Heath uważnie przyglądała się chłopakowi. Nie miała pojęcia co go spotkało, uważała, że dobrze się stało, że to właśnie ona dzisiaj znalazła go, kiedy uciekł z tego dziwnego mieszkania. Gdyby trafił na nieodpowiednią osobę, zdecydowanie mógłby gorzej skończyć, na całe szczęście mu się poszczęściło, dzięki czemu mógł korzystać z bogactwa jej rodziców.
- Wydaje mi się, że prędzej, czy później ktoś zajmie się to sprawą, pokaże tym fanatykom, gdzie jest ich miejsce, nie można pozwalać na to, żeby się tak panoszyli.- Było widać, jakie zdanie na ten temat miała panienka Wood, wystarczyłoby słowo, a sama chętnie dołączyłaby się do grupy, która miałaby działać przeciwko poplecznikom Voldemorta. Była gotowa do walki w obronie niewinnych.
Nie minęła dłuższa chwila, a chłopak, który przed chwilą jeszcze z nią rozmawiał zemdlał. Heather ułożyła go na swoim łóżku, powinna chyba zorganizować jakąś pomoc. Poprosiła skrzaty, aby zeszły na dół do sklepu rodziców, by ktoś bardziej doświadczony w jakiś sposób zareagował.