12.12.2024, 14:29 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.12.2024, 14:30 przez Enzo Remington.)
Niemagiczny salon pani Remington nie był wystarczający, by sprostać wymaganiom Charlotte, lecz nie wydawał się tym poruszony. Wciąż wpuszczał przez okna miękkie światło ulicy, kusił wgodnymi siedzeniami i atmosferą, którą mógł zapewnić tylko dom rodzinny, nawet tak niewielkiej rodziny, jak Remingtonowie. Charlotte nie musiała wiedzieć, że za wystrój odpowiada zupełnie mugolska matka Lorenza, a on sam mógł tylko chłonąć oferowane mu przykłady architektury wnętrz.
Enzo uśmiechnął się równie promiennie, co jego nowa towarzyszka, oferując ramię tak, jak obiecał. Ładnie wypastowany parkiet rzeczywiście był dość śliski, ale nie stanowił dla nich żadnej przeszkody, gdy wspinali się razem po schodach.
- Może rzeczywiście ma pani rację. Kto by pomyślał! Tyle lat po szkole, a my wciąż myślimy kategoriami Hogwartu. - Zastanowił się na głos. - Odbierano nam możliwość wyrażania siebie poprzez ubiór, lecz dzieląc na tym polu, naznaczając, gdy nie rozumieliśmy jeszcze, z czym się to wiąże... Droga pani, jeśli burgund jest dla pani zbyt gryfoński, z pewnością znajdziemy inny odcień.
Po wprowadzeniu kobiety do swojej pracowni, Enzo złapał za obity czerwonym materiałem fotel i podsunął go tak, by gość mógł wygodnie usiąść. Komentarz na temat kreacji dla Muzy nie był może wprost komplementem, ale Enzo zdecydował, że za takiego go uzna.
- Bardzo dziękuję! To moje pierwsze zlecenie na taką skalę. - Przyznał się. - Tak się cieszę, że panna Avery, moja serdeczna przyjaciółka, zaufała mi do tego stopnia! Będzie pani jutro obecna na Muzie? - Podpytał, jednocześnie sięgając po szkicownik. Miał zwykły papier i zwykły ołówek, więcej nie potrzebował. Ostatecznie też znalazł sobie miejsce na zwykłym, drewnianym krześle. - Oczywiście, odporność na ogień to kwestia zdobycia odpowiedniego materiału, to nie powinno być problemem. Droga pani, proszę mi opisać, czego pani oczekuje. Jaka długość, fason, styl? Proszę się nie krępować.
Enzo uśmiechnął się równie promiennie, co jego nowa towarzyszka, oferując ramię tak, jak obiecał. Ładnie wypastowany parkiet rzeczywiście był dość śliski, ale nie stanowił dla nich żadnej przeszkody, gdy wspinali się razem po schodach.
- Może rzeczywiście ma pani rację. Kto by pomyślał! Tyle lat po szkole, a my wciąż myślimy kategoriami Hogwartu. - Zastanowił się na głos. - Odbierano nam możliwość wyrażania siebie poprzez ubiór, lecz dzieląc na tym polu, naznaczając, gdy nie rozumieliśmy jeszcze, z czym się to wiąże... Droga pani, jeśli burgund jest dla pani zbyt gryfoński, z pewnością znajdziemy inny odcień.
Po wprowadzeniu kobiety do swojej pracowni, Enzo złapał za obity czerwonym materiałem fotel i podsunął go tak, by gość mógł wygodnie usiąść. Komentarz na temat kreacji dla Muzy nie był może wprost komplementem, ale Enzo zdecydował, że za takiego go uzna.
- Bardzo dziękuję! To moje pierwsze zlecenie na taką skalę. - Przyznał się. - Tak się cieszę, że panna Avery, moja serdeczna przyjaciółka, zaufała mi do tego stopnia! Będzie pani jutro obecna na Muzie? - Podpytał, jednocześnie sięgając po szkicownik. Miał zwykły papier i zwykły ołówek, więcej nie potrzebował. Ostatecznie też znalazł sobie miejsce na zwykłym, drewnianym krześle. - Oczywiście, odporność na ogień to kwestia zdobycia odpowiedniego materiału, to nie powinno być problemem. Droga pani, proszę mi opisać, czego pani oczekuje. Jaka długość, fason, styl? Proszę się nie krępować.