16.12.2024, 12:26 ✶
Nie cofnęła się nawet na moment i nawet nie próbowała udawać płochości, kiedy Rodolphus ujął ją za podbródek, kierując twarz ku sobie. Jej spojrzenie natomiast nad wyraz chętnie powędrowało ku górze, do jego błękitnych oczu i przez moment Agatha wpatrywała się w nie z wyraźnym zadowoleniem. Zawsze lubiła jego spojrzenie. Jasną szarość jego oczu, które przeszywały na wskroś. To sprawiało, że czuła się centrum jego wszechświata, jakby było w niej coś wartego zauważenia.
Agathę było łatwo przekupić, ale czy akurat pieniędzmi to była to opcja sporna. Była jednak oportunistką i w tym momencie wyraźnie zastanawiała się nad tym czym powinna przystać na jego propozycję nie dlatego, by zapełnić sakiewkę, a by pociągnąć tę wymianę w może jakimś innym kierunku. Domyślała się, że za jej plecami nazywał ją równie namolną co szaloną, ale czy gdyby tak zwyczajnie zgodziła się na proponowane jej pieniądze, to mógłby nazywać ją swoją szaloną eks?
- O nie, to by było za proste - była też podstępną żmiją, to na pewno. - Daj mi tyle, ile był dla ciebie wart nasz związek, a ja ocenię twoje dobre chęci. Co ty na to? Kontroferta - mogła tak w niego patrzeć i patrzeć, ale z pewną niechęcią cofnęła twarz, przekrzywiając przy tym głowę ze zwierzęcą niemal ciekawością. I co teraz, panie Lestrange?
Agathę było łatwo przekupić, ale czy akurat pieniędzmi to była to opcja sporna. Była jednak oportunistką i w tym momencie wyraźnie zastanawiała się nad tym czym powinna przystać na jego propozycję nie dlatego, by zapełnić sakiewkę, a by pociągnąć tę wymianę w może jakimś innym kierunku. Domyślała się, że za jej plecami nazywał ją równie namolną co szaloną, ale czy gdyby tak zwyczajnie zgodziła się na proponowane jej pieniądze, to mógłby nazywać ją swoją szaloną eks?
- O nie, to by było za proste - była też podstępną żmiją, to na pewno. - Daj mi tyle, ile był dla ciebie wart nasz związek, a ja ocenię twoje dobre chęci. Co ty na to? Kontroferta - mogła tak w niego patrzeć i patrzeć, ale z pewną niechęcią cofnęła twarz, przekrzywiając przy tym głowę ze zwierzęcą niemal ciekawością. I co teraz, panie Lestrange?