10.12.2024, 11:32 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.12.2024, 11:32 przez Anthony Shafiq.)
Ona nie konkurowała, on się nie rozmnażał. Ale ludzkość jako zbiorowość miała swoje zdanie w tym temacie, nawet jeśli były jednostki, które wybierały inaczej.
- Tak wiem - odpowiedział na jej deklaracje i potrzeby wykonywania dobrze roboty. Nie musiała o tym mówić, współpracowali czasami, znał też jej działania na rzecz sąsiedniego departamentu i ... och, no błąd poznawczy wynikający z jego słabości również robił swoje. Była wilkołakiem, była kimś kto co miesiąc musiał mierzyć się z okrągłą tarczą księżyca, a jednocześnie każdego dnia pielęgnowała dobrą duszę i spokojną dość naturę. Była istotą, której Anthony nie potrafiłby nie kochać, a przez to też nie wybaczać wielu błędów.
- Różnie, w zależności od miejsca. Niektórzy uważają je za przerośnięte jaszczurki i tak w większości jest w Rosji, podchodzi się do tego bardzo przedmiotowo i bardzo dla zysku. Ale są zapaleńcy i w takie miejsce właśnie chciałbym pojechac. Bardzo brakuje mi badań i dowodów na to, że szacunek przekłada się na jakość późniejszych składników. Samo pragnienie zysku mogłoby ukrucić wiele niestosownych zachowań wobec tych stworzeń. - Cały czas miał w pamięci, żeby nie mówić o smokach w końcu byli w miejscu dopuszczającym mugoli.
Zaraz potem zaśmiał się serdecznie, zapominając o drzwiach, zapominając o własnych rozterkach, które przywiodły go do Doliny.
- Gdybym panny nie znał, panno Travers, uznałbym, że próbuje mnie panna zastraszyć swoim starszym bratem. Na bogów, ostatnią rzeczą, którą chciałbym zrobić byłoby celowe bądź przypadkowe uszkodzenie tak szlachetnej osoby! Oczywiście jakieś ryzyko zawsze istnieje, zwłaszcza przez wzgląd na polityczne zawirowania i żelazne kurtyny, które ktoś sobie gdzieś wymyślił w ramach konkurowania, niemniej walka z biurokracją nie jest czymś czym powinnaś sobie zaprzątać głowę. Podróżuję niemal cały czas i zwykle towarzyszy mi ktoś do ochrony, ale w lwiej części przypadków jest to tylko pro forma. - I tak, jeśli wybierał się gdzieś gdzie realnie coś mogło mu się stać, McKinnon zdawał się zdecydowanie lepszym towarzystwem niż wilkołaki, których obecność głównie miała zapewnić mu przyjemność przebywania z nimi w jednym pomieszczeniu.Tego jednak nie zamierzał mówić głośno - jeszcze Feya pomyślałaby, że sprowadza ją do roli pieska kanapowego.
- Tak wiem - odpowiedział na jej deklaracje i potrzeby wykonywania dobrze roboty. Nie musiała o tym mówić, współpracowali czasami, znał też jej działania na rzecz sąsiedniego departamentu i ... och, no błąd poznawczy wynikający z jego słabości również robił swoje. Była wilkołakiem, była kimś kto co miesiąc musiał mierzyć się z okrągłą tarczą księżyca, a jednocześnie każdego dnia pielęgnowała dobrą duszę i spokojną dość naturę. Była istotą, której Anthony nie potrafiłby nie kochać, a przez to też nie wybaczać wielu błędów.
- Różnie, w zależności od miejsca. Niektórzy uważają je za przerośnięte jaszczurki i tak w większości jest w Rosji, podchodzi się do tego bardzo przedmiotowo i bardzo dla zysku. Ale są zapaleńcy i w takie miejsce właśnie chciałbym pojechac. Bardzo brakuje mi badań i dowodów na to, że szacunek przekłada się na jakość późniejszych składników. Samo pragnienie zysku mogłoby ukrucić wiele niestosownych zachowań wobec tych stworzeń. - Cały czas miał w pamięci, żeby nie mówić o smokach w końcu byli w miejscu dopuszczającym mugoli.
Zaraz potem zaśmiał się serdecznie, zapominając o drzwiach, zapominając o własnych rozterkach, które przywiodły go do Doliny.
- Gdybym panny nie znał, panno Travers, uznałbym, że próbuje mnie panna zastraszyć swoim starszym bratem. Na bogów, ostatnią rzeczą, którą chciałbym zrobić byłoby celowe bądź przypadkowe uszkodzenie tak szlachetnej osoby! Oczywiście jakieś ryzyko zawsze istnieje, zwłaszcza przez wzgląd na polityczne zawirowania i żelazne kurtyny, które ktoś sobie gdzieś wymyślił w ramach konkurowania, niemniej walka z biurokracją nie jest czymś czym powinnaś sobie zaprzątać głowę. Podróżuję niemal cały czas i zwykle towarzyszy mi ktoś do ochrony, ale w lwiej części przypadków jest to tylko pro forma. - I tak, jeśli wybierał się gdzieś gdzie realnie coś mogło mu się stać, McKinnon zdawał się zdecydowanie lepszym towarzystwem niż wilkołaki, których obecność głównie miała zapewnić mu przyjemność przebywania z nimi w jednym pomieszczeniu.Tego jednak nie zamierzał mówić głośno - jeszcze Feya pomyślałaby, że sprowadza ją do roli pieska kanapowego.