09.12.2024, 15:59 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.12.2024, 16:59 przez Lorraine Malfoy.)
Londyn, 1 IX 1972 r.
Mój mężny Samsonie,
Gdyby nie Twój charakter pisma, gdyby nie podpis, który złożyła Twoja ręka, gdyby nie ten gołąb... Pomyślałabym, że to nasz miły przyjaciel, Oleander, robi sobie żarty, podszywając się pod Ciebie w naszej prywatnej korespondencji. Wiesz, co bym mu odpowiedziała: "spróbuj nie sypiać z mężczyznami w wieku swojego ojca, to nigdy nie kończy się dobrze". Tobie na szczęście nie muszę tego mówić, prawda?
Jeżeli prosisz o konkretne informacje, cóż, Morpheus Longbottom jest niewymownym obdarzonym darem kwiecistej wymowy – zwłaszcza, kiedy wznosi toasty na arystokratycznych przyjęciach, sławiąc przy tym bogów. To znany jasnowidz, choć mniej znany niż Vakel Dolohov (ten, którego artykuły zawsze czytam w Proroku): było o nim ostatnio głośno w związku z wydarzeniami w Windermere, choć po śmierci brata, ktory zginął na Beltane, wycofał się na jakiś czas z towarzystwa. Nie wiem, na ile mokre były te jego fantazje o końcu świata, których wstydzisz mi się pokazać, ale na początku sierpnia ogłosił akcję zbierania wody dla Afryki w Dolinie Godryka, więc... Chciałbyś, żebym dyskretnie zapytała znajomego wróżbitę, co o tym sądzić?
Bo jeżeli pytasz o mój osobisty osąd dotyczący osoby Morpheusa Longbottoma, cóż, nie znam go dobrze, nie przedstawiono nas sobie oficjalnie. Wierzę jednak, że każdy, kto znajduje Twoje obrazy pięknymi, musi nosić w sobie piękną duszę. Bardzo piękną albo bardzo przegniłą, kochany. Czy powinnam Ci składać gratulacje, czy może śmiać się, że patron tego mugolaka z Muzy – Lorenza Remigtona – i Ciebie pragnie wziąć pod swoje skrzydła?
Lorraine