15.12.2024, 16:53 ✶
Baldwin nie musiał pasować do nudnego, pełnego tego tępego bólu, pustego jak to mieszkanie życia Charliego. Bo tak po prawdzie Baldwin nie pasował do większości żyć swoich przyjaciół; niewiele było miejsc, które przyjmowały go z otwartymi ramionami.
Więc przywykł. Z biegiem czasu przestało mu to wszystko przeszkadzać, nauczył się żerować na przepełnionych lękiem umysłach, z ciekawością kota obserwującego jak pochwycony ptaszek wydaje ostatnie tchnienia.
Kiedy się nie pasowało do przestrzeni - kształtowało się przestrzeń nie człowieka.
- Charlie czy słyszałeś kiedyś takie słowo jak niespodzianka?- Zapytał lekko, korzystając ze zrobionego przejścia. Mijając czarodzieja, ten mógł wyraźnie wyczuć ostry zapach papierosów, zduszony przez dziwnie znajomy zapach wanilii przełamanej kwaśną porzeczką.
Nieco przesadnie teatralnym gestem zdjął z blond łba swoją kaszkiet, który wyglądał jakby odziedziczył go co najmniej po dziadku. Przeczesał palcami naelektryzowane, najwyraźniej świeżo umyte włosy, próbując je odgarnąć z oczu. Kaszkiet wylądował na jakimś haczyku na ubrania.
Odwrócił się do gospodarza lekko zaskoczony.
- Ty sypiasz w… tym? - Zapytał z absolutną powagą, mierząc Charliego od stóp do głów. Nie jemu oceniać, ale wszystkie te guziki, kołnierzyki czy pasek zdawały się być wyjątkowo niewygodne. Jak ktoś kto się rozbierał do gazety teraz miał problem z chodzeniem mniej casualowo po własnym mieszkaniu?
- Nie sugerowałem, że jest nieporządna..? - Odpowiedział niemalże pytaniem, unosząc lekko brew. Trochę jakby nie docierała do niego implikacja całej tej wymiany zdań. Co miało wspólnego rozbieranie się z bycie nieporządnym? Logika Baldwina była wyjątkowo prosta: Charlie był ubrany, więc nie miał w sypialni swojej uroczej koleżanki z którą spędzał miło . Zupełnie jakby koncept kobiecej “czystości” dla Malfoy’a nie istniał.
- Nie sugerowałbym jej rozbierania się, gdy dopiero co się poznaliśmy.
- Dlaczego nie?- Wypalił zaintrygowany, zanim zdążył to przemyśleć.
Skinął głową na propozycję podania szkła. Skoro miał i nie musieli pić z gwinta to po co pytał. Pozwolił Rozalindzie wdrapać się po swojej koszuli na ramię. Najwyraźniej nie miała ochoty na wycieczki krajoznawcze, bo wczepiła się wygodnie w zgięcie między szyją, a barkiem Malfoy’a, zadowolona z towarzystwa i bliskości swojego właściciela. Niewątpliwie najszczęśliwszy szczur w całym Londynie właśnie przysnął.
Więc przywykł. Z biegiem czasu przestało mu to wszystko przeszkadzać, nauczył się żerować na przepełnionych lękiem umysłach, z ciekawością kota obserwującego jak pochwycony ptaszek wydaje ostatnie tchnienia.
Kiedy się nie pasowało do przestrzeni - kształtowało się przestrzeń nie człowieka.
- Charlie czy słyszałeś kiedyś takie słowo jak niespodzianka?- Zapytał lekko, korzystając ze zrobionego przejścia. Mijając czarodzieja, ten mógł wyraźnie wyczuć ostry zapach papierosów, zduszony przez dziwnie znajomy zapach wanilii przełamanej kwaśną porzeczką.
Nieco przesadnie teatralnym gestem zdjął z blond łba swoją kaszkiet, który wyglądał jakby odziedziczył go co najmniej po dziadku. Przeczesał palcami naelektryzowane, najwyraźniej świeżo umyte włosy, próbując je odgarnąć z oczu. Kaszkiet wylądował na jakimś haczyku na ubrania.
Odwrócił się do gospodarza lekko zaskoczony.
- Ty sypiasz w… tym? - Zapytał z absolutną powagą, mierząc Charliego od stóp do głów. Nie jemu oceniać, ale wszystkie te guziki, kołnierzyki czy pasek zdawały się być wyjątkowo niewygodne. Jak ktoś kto się rozbierał do gazety teraz miał problem z chodzeniem mniej casualowo po własnym mieszkaniu?
- Nie sugerowałem, że jest nieporządna..? - Odpowiedział niemalże pytaniem, unosząc lekko brew. Trochę jakby nie docierała do niego implikacja całej tej wymiany zdań. Co miało wspólnego rozbieranie się z bycie nieporządnym? Logika Baldwina była wyjątkowo prosta: Charlie był ubrany, więc nie miał w sypialni swojej uroczej koleżanki z którą spędzał miło . Zupełnie jakby koncept kobiecej “czystości” dla Malfoy’a nie istniał.
- Nie sugerowałbym jej rozbierania się, gdy dopiero co się poznaliśmy.
- Dlaczego nie?- Wypalił zaintrygowany, zanim zdążył to przemyśleć.
Skinął głową na propozycję podania szkła. Skoro miał i nie musieli pić z gwinta to po co pytał. Pozwolił Rozalindzie wdrapać się po swojej koszuli na ramię. Najwyraźniej nie miała ochoty na wycieczki krajoznawcze, bo wczepiła się wygodnie w zgięcie między szyją, a barkiem Malfoy’a, zadowolona z towarzystwa i bliskości swojego właściciela. Niewątpliwie najszczęśliwszy szczur w całym Londynie właśnie przysnął.