17.12.2024, 20:14 ✶
Alice została obudzona przez głosy swojej rodziny. Pierwszy września miał być dniem, w którym wyjątkowo próba w teatrze nie odbywała się wcześnie rano, lecz tylko wieczorem. Była to okazja, by troszkę pospać. Oczywiście nie była zła na familię Bletchleyów. W końcu godzina nie była znowu taka wczesna. W szczególności, że kobieta tego dnia chciała przysiąść nad nową częścią "Kronik Kensington".
Zeszła na parter ubrana jeszcze w dwuczęściową piżamę, z kapciami na stopach i nie do końca uczesanymi włosami. Mama już przygotowała śniadanie, co powitało się z zaspanym uśmiechem Alice.
– Och, mamo, jesteś błogosławioną kobietą – rzekła i nalała sobie kawy do kubka. – Jak tam życie, rodzinko? Jakieś plany na dziś?
Po chwili zorientowała się, że wypadałoby swojej rodzicielce jakoś pomóc. Dlatego odłożyła (na razie) kawę na blat i zajrzała w patelnię z jajecznicą.
– Przypilnuję, żeby się dosmażyła – zadeklarowała. – A tata jak zawsze musi jeść jajecznicę z mięchem? Naprawdę, nie można zjeść ze szczypiorkiem albo pomidorami?
Nawet nie chodziło tylko o cierpienie świnek i krówek, lecz o to, że ojciec naprawdę powinien był ograniczyć takie posiłki. W końcu był już w wieku, w którym zaczynało się patrzeć na to, ile się spożywało cholesterolu. Alice nie wiedziała, jak było w tym wypadku z boczkiem, ale sądziła, że nie był to najzdrowszy posiłek dla pięćdziesięcioletniego mężczyzny.
Zeszła na parter ubrana jeszcze w dwuczęściową piżamę, z kapciami na stopach i nie do końca uczesanymi włosami. Mama już przygotowała śniadanie, co powitało się z zaspanym uśmiechem Alice.
– Och, mamo, jesteś błogosławioną kobietą – rzekła i nalała sobie kawy do kubka. – Jak tam życie, rodzinko? Jakieś plany na dziś?
Po chwili zorientowała się, że wypadałoby swojej rodzicielce jakoś pomóc. Dlatego odłożyła (na razie) kawę na blat i zajrzała w patelnię z jajecznicą.
– Przypilnuję, żeby się dosmażyła – zadeklarowała. – A tata jak zawsze musi jeść jajecznicę z mięchem? Naprawdę, nie można zjeść ze szczypiorkiem albo pomidorami?
Nawet nie chodziło tylko o cierpienie świnek i krówek, lecz o to, że ojciec naprawdę powinien był ograniczyć takie posiłki. W końcu był już w wieku, w którym zaczynało się patrzeć na to, ile się spożywało cholesterolu. Alice nie wiedziała, jak było w tym wypadku z boczkiem, ale sądziła, że nie był to najzdrowszy posiłek dla pięćdziesięcioletniego mężczyzny.