16.12.2024, 11:09 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.12.2024, 11:10 przez Leviathan Rowle.)
Zmarugał. W ten charakterystyczny sposób kogoś, kto próbował zachować powagę, chociaż powoli prowadzona konwersacja albo zaczynała mu działać na nerwy, albo dobijała do jakichś obszarów, które ciężko mu było objąć rozumem. Z Leviego niestety nie był żaden strateg, a jeśli chodziło o klątwy to obchodziła go jedynie ta, która trawiła jego własne ciało - teraz z resztą nad wyraz dobrze widoczna w postaci drobnej, szarawej łuski która pięła się po lewym barku, ramieniu i obojczyku. Może dlatego w tym momencie o wiele chętniej wierzył w to, że Faye coś postrzeliło, na przykład cholernie dziwne poczucie humoru, a nie że złapała zaklątwienie.
- Jak wyglądam? - powtórzył za nią głucho bo dziewucha, bo przecież nie kobieta, poruszyła tematy dla niego delikatne. Poczuł jak lewa strona karku swędzi, a może tylko mu się z przewrażliwienia wydawało, ale dłoń mimowolnie nakryła zmieniony obszar, niby to by bezwiednie się podrapać. - Dobra, stop - rzucił wreszcie zdecydowanie, jakby chcąc uciąć na moment jej bezsensowną gadaninę. - Mam cię zabrać do środka i pokazać ci jak wyglądasz w lustrze? Co jest z tobą nie tak, Travers, co? Coś cię w tyłek upierdoliło i masz teraz jakieś omamy? Wyglądasz jak dziesięciolatka, a nie wiem czy pamiętasz, ale kiedy ostatni raz się widzieliśmy, to miałaś jeszcze cycki z przodu - nie to, żeby było to dla niego jakoś wybitnie ważne, ale w tym momencie wydawało się właściwą obserwacją. Mówił odrobinę warkliwie, ale ogólnie można było stwierdzić że trzymał się w ryzach.
- Pokazać, to ja ci mogę co innego, ale nie licha - na przykład drzwi, ale to by zabrzmiało o wiele lepiej, gdyby na przykład znajdowali się w jakimkolwiek pomieszczeniu. - Ah tak? Ostatnim razem nie narzekałaś, więc teraz siedź cicho i nie mów mi co robić na moim podwórku - rzucił chrapliwie, odrzucając dotychczasowe plany, niedziałające kosiarki i przydługi trawnik, by w paru krokach znaleźć się przy niej i złapać za ramię. - Do lustra gówniaro, zobaczymy kto ma rację - i zaczął ją ciągnąć w kierunku drzwi wejściowych.
- Jak wyglądam? - powtórzył za nią głucho bo dziewucha, bo przecież nie kobieta, poruszyła tematy dla niego delikatne. Poczuł jak lewa strona karku swędzi, a może tylko mu się z przewrażliwienia wydawało, ale dłoń mimowolnie nakryła zmieniony obszar, niby to by bezwiednie się podrapać. - Dobra, stop - rzucił wreszcie zdecydowanie, jakby chcąc uciąć na moment jej bezsensowną gadaninę. - Mam cię zabrać do środka i pokazać ci jak wyglądasz w lustrze? Co jest z tobą nie tak, Travers, co? Coś cię w tyłek upierdoliło i masz teraz jakieś omamy? Wyglądasz jak dziesięciolatka, a nie wiem czy pamiętasz, ale kiedy ostatni raz się widzieliśmy, to miałaś jeszcze cycki z przodu - nie to, żeby było to dla niego jakoś wybitnie ważne, ale w tym momencie wydawało się właściwą obserwacją. Mówił odrobinę warkliwie, ale ogólnie można było stwierdzić że trzymał się w ryzach.
- Pokazać, to ja ci mogę co innego, ale nie licha - na przykład drzwi, ale to by zabrzmiało o wiele lepiej, gdyby na przykład znajdowali się w jakimkolwiek pomieszczeniu. - Ah tak? Ostatnim razem nie narzekałaś, więc teraz siedź cicho i nie mów mi co robić na moim podwórku - rzucił chrapliwie, odrzucając dotychczasowe plany, niedziałające kosiarki i przydługi trawnik, by w paru krokach znaleźć się przy niej i złapać za ramię. - Do lustra gówniaro, zobaczymy kto ma rację - i zaczął ją ciągnąć w kierunku drzwi wejściowych.