11.12.2024, 14:35 ✶
Mruknął coś, co brzmiało jak mhm. Ciężko było mu się skupić na tym wszystkim, co mówił Perseus, gdy tak bezcześcił biedną kromkę chleba. Starał się nie patrzeć w tę stronę, lecz jego wzrok uparcie odrywał się od obrusa i miętowych szafek, które były kompletnie nie w jego guście, by powracać do nieszczęsnego chleba.
- Sądząc po tym, co robisz, można uznać że tę krzywdę wyrządziła ci biedna kanapka - powiedział, nie mogąc znieść faktu, że na kromce pojawiła się pierwsza dziura. Co mu zrobił ten cholerny chleb? Wiedział oczywiście, że jest to wyraz frustracji, wściekłości być może, lecz była ona źle ukierunkowana. - To dotyka nas częściej, niż chcielibyśmy przyznać.
Sam również przez to przeszedł. Gdy na początku nie miał swoich pieniędzy i musiał opierać się wyłącznie na majątku rodziny, również go to spotykało. Tłumy dziewcząt, które nie interesowały się stricte nim samym, a próbowały złapać go na różne sposoby, by móc opływać w luksusy. Taka była kolej rzeczy dla każdej osoby, która miała pieniądze - to był ich los i przeznaczenie. Musieli zawsze trzymać się na baczności.
- Owszem, nie powinieneś - przytaknął, nie podejmując tego wątku. Nie musiał się nad nim pastwić, bo Black doskonale wiedział, że popełnił błąd. Nie musiał go w tym utwierdzać. Szczególnie, że rozmowa zeszła na jego krewną. Ich zerwane zaręczyny nie opuściły jeszcze murów jego poprzedniego mieszkania oraz Maida Vale, w której spotkał się z ojcem, gdy ten wydarł mu wspomnienia z tamtego wieczoru. Lestrange westchnął, a potem wzruszył ramionami. Upokarzali go wielokrotnie, lata temu, lecz nigdy nie dostał takiego wpierdolu psychicznego i fizycznego jak wtedy od ojca. - Mało powiedziane. Nasze drogi się rozeszły, chociaż jeszcze nieoficjalnie. Kwestią czasu jest jednak, gdy się każdy dowie, szczególnie że moja rodzina została już poinformowana.
Nie miał zamiaru mówić Perseusowi, że to w zasadzie była jej decyzja, nie jego. Nie przyzna mu się w taki sposób do słabości, nawet jeżeli podejrzewał, że Bella mogła z nim już rozmawiać i wtajemniczyć go w szczegóły. Będzie zaprzeczał i uparcie twierdził, że decyzja była wspólna.
- Sądząc po tym, co robisz, można uznać że tę krzywdę wyrządziła ci biedna kanapka - powiedział, nie mogąc znieść faktu, że na kromce pojawiła się pierwsza dziura. Co mu zrobił ten cholerny chleb? Wiedział oczywiście, że jest to wyraz frustracji, wściekłości być może, lecz była ona źle ukierunkowana. - To dotyka nas częściej, niż chcielibyśmy przyznać.
Sam również przez to przeszedł. Gdy na początku nie miał swoich pieniędzy i musiał opierać się wyłącznie na majątku rodziny, również go to spotykało. Tłumy dziewcząt, które nie interesowały się stricte nim samym, a próbowały złapać go na różne sposoby, by móc opływać w luksusy. Taka była kolej rzeczy dla każdej osoby, która miała pieniądze - to był ich los i przeznaczenie. Musieli zawsze trzymać się na baczności.
- Owszem, nie powinieneś - przytaknął, nie podejmując tego wątku. Nie musiał się nad nim pastwić, bo Black doskonale wiedział, że popełnił błąd. Nie musiał go w tym utwierdzać. Szczególnie, że rozmowa zeszła na jego krewną. Ich zerwane zaręczyny nie opuściły jeszcze murów jego poprzedniego mieszkania oraz Maida Vale, w której spotkał się z ojcem, gdy ten wydarł mu wspomnienia z tamtego wieczoru. Lestrange westchnął, a potem wzruszył ramionami. Upokarzali go wielokrotnie, lata temu, lecz nigdy nie dostał takiego wpierdolu psychicznego i fizycznego jak wtedy od ojca. - Mało powiedziane. Nasze drogi się rozeszły, chociaż jeszcze nieoficjalnie. Kwestią czasu jest jednak, gdy się każdy dowie, szczególnie że moja rodzina została już poinformowana.
Nie miał zamiaru mówić Perseusowi, że to w zasadzie była jej decyzja, nie jego. Nie przyzna mu się w taki sposób do słabości, nawet jeżeli podejrzewał, że Bella mogła z nim już rozmawiać i wtajemniczyć go w szczegóły. Będzie zaprzeczał i uparcie twierdził, że decyzja była wspólna.