17.12.2024, 03:06 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.12.2024, 13:19 przez Leviathan Rowle.)
Zastanawiało go, czy w szkole też była taka wygadana, bo nawet jeśli dzieliły ich zaledwie dwa lata różnicy, to niewiele pamiętał z tamtego czasu jeśli chodzi o jej osobę. Była prefektem, to na pewno, ale Leviathan był grzecznym uczniem - na tyle żeby potem samemu dostać plakietkę i wlepiać szlabany kiedy mógł i kiedy mu to było na rękę.
Sama tu przylazła w takim stanie, więc jego zdaniem nic nie uprawniało jej do odstawiania takiej szopki, szczególnie że on chciał jej tylko pokazać, jak abstrakcyjnie wyglądała stawiając się do roboty, bo najwyraźniej była zbyt biedna by postawić sobie porządne lustro w domu. Mogła więc tłuc pięściami, ale niewiele to zmieniło, bo tym razem to on był starszy i silniejszy.
Wszedł do domu i dosłownie ją z siebie zrzucił. Jeśli wiła się do tej pory, dzielnie walcząc o jakieś resztki wolności, to równie dobrze mogła spaść na podłogę niczym worek kartofli, a od bezpośredniego uderzenia w parkiet ochronił ją tylko cienki, trochę wyleniały dywanik. Całe szczęście też, daleko nie mieli, bo Rowle jak każdy cywilizowany człowiek, miał lustro na podorędziu. Nie był pewien kto je tutaj zawiesił i dlaczego, bo mało kto miał tutaj czas się przeglądać, a do tego było trochę brudne, jakby ktoś usilnie o nim zapominał przy sprzątaniu.
- Uspokój się gówniaro i spójrz na siebie - warknął krótko, a jeśli nie podniosła się jeszcze sama, to jej w tym pomógł łapiąc za ramiona i podrywając do góry, chcąc ustawić przed wysokim lustrem.
Sama tu przylazła w takim stanie, więc jego zdaniem nic nie uprawniało jej do odstawiania takiej szopki, szczególnie że on chciał jej tylko pokazać, jak abstrakcyjnie wyglądała stawiając się do roboty, bo najwyraźniej była zbyt biedna by postawić sobie porządne lustro w domu. Mogła więc tłuc pięściami, ale niewiele to zmieniło, bo tym razem to on był starszy i silniejszy.
Wszedł do domu i dosłownie ją z siebie zrzucił. Jeśli wiła się do tej pory, dzielnie walcząc o jakieś resztki wolności, to równie dobrze mogła spaść na podłogę niczym worek kartofli, a od bezpośredniego uderzenia w parkiet ochronił ją tylko cienki, trochę wyleniały dywanik. Całe szczęście też, daleko nie mieli, bo Rowle jak każdy cywilizowany człowiek, miał lustro na podorędziu. Nie był pewien kto je tutaj zawiesił i dlaczego, bo mało kto miał tutaj czas się przeglądać, a do tego było trochę brudne, jakby ktoś usilnie o nim zapominał przy sprzątaniu.
- Uspokój się gówniaro i spójrz na siebie - warknął krótko, a jeśli nie podniosła się jeszcze sama, to jej w tym pomógł łapiąc za ramiona i podrywając do góry, chcąc ustawić przed wysokim lustrem.