16.12.2024, 11:54 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.12.2024, 13:19 przez Leviathan Rowle.)
Jego życiową aspiracją było być jak ta niezmącona tafla życiowa, ale się nie dało w takich warunkach. Prawdę powiedziawszy, to Leviathan potrafił być wręcz do porzygu nudny; nieresponsywny, zniechęcony niemal do wszystkiego co nie oscylowało wokół jego zainteresowań i nić porozumienia najłatwiej było z nim złapać wchodząc w tematy okołomagizoologiczne. Lubił się napić, podpalić rezerwat mugolaków, pójść na zebranie w fabryce ogórków Czarnego Pana, ale oprócz tego... Kiedy jeszcze chodził do szkoły był o wiele bardziej rozrywkowy, ale potem poczuł że musi nadrabiać powagą straty wywoływane przez klątwę. Sprowadzało się to wszystko do tego, że nie miał pojęcia jakim właściwie cudem jego drogi definitywnie skrzyżowały się z kimś pokroju Faye. Nie chodziło o kwestie pracy, a o prywatną warstwę, jej pyskaty charakter - na Matkę, ile ona gadała, certified yapper - i to że mieli problemy natury prawnej, o czym nikt absolutnie nie mógł wiedzieć, bo dzieci z tego być nie mogło.
Czy naprawdę po paru głębszych miał aż tak niskie standardy, żeby zainteresować się... tym?
Niańczeniem dzieci, w sensie. Bo inaczej tego nie można było nazwać. Dobrze, że niektórzy ludzie w tym rezerwacie musieli pracować i jej darcie się nie miało odbiorców, a nawet jeśli to nie takich którzy dali się zauważyć, bo dzielnie udawali że pracują.
- Ani, kurwa, myślę - przeklinał rzadko i przy specjalnych okazjach, ale ta wydawała się wręcz idealna, szczególnie że Faye postanowiła się szarpać, jakby od tego jej życie zależało. No więc on się postanowił w to pobawić, czemu nie. W stopę mu na szczęście nie trafiła, ale to tym lepiej, bo próbował ją złapać lepiej i przerzucić ją sobie przez ramię, żeby łatwiej wejść z nią do domu.
af na babe na ramię 2x bo się szarpię mocno
Czy naprawdę po paru głębszych miał aż tak niskie standardy, żeby zainteresować się... tym?
Niańczeniem dzieci, w sensie. Bo inaczej tego nie można było nazwać. Dobrze, że niektórzy ludzie w tym rezerwacie musieli pracować i jej darcie się nie miało odbiorców, a nawet jeśli to nie takich którzy dali się zauważyć, bo dzielnie udawali że pracują.
- Ani, kurwa, myślę - przeklinał rzadko i przy specjalnych okazjach, ale ta wydawała się wręcz idealna, szczególnie że Faye postanowiła się szarpać, jakby od tego jej życie zależało. No więc on się postanowił w to pobawić, czemu nie. W stopę mu na szczęście nie trafiła, ale to tym lepiej, bo próbował ją złapać lepiej i przerzucić ją sobie przez ramię, żeby łatwiej wejść z nią do domu.
af na babe na ramię 2x bo się szarpię mocno
Rzut Z 1d100 - 63
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 43
Slaby sukces...
Slaby sukces...