dziwnym napięciem. Oto jego asystent i partner w badaniach recytował mu swoje serce, zgubił się w tym i wraz z oddechem zbierał w sobie jakieś cząstki odwagi, a on... on się tym trochę bawił. Czynił ciszę czymś namacalnym. Nieco smutne to było w gruncie rzeczy, ale wiele rzeczy, do jakich był zdolny Dolohov były jeszcze smutniejsze. - Tak dużo słów, a mi się wydaje, że cisza pomiędzy nami jest pełniejsza niż one wszystkie razem wzięte. - Zawsze tak gadał, ale tak naprawdę tego właśnie pragnął. Oddania zmuszającego do wypluwania takich zdań w nadziei, że Dolohov nie zechce zadeptać ich swoim aroganckim spojrzeniem. - Powiedz to po prostu. Nie boję się znaków zapytania.


with all due respect, which is none
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Peregrinus Trelawney (3390), Vakel Dolohov (3683)




Wiadomości w tym wątku
lato 1972, 16 sierpnia // sososorry - przez Vakel Dolohov - 30.11.2024, 11:32
RE: lato 1972, 16 sierpnia // sososorry - przez Peregrinus Trelawney - 03.12.2024, 01:36
RE: lato 1972, 16 sierpnia // sososorry - przez Vakel Dolohov - 05.12.2024, 13:56
RE: lato 1972, 16 sierpnia // sososorry - przez Peregrinus Trelawney - 07.12.2024, 14:14
RE: lato 1972, 16 sierpnia // sososorry - przez Vakel Dolohov - 09.12.2024, 01:14
RE: lato 1972, 16 sierpnia // sososorry - przez Peregrinus Trelawney - 10.12.2024, 22:47
RE: lato 1972, 16 sierpnia // sososorry - przez Vakel Dolohov - 11.12.2024, 01:34
RE: lato 1972, 16 sierpnia // sososorry - przez Peregrinus Trelawney - 12.12.2024, 13:23
RE: lato 1972, 16 sierpnia // sososorry - przez Vakel Dolohov - 13.12.2024, 00:19
RE: lato 1972, 16 sierpnia // sososorry - przez Peregrinus Trelawney - 15.12.2024, 17:12
RE: lato 1972, 16 sierpnia // sososorry - przez Vakel Dolohov - 16.12.2024, 16:03
RE: lato 1972, 16 sierpnia // sososorry - przez Peregrinus Trelawney - 22.12.2024, 02:49
RE: lato 1972, 16 sierpnia // sososorry - przez Vakel Dolohov - 01.01.2025, 19:11

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa