Ta chwila zdawała się trwać wieczność, a jednocześnie zamknęła się w jednym geście, w walnięciu serca a potem wypuszczeniu oddechu i przymknięciu powiek - widocznej ulgi i choć częściowego ustąpienia napięcia. Czy poddali grę? Żaden król nie był zaszachowany, żaden nie upadł na dwukolorową podłogę w rozkwitającej czerwonej plamie krwi. Ale wrażenie było takie, że oba zegary liczące im czas zostały wyłączone, położone tarczą do dołu w tym dziwnym momencie tak cichym, jak głośny był akt destrukcji przed sześciu laty.
Jean pokręcił głową przecząco, nie mogąc spojrzeć Jonathanowi prosto w twarz.
– Ja tylko nie chciałem... nie chciałem, żebyś o mnie zapomniał, skoro ja nie mogłem przestać o Tobie myśleć. Może nie potrafiłem inaczej powiedzieć jak bardzo mi Ciebie brakuje, jak bardzo tęsknię – powietrze świstało między zębami w płytkim oddechu, spróbował jeszcze raz wyciągnąć dłoń, teraz gdy wiedział którego miejsca dotknąć, ale wycofał się, obie ręce wkładając głęboko w kieszenie, jakby to miało zapobiec jakiejkolwiek próbie dotykania, które nie było, nie mogło być mile widziane.
– Pójdę już, – wymamrotał – w końcu z desperacją nie jest mi do twarzy.
Jean pokręcił głową przecząco, nie mogąc spojrzeć Jonathanowi prosto w twarz.
– Ja tylko nie chciałem... nie chciałem, żebyś o mnie zapomniał, skoro ja nie mogłem przestać o Tobie myśleć. Może nie potrafiłem inaczej powiedzieć jak bardzo mi Ciebie brakuje, jak bardzo tęsknię – powietrze świstało między zębami w płytkim oddechu, spróbował jeszcze raz wyciągnąć dłoń, teraz gdy wiedział którego miejsca dotknąć, ale wycofał się, obie ręce wkładając głęboko w kieszenie, jakby to miało zapobiec jakiejkolwiek próbie dotykania, które nie było, nie mogło być mile widziane.
– Pójdę już, – wymamrotał – w końcu z desperacją nie jest mi do twarzy.