13.12.2024, 10:06 ✶
Czy wiedział o ciąży Vespery? Cóż, jeżeli tak to nie dawał tego po sobie poznać. Czy gdyby wiedział na pewno, to miałby wyrzuty sumienia z powodu tego, co zaszło między nim a Perseusem? Nie. Jeżeli chodzi o skrupuły, wierność i inne podniosłe uczucia, Lestrange z początkiem lata pozbył się ich niemalże całkowicie. A być może jednak całkowicie? Nie był pewny, czy zostało w nim wiele z przyzwoitości, którą się kiedyś szczycił. Nie od kiedy okazało się, że wierność powoduje wyłącznie ból i problemy tym większy, gdy dochodzi do rozstania. Nigdy by się przed nikim nie przyznał do tego, że to co zaszło między nim a Bellatrix go ubodło do żywego. I to tak mocno, tak skutecznie, że zmieniło jego postrzeganie na związki. Miłość? Była przeszkodą.
- Zdążyłem zauważyć - odpowiedział sucho, marszcząc brwi. Czy miała wątpliwości już wcześniej, czy dopiero w chwili, kiedy na jaw wyszło, że współpracuje z Mulciberem? W przypadku zdrajców ich organizacji Lestrange był bardziej powściągliwy i nie uważał, by to co zrobił Robert, zasługiwało na aż tak wielki ostracyzm - głównie dlatego, że dostał od ich Mistrza stosowną karę. - Jej strata.
Mruknął jeszcze wymijająco, nie bardzo chcąc o tym rozmawiać. Do tej pory rozmawiał o całej sytuacji jedynie z Victorią i to wyłącznie dlatego, że sama miała problem z narzeczeństwem. Usiadł, w milczeniu, i sięgnął po herbatę. Na kanapki na razie starał się nie patrzeć, żeby nie poszarpać i tak rozedrganych tym niewygodnym tematem nerwów. Wiedział doskonale, że pojawią się pytania a ćwiczenie odpowiedzi na nie z osobą, która była mu przychylna, było atutem i było wręcz pożądane, lecz cała ta sytuacja z Lithą była zbyt świeża, by mógł opowiadać ją tak bezemocjonalnie, jak zwykle.
- Nie wiem - odpowiedział wprost, lekko wzruszając ramionami. - Nie zdążyłem się z tym zmierzyć. Miałem napięte ostatnie miesiące.
Skłamał gładko, dmuchając ostrożnie na taflę w kubku. To nie tak, że nie miał czasu się z tym zmierzyć: on nie chciał tego robić.
- Jak czuje się Vespera? Wiadomo, co jej dolega? - odbił piłeczkę odruchowo, skoro już wyciągali temat swoich ex i obecnych kobiet. W jego głosie nie było jednak złośliwości czy oskarżenia: wyłącznie ciekawość. Rookwood była córką Chestera, za którym nie przepadał, była też Niewymowną. Jej nieobecność nie przeszła niezauważona.
- Zdążyłem zauważyć - odpowiedział sucho, marszcząc brwi. Czy miała wątpliwości już wcześniej, czy dopiero w chwili, kiedy na jaw wyszło, że współpracuje z Mulciberem? W przypadku zdrajców ich organizacji Lestrange był bardziej powściągliwy i nie uważał, by to co zrobił Robert, zasługiwało na aż tak wielki ostracyzm - głównie dlatego, że dostał od ich Mistrza stosowną karę. - Jej strata.
Mruknął jeszcze wymijająco, nie bardzo chcąc o tym rozmawiać. Do tej pory rozmawiał o całej sytuacji jedynie z Victorią i to wyłącznie dlatego, że sama miała problem z narzeczeństwem. Usiadł, w milczeniu, i sięgnął po herbatę. Na kanapki na razie starał się nie patrzeć, żeby nie poszarpać i tak rozedrganych tym niewygodnym tematem nerwów. Wiedział doskonale, że pojawią się pytania a ćwiczenie odpowiedzi na nie z osobą, która była mu przychylna, było atutem i było wręcz pożądane, lecz cała ta sytuacja z Lithą była zbyt świeża, by mógł opowiadać ją tak bezemocjonalnie, jak zwykle.
- Nie wiem - odpowiedział wprost, lekko wzruszając ramionami. - Nie zdążyłem się z tym zmierzyć. Miałem napięte ostatnie miesiące.
Skłamał gładko, dmuchając ostrożnie na taflę w kubku. To nie tak, że nie miał czasu się z tym zmierzyć: on nie chciał tego robić.
- Jak czuje się Vespera? Wiadomo, co jej dolega? - odbił piłeczkę odruchowo, skoro już wyciągali temat swoich ex i obecnych kobiet. W jego głosie nie było jednak złośliwości czy oskarżenia: wyłącznie ciekawość. Rookwood była córką Chestera, za którym nie przepadał, była też Niewymowną. Jej nieobecność nie przeszła niezauważona.