17.12.2024, 22:02 ✶
Jej wyraz twarzy nie zmienił się ani o jotę, gdy pokazał jej suknie, brew nie zadrżał, grymas pozostał niezmienny, choć nie... może pogłębił się w nzniesmaczeniu, jakby syn kazał patrzeć jej na ściek. W pierwszym odruchu nie zbliżała się do niej, ale wraz z jego milczeniem pozwoliła sobie wyciągnąć dłonie do materiału. Dotykała go tylko czubkami palców, z czysto zawodowej ciekawości weryfikując krój, oceniając rozmiary właścicielki na podstawie doboru szwów. Robiła to powoli, metodycznie, z zastanowieniem, choć nie dało się ukryć, że pozostawione przez niego ubranie było brudne i zniszczone, a rozciągnięte ściegi wypychały z piersi syknięcia oburzonego niedowierzania.
Tylko z pozoru nie zauważała stanu syna, tej zadumy w którą popadł, wspomnienia, którego nie mogła zasmakować, lecz przywołane emocje znajdowały lekkie odbicie w twarzy ukochanego kiedyś potomka. Tylko z pozoru tego nie wiedziała, choć jej sfinksia twarz zbyt dobrze ukazywała potrzebę odwetu, vendety za rozczarowanie którym okazała się jej latorośl. Czy przypuszczała, że świat będzie dla niej dzisiaj tak łaskawy? Z zastanowieniem zataczała kółka opuszkiem kciuka na srebrnym guziku, gdy w końcu Baldwin ogarnął się i nie rozbeczał na środku butiku, ścierając resztki godności z twarzy.
Cisza kłuła wszystkimi igłami, które były zgromadzone w zakładzie na zapleczu, aż w końcu jej absolutnie zobojętniałe słowa poparte zblazowaną miną bardzo rozczarowanej kobiety padły między nimi:
- Dziwka z której to zdarłeś nadal żyje? Niech kupi sobie drugą. Lepszej jakości. Wyjdzie taniej niż renowacja tej ściery.
Tylko z pozoru nie zauważała stanu syna, tej zadumy w którą popadł, wspomnienia, którego nie mogła zasmakować, lecz przywołane emocje znajdowały lekkie odbicie w twarzy ukochanego kiedyś potomka. Tylko z pozoru tego nie wiedziała, choć jej sfinksia twarz zbyt dobrze ukazywała potrzebę odwetu, vendety za rozczarowanie którym okazała się jej latorośl. Czy przypuszczała, że świat będzie dla niej dzisiaj tak łaskawy? Z zastanowieniem zataczała kółka opuszkiem kciuka na srebrnym guziku, gdy w końcu Baldwin ogarnął się i nie rozbeczał na środku butiku, ścierając resztki godności z twarzy.
Cisza kłuła wszystkimi igłami, które były zgromadzone w zakładzie na zapleczu, aż w końcu jej absolutnie zobojętniałe słowa poparte zblazowaną miną bardzo rozczarowanej kobiety padły między nimi:
- Dziwka z której to zdarłeś nadal żyje? Niech kupi sobie drugą. Lepszej jakości. Wyjdzie taniej niż renowacja tej ściery.