09.12.2024, 01:14 ✶
Dolohov uśmiechnął się szerzej na dźwięk słów: zawsze mogę cię przekonywać, że się mylisz. Podobała mu się ta koncepcja, bo ją rozumiał. Ich relacja była czymś prostym i spokojnym - wspólne dni wypełniała praca, a kiedy pochylali się nad projektami Praw Czasu, wydawało się, jakoby nic więcej w świecie nie istniało poza ich myślami. Współpraca z Trelawneyem była wygodna, to prawda - dlatego mimo zauważania drobnych iskier kiedy ich oczy stykały się ze sobą nad notatkami, Dolohov wybierał pozostawianie ich niewidzialnymi. Wiedział dobrze o własnym zauroczeniu, a jednak dusił to w sobie. Bo takich relacji nie chciało się tracić. Nic się w nich nie mówi o uczuciach - a przynajmniej on nie chciał nic o nich mówić, bo mu się to kojarzyło właśnie z goniącą go przeszłością. Już go ktoś kiedyś oderwał od uniwersum, w którym liczyły się idee, badania i odkrycia. Co mu z tego przyszło? Cierpienie. Cholerne cierpienie wyniszczające umysł, ciało i duszę. Dlaczego wcale się na to wyznanie nie cieszył, chociaż rozgryzł swoje uczucia o wiele wcześniej. Z tym człowiekiem nie łączyły go dramatyczne gesty ani wielkie słowa. Łączyły go z nim drobiazgi. Wspólny śmiech nad błędami w karkołomnych obliczeniach. Poranna kawa biorąca się na biurku znikąd. Drzemki na kanapie w jego gabinecie. Uczenie się siebie nawzajem. Jeżeli łączyły ich nici przeznaczenia, były to różne nici w grubym splocie. Grubym, grubszym, z każdym dniem coraz grubszym, a kiedy ten splot rósł, rosło też wszystko pomiędzy nimi - ale nie ogromnie. Pomalutku, włos za włosem, nieznacznie, cicho. To uczucie, jakie do niego żywił, było jak wiosenny pąk i nieuniknione jak nadejście kolejnej Ostary, podczas której uśmiechną się do siebie nieznacznie, a jemu przypomni się, że kiedyś jeszcze miał serce otwarte na ludzi. Teraz był głównie zachłanny i chciałby mieć Peregrina tylko dla siebie. Nie znosił uświadamiania go w tym, że Trelawney miał poza Prawami Czasu inne zobowiązania, plany, marzenia...
- Boisz się o swoją pozycję w moim życiu.
To nie było pytanie, to było stwierdzenie. Mężczyzna mówiąc je przymknął oczy i przesunął palcami wzdłuż krawędzi szlafroka.
- Nie dziwię ci się, nikt nie lubi rozmów, w których każde słowo ma swoją wagę, a jeżeli stanie się zbyt ciężkie, to świat po tym wszystkim może przestać istnieć. - Zamilkł na moment, chociaż dobrze wiedział, że wypełnia teraz pomieszczenie dziwnym napięciem. Oto jego asystent i partner w badaniach recytował mu swoje serce, zgubił się w tym i wraz z oddechem zbierał w sobie jakieś cząstki odwagi, a on... on się tym trochę bawił. Czynił ciszę czymś namacalnym. Nieco smutne to było w gruncie rzeczy, ale wiele rzeczy, do jakich był zdolny Dolohov były jeszcze smutniejsze. - Tak dużo słów, a mi się wydaje, że cisza pomiędzy nami jest pełniejsza niż one wszystkie razem wzięte. - Zawsze tak gadał, ale tak naprawdę tego właśnie pragnął. Oddania zmuszającego do wypluwania takich zdań w nadziei, że Dolohov nie zechce zadeptać ich swoim aroganckim spojrzeniem. - Powiedz to po prostu. Nie boję się znaków zapytania.
- Boisz się o swoją pozycję w moim życiu.
To nie było pytanie, to było stwierdzenie. Mężczyzna mówiąc je przymknął oczy i przesunął palcami wzdłuż krawędzi szlafroka.
- Nie dziwię ci się, nikt nie lubi rozmów, w których każde słowo ma swoją wagę, a jeżeli stanie się zbyt ciężkie, to świat po tym wszystkim może przestać istnieć. - Zamilkł na moment, chociaż dobrze wiedział, że wypełnia teraz pomieszczenie dziwnym napięciem. Oto jego asystent i partner w badaniach recytował mu swoje serce, zgubił się w tym i wraz z oddechem zbierał w sobie jakieś cząstki odwagi, a on... on się tym trochę bawił. Czynił ciszę czymś namacalnym. Nieco smutne to było w gruncie rzeczy, ale wiele rzeczy, do jakich był zdolny Dolohov były jeszcze smutniejsze. - Tak dużo słów, a mi się wydaje, że cisza pomiędzy nami jest pełniejsza niż one wszystkie razem wzięte. - Zawsze tak gadał, ale tak naprawdę tego właśnie pragnął. Oddania zmuszającego do wypluwania takich zdań w nadziei, że Dolohov nie zechce zadeptać ich swoim aroganckim spojrzeniem. - Powiedz to po prostu. Nie boję się znaków zapytania.
with all due respect, which is none