24.01.2023, 22:39 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.01.2023, 22:43 przez Julien Fitzpatrick.)
Wykrzywił usta w grymasie, który jednocześnie był przepraszającym uśmiechem, skrępowanym uniesieniem kącików ust i niezbyt zadowolonym uniesieniem warg. W rezultacie wyszło coś dziwnego, więc szybko przygryzł wargi, nie wiedząc za bardzo co chce sobą wyrazić, co powinien. Wciąż miał z tyłu głowy myśl, że jeżeli w nieodpowiedni sposób się zachowa, to zostanie o coś oskarżony, że jego sytuacja się pogorszy. Nawyki wyniesione z domu nie umierały szybko, zwłaszcza w czasach, gdy musiał przystosowywać się do, zazwyczaj negatywnych zmian, bardzo szybko. Przyzwyczajenie się do nowej kolei rzeczy, do braku Fineasa i jego mieszkania, do faktu, że nie będzie ani na pogrzebie jego, ani Christie, że nawet jakby przyszedł odwiedzić ich groby, to mogłoby to zagrażać jego życiu, strasznie go drażniło, gotowało się w głowie, nie pozwalało zmrużyć oka. Nie potrafił wyklarować logicznej odpowiedzi, nie odnajdywał się w sytuacji tak samo jak Brenna, której podobne przypadki czepiały się w pracy. Rożnica była jednak znacząca - gdyby Rookwood musiał pomagać komuś w swojej sytuacji, zapewne myślałby o wiele klarowniej, mniej emocjonalnie, gdy tragedia dotyczyła jego nie potrafił się zebrać, co było naturalną koleją rzeczy, ale i tak się za to obwiniał.
- Myślałem przez chwilę, aby napisać z tym do Camerona, ale to mogłoby być trochę podejrzane, jakby zaraz po tym jak ty dostałaś list, akurat on sprawdził co się dzieje z moją matką. Naraziłoby to jego, mnie, was - mruknął. Lupin był stażystą w dziale z urazami pozaklęciowymi i leczenia klątw, a wątpił, że to, co doskwierało jego matce, jakkolwiek się z tym łączyło.
Obrzucił spojrzeniem torbę z jedzeniem, powoli czując jak doskwiera mu głód, ale przyszedł tutaj też w jakimś celu, zanim dowiedział się o sytuacji z matką, ta tylko dołożyła mu zmartwień.
- Skoro już o tym wspominam, to nawet nie wiem czy moi rodzice nie są w to zamieszeni, ich poglądy leżały zawsze daleko od liberalnych, matka mogła coś upozorować. Stracili syna, który cokolwiek dla nich znaczył, a drugi ukrywa się jak tchórz, po tym jak przez całe życie był tylko zawodem i kulą u nogi - przełknął ślinę, bo chociaż każde, kolejne słowo bolało, tak wiedział, że mówi prawdę, przynajmniej to, jak odbierał rzeczywistość, jak była mu przedstawiana, gdy przebywał wśród rodziny - wiem, że to może być pochopna decyzja, ale czy sfingowanie mojej śmierci nie byłoby dla was wszystkich po prostu wygodniejsze i bezpieczniejsze? Wiem, że wiąże się z tym brak możliwości powrotu do starego życia, ale czy jest w ogóle do czego wracać? Przy domu trzymał mnie Fineas. Nie rodzice, nie pieniądze, nie dziedzictwo. Jego już nie ma, ja też mogę po prostu zniknąć i przydać się, jako ktoś inny, w większej sprawie - wciągnął powietrze i wypuścił je zaraz. Ręce mu się spociły, ale przecież właśnie po to tutaj przyszedł, aby przekazać kobiecie swoją decyzję, nad która myślał w ostatnich dniach bardzo intensywnie. Nie wiedział czego dotyczył pobyt matki w szpitalu, ale martwił go fakt, że Longbottom dostała taki list. Możliwe, że było to spowodowane śledztwem, które prowadziła, odwiedzonym mieszkaniem Christie, ale niczego nie mógł być pewien, w końcu list wysłany był z pracy, a w ministerstwie też nie wszystkim można było ufać - sam doskonale o tym wiedział, przecież spędził pracując jako Amnezjator ostatnie trzy lata.
- Martwi mnie fakt, ze wysłali ten list tutaj. Nikt nie powinien wiedzieć, że tu jestem. Nikt nie może tego wiedzieć. - podsumował, próbując sam siebie zapewnić o tym, że będzie dobrze, że ten świstek pergaminu z informacjami o jego matce, to nie groźba albo zwiastun najgorszego, a czysta informacja, która mogłaby się przydać w prowadzonym dochodzeniu o zabitym synu oraz tym zaginionym.
- Ta chińszczyzna jest naprawdę dobra - przypomniał się troche - Moze być zimna, ale to najlepsza jaką jadłem, a mam doświadczenie - pochwalił się, chociaż jego głos wciąż nie brzmiał beztrosko, lekko, tak jak powinien, gdy mówiło się o takich rzeczach.
- Myślałem przez chwilę, aby napisać z tym do Camerona, ale to mogłoby być trochę podejrzane, jakby zaraz po tym jak ty dostałaś list, akurat on sprawdził co się dzieje z moją matką. Naraziłoby to jego, mnie, was - mruknął. Lupin był stażystą w dziale z urazami pozaklęciowymi i leczenia klątw, a wątpił, że to, co doskwierało jego matce, jakkolwiek się z tym łączyło.
Obrzucił spojrzeniem torbę z jedzeniem, powoli czując jak doskwiera mu głód, ale przyszedł tutaj też w jakimś celu, zanim dowiedział się o sytuacji z matką, ta tylko dołożyła mu zmartwień.
- Skoro już o tym wspominam, to nawet nie wiem czy moi rodzice nie są w to zamieszeni, ich poglądy leżały zawsze daleko od liberalnych, matka mogła coś upozorować. Stracili syna, który cokolwiek dla nich znaczył, a drugi ukrywa się jak tchórz, po tym jak przez całe życie był tylko zawodem i kulą u nogi - przełknął ślinę, bo chociaż każde, kolejne słowo bolało, tak wiedział, że mówi prawdę, przynajmniej to, jak odbierał rzeczywistość, jak była mu przedstawiana, gdy przebywał wśród rodziny - wiem, że to może być pochopna decyzja, ale czy sfingowanie mojej śmierci nie byłoby dla was wszystkich po prostu wygodniejsze i bezpieczniejsze? Wiem, że wiąże się z tym brak możliwości powrotu do starego życia, ale czy jest w ogóle do czego wracać? Przy domu trzymał mnie Fineas. Nie rodzice, nie pieniądze, nie dziedzictwo. Jego już nie ma, ja też mogę po prostu zniknąć i przydać się, jako ktoś inny, w większej sprawie - wciągnął powietrze i wypuścił je zaraz. Ręce mu się spociły, ale przecież właśnie po to tutaj przyszedł, aby przekazać kobiecie swoją decyzję, nad która myślał w ostatnich dniach bardzo intensywnie. Nie wiedział czego dotyczył pobyt matki w szpitalu, ale martwił go fakt, że Longbottom dostała taki list. Możliwe, że było to spowodowane śledztwem, które prowadziła, odwiedzonym mieszkaniem Christie, ale niczego nie mógł być pewien, w końcu list wysłany był z pracy, a w ministerstwie też nie wszystkim można było ufać - sam doskonale o tym wiedział, przecież spędził pracując jako Amnezjator ostatnie trzy lata.
- Martwi mnie fakt, ze wysłali ten list tutaj. Nikt nie powinien wiedzieć, że tu jestem. Nikt nie może tego wiedzieć. - podsumował, próbując sam siebie zapewnić o tym, że będzie dobrze, że ten świstek pergaminu z informacjami o jego matce, to nie groźba albo zwiastun najgorszego, a czysta informacja, która mogłaby się przydać w prowadzonym dochodzeniu o zabitym synu oraz tym zaginionym.
- Ta chińszczyzna jest naprawdę dobra - przypomniał się troche - Moze być zimna, ale to najlepsza jaką jadłem, a mam doświadczenie - pochwalił się, chociaż jego głos wciąż nie brzmiał beztrosko, lekko, tak jak powinien, gdy mówiło się o takich rzeczach.
I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you