14.12.2024, 19:59 ✶
Alice uśmiechnęła się do rudowłosej. Coś jej wyglądała na miłą, ale Bletchley nie wiedziała, że aż tak. Mona - bo tak się nazywała nieznajoma młoda kobieta - wydawała się być niezwykle entuzjastyczna i niosła ze sobą mnóstwo pozytywnej energii. A w dodatku, znała Alice z teatru! To zawsze było miłe, szczególnie jak było się na tym etapie kariery, kiedy nie było się ganianą przez reporterów gwiazdą, a osobą, którą po prostu ludzie czasem rozpoznawali w raczej pozytywnym świetle.
— To ja — wzruszyła ramionami. — Och tak, "Smok, koń i wilkołak". Jedna z najdziwniejszych sztuk, jakie wystawiał nasz teatr. Zresztą wtedy za produkcję odpowiadał jakiś instytut, dokładnie nie pamiętam nazwy. Ale, jak jesteś Rowle'em, a w tytule jest smok, rzeczywiście trzeba pójść. Choć powiem ci, że miejscami nieroześmianie się na scenie było bardzo trudne.
Alice pamiętała tamtą "artystyczną" sztukę. Zwykle była otwarta na takie doświadczenia, ale jak jeden z jej kolegów musiał biegać w samych gatkach z workiem na głowie, cały backstage zwijał się ze śmiechu. Poza reżyserem, który uważał, że wszyscy dookoła nie rozumieli jego wizji inspirowanej undergroundowymi klubami towarzyskimi.
— Wiem, że to zabrzmi pretensjonalnie, ale żadna ze mnie wielka aktorka, więc nie ma co się martwić o strój. Szczególnie, że jesteś świetnie ubrana — z uśmiechem pochwaliła Monę.
Sama Alice ubrana była w prostą sukienkę w kratę i czarne bolerko. Może nie był to strój od Rosierów, ale Bletchley zawsze lubiła ładnie się wystroić. Zupełnie nie jak panna Harvey, której w głowie siedziały tylko dzieła wielkich poetów, których z zamiłowaniem czytała.
— To ja — wzruszyła ramionami. — Och tak, "Smok, koń i wilkołak". Jedna z najdziwniejszych sztuk, jakie wystawiał nasz teatr. Zresztą wtedy za produkcję odpowiadał jakiś instytut, dokładnie nie pamiętam nazwy. Ale, jak jesteś Rowle'em, a w tytule jest smok, rzeczywiście trzeba pójść. Choć powiem ci, że miejscami nieroześmianie się na scenie było bardzo trudne.
Alice pamiętała tamtą "artystyczną" sztukę. Zwykle była otwarta na takie doświadczenia, ale jak jeden z jej kolegów musiał biegać w samych gatkach z workiem na głowie, cały backstage zwijał się ze śmiechu. Poza reżyserem, który uważał, że wszyscy dookoła nie rozumieli jego wizji inspirowanej undergroundowymi klubami towarzyskimi.
— Wiem, że to zabrzmi pretensjonalnie, ale żadna ze mnie wielka aktorka, więc nie ma co się martwić o strój. Szczególnie, że jesteś świetnie ubrana — z uśmiechem pochwaliła Monę.
Sama Alice ubrana była w prostą sukienkę w kratę i czarne bolerko. Może nie był to strój od Rosierów, ale Bletchley zawsze lubiła ładnie się wystroić. Zupełnie nie jak panna Harvey, której w głowie siedziały tylko dzieła wielkich poetów, których z zamiłowaniem czytała.