16.12.2024, 11:24 ✶
Gdy zderzyli się głowami, Faye zobaczyła wszystkie gwiazdy świata. I co z tego, że przy tym zderzeniu zamknęła oczy: i tak widziała gwiazdy. Cały nieboskłon, psia mać. Traversówna jęknęła, lecz ten jęk został zagłuszony przez epickie stuk, gdy ich czoła postanowiły zapoznać się bliżej.
- Ała - pisnęła tylko, cofając rękę od razu i przyciskając ją do czoła. Jakby na domiar złego uniosła gwałtownie głowę, chcąc się wyprostować. Tak więc nie dość, że zderzyli się czołami, to jeszcze Faye wyrżnęła łbem o spód lady. Jeżeli wcześniej myślała, że zobaczyła wszystkie gwiazdy, to teraz zobaczyła chyba całą galaktykę. Nawet drogę mleczną i kilka czarnych dziur. - Kurwa mać...
Wymamrotała, ignorując ciche parsknięcia ludzi wokół. Rozmasowała potylicę, próbując zogniskować wzrok na osobie, która wypowiadała jej imię. Trochę jej się mężczyzna dwoił w oczach, ale im dłużej na niego patrzyła, tym wyraźniejszy jego obraz dostrzegała. Minęła jednak dobra minuta, zanim była w stanie dopasować jego głos oraz twarz do imienia.
- O, Enzo! - nawet nie ukrywała zaskoczenia. W sumie nie powinna być zaskoczona, bo co i rusz wpadała na kogoś z Hogwartu, gdy przyjeżdżała do Londynu, ale między bogiem a prawdą, zjeżdżała tu na tyle rzadko, że miała pełne prawo się dziwić. Sięgnęła stopą po tę paczkę, od której zaczęło się ich bliskie spotkanie, nie przestając masować głowy. Dopiero po pewnej chwili, gdy upewniła się, że Enzo znowu się nie schyli, podniosła fajki. - Lata cię nie widziałam. Ale nie musiałeś mnie atakować, wystarczyło się normalnie przywitać jak człowiek, wiesz?
Mruknęła, mrużąc nieco oczy. Jak nie będzie miała po tym guza, to będzie dobrze. Z cichym westchnięciem sięgnęła po papierosa, ale nie odpalała go na razie. Obracała ćmika w palcach, nie spuszczając wzroku z mężczyzny.
- Co słychać? Nie spodziewałam się ciebie w Kotle, sama nie wiem czemu - według Faye do Dziurawego Kotła zwykle przychodzili starcy i osoby, które miały do tego miejsca sentyment, tak jak ona. Nie pamiętała, by mężczyzna kiedykolwiek jej mówił coś o Kotle, ale pamięć bywała zawodna. Szczególnie po tylu latach.
- Ała - pisnęła tylko, cofając rękę od razu i przyciskając ją do czoła. Jakby na domiar złego uniosła gwałtownie głowę, chcąc się wyprostować. Tak więc nie dość, że zderzyli się czołami, to jeszcze Faye wyrżnęła łbem o spód lady. Jeżeli wcześniej myślała, że zobaczyła wszystkie gwiazdy, to teraz zobaczyła chyba całą galaktykę. Nawet drogę mleczną i kilka czarnych dziur. - Kurwa mać...
Wymamrotała, ignorując ciche parsknięcia ludzi wokół. Rozmasowała potylicę, próbując zogniskować wzrok na osobie, która wypowiadała jej imię. Trochę jej się mężczyzna dwoił w oczach, ale im dłużej na niego patrzyła, tym wyraźniejszy jego obraz dostrzegała. Minęła jednak dobra minuta, zanim była w stanie dopasować jego głos oraz twarz do imienia.
- O, Enzo! - nawet nie ukrywała zaskoczenia. W sumie nie powinna być zaskoczona, bo co i rusz wpadała na kogoś z Hogwartu, gdy przyjeżdżała do Londynu, ale między bogiem a prawdą, zjeżdżała tu na tyle rzadko, że miała pełne prawo się dziwić. Sięgnęła stopą po tę paczkę, od której zaczęło się ich bliskie spotkanie, nie przestając masować głowy. Dopiero po pewnej chwili, gdy upewniła się, że Enzo znowu się nie schyli, podniosła fajki. - Lata cię nie widziałam. Ale nie musiałeś mnie atakować, wystarczyło się normalnie przywitać jak człowiek, wiesz?
Mruknęła, mrużąc nieco oczy. Jak nie będzie miała po tym guza, to będzie dobrze. Z cichym westchnięciem sięgnęła po papierosa, ale nie odpalała go na razie. Obracała ćmika w palcach, nie spuszczając wzroku z mężczyzny.
- Co słychać? Nie spodziewałam się ciebie w Kotle, sama nie wiem czemu - według Faye do Dziurawego Kotła zwykle przychodzili starcy i osoby, które miały do tego miejsca sentyment, tak jak ona. Nie pamiętała, by mężczyzna kiedykolwiek jej mówił coś o Kotle, ale pamięć bywała zawodna. Szczególnie po tylu latach.