• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy

lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#18
18.12.2024, 23:32  ✶  

Oklumencja była czymś, co Victoria bardzo sobie w swojej pracy ceniła. Albo może bardziej należało powiedzieć, że bardzo sobie to ceniła w życiu ogólnie. Pomijając oczywistości jak ochrona umysłu przed zewnętrznymi wpływami (choć… nie wszystkimi, jeśli spojrzeć na niedawne wydarzenia nad jeziorem Windermere), nauka oklumencji, jaką powzięła dobrych kilka lat temu, dała jej kontrolę: nad sobą. Nad swoimi emocjami. A co za tym idzie – nad mimiką twarzy. Nawet, jeśli czegoś się bała, to potrafiła ten strach ścisnąć do pudełka i rzucić w kąt, nie oglądając się za siebie; nawet gdy jej serce rozpadało się na kilka części, jej ból zamykany był za zatrzaśniętymi w pośpiechu drzwiami; kiedy czuła się niekomfortowo, albo nazbyt radośnie w momencie, w którym nie powinna, albo w towarzystwie, przed którym wcale nie chciała się otwierać – wystarczyło zrobić właśnie to: uciec w meandry własnego umysłu, oddychać, wyczyścić głowę z myśli... Jedyne co można było wtedy zrobić, to wyczytać to wszystko z jej oczu. Oczu, które mogły lekko zajść mgłą na ten drobny moment, kiedy magiczny płaszcz, którym okrywała umysł, zostawał naciągnięty bardziej. Nic dziwnego, że dla większości ludzi wydawała się taka… odległa. Zdystansowana. Chłodna, jeśli nie Zimna. Arystokratka z kijem w dupie tak prostym, że nie potrafiła się zgiąć. To, co działo się tu dzisiaj, przechodziło ludzie pojęcie i jednocześnie Victoria bardzo dobrze pamiętała słowa własnej babci, wypowiedziane głosem mężczyzny kontaktującego się z nią poprzez rytuał, a jednak w jej głowie mówiła to kobieta. Że nie ma czegoś takiego, jak niemożliwe. Że każdą granicę da się przekroczyć, powinnaś to zrozumieć jako Zimna. I rozumiała. Rozumiała to bardzo dobrze, a jednak widzieć to na własne oczy, to było zupełnie inne doświadczenie.

Makabryczne. Jakaś forma obrzydzenia z pewnością mogłaby się odbić na jej twarzy, gdyby nie to, co tak ceniła sobie w życiu. Zniecierpliwienie, w reakcji na dziecinne zachowanie obcej kobiety, jej miny, wystawiany język, zachowanie, jakby to ona dyktowała tutaj warunki czegokolwiek. Mogłaby zacisnąć zęby, mogłaby omieść ją spojrzeniem dezaprobaty, mogłaby przewrócić oczami, pokręcić głową, a potem unieść różdżkę i zrobić z nią porządek. Mogła zrobić bardzo wiele rzeczy. Wybrała jednak to, co umiała robić najlepiej: czyli nie pokazywać na twarzy żadnej emocji, być jak zimna, zdystansowana bryła bez uczuć, gdy szczelnie opatuliła swój umysł ciemną woalką oklumencji, tak podobną do całunu, którym Teresa okrywała swoje ciało mało wstydliwie (a którym była przykryta w całości jeszcze dobre dziesięć minut temu). Victoria patrzyła na nią bez mrugnięcia okiem, kiedy ta odprawiała tu swój teatrzyk, a Lorraine próbowała z nią rozmawiać – zdecydowanie bardziej skutecznie niż ona. Blondynka była znacznie charyzmatyczna od niej, to nie ulegało wątpliwości, chociaż mogło się wydawać, że miała więcej kontaktu z martwymi, niż z żywymi. Lorraine była teraz w centrum, na scenie teatru życia, o której to rozmawiały nie tak dawno temu – grała swoją rolę bezbłędnie, próbując wydusić cokolwiek z Teresy, która wcale nie chciała współpracować.

Jeśli słowa Lorraine miały zrobić na Victorii wrażenie – to nie zrobiły i z pewnością nie dała po sobie poznać żadnego poruszenia. Im dalej w las, tym mniej ufała Ministerstwu, a aktem tego mogło być to, co zrobiła w Windermere: zamiast oddać do analizy, do Departamentu Tajemnic, czy gdziekolwiek indziej, trytoński kocioł z dziwną mazią, dzięki której zbuntowana trytonka kontrolowała przez moment Astarotha i Laurenta, gdy tylko zostawili ją samej sobie, wyłowiła go i zniszczyła, nie chcąc, by dostał się w czyjekolwiek ręce, Ministerstwa czy nie. Brzydziła się choćby myślą, że można by w ten sposób kontrolować kogokolwiek – i tak… kocioł został zapomniany. Nie wspomniany przez nikogo nigdzie.
[a]I dobrze.

Co zrobi z Teresą… jeszcze nie zdecydowała. Nadal nie była też pewna, jaką rolę miała odegrać w tym przedstawieniu uknutym przez Ministerstwo. Czy to była zastawiona pułapka…? Jeśli tak, to na kogo – na Teresę, z której nie byli w stanie nic wydusić, na Lorraine, czy na… nią samą?

– Żeby być częścią kolejnego artykułu pani popularnej – podjęła cicho, już po tym, gdy Lorraine powiedziała to wszystko, co miała do powiedzenia; nie przerywała do tej pory, chcąc zobaczyć, co się stanie, zresztą nie mrugnąwszy okiem na „obietnice” bez pokrycia – w końcu Victoria mogła zrobić, co chciała, nie ona je przecież składała. Nie potwierdziła, ani nie zaprzeczyła żadnemu słowu, jakie padło z ust Malfoy. – ktoś najpierw musiałby o tym opowiedzieć mediom – Victoria tylko raz opowiedziała dziennikarzowi szczegóły swojego… dnia pracy – i miała w tym konkretny powód, a i tak nie powiedziała wtedy nawet połowy i nie zamierzała tego robić, nie żeby Teresa miała o tym jakiekolwiek pojęcie. Nie ufała im. Nie musiała. – A co chciałabyś z tego mieć? Wolność? Pieniądze? – mogła jej rzucić kilka galeonów, pani popularna była przecież znana ze swojego nazwiska, rodowodu i pieniędzy – między innymi. I że stanęła przeciwko Lordowi Voldemortowi i przeżyła, wychodząc żywa z miejsca, do którego trafiają tylko zmarli.


Korzystam z przewagi Bogacz

@Eutierria
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eutierria (1666), Lorraine Malfoy (8681), Pan Losu (255), Victoria Lestrange (6675)




Wiadomości w tym wątku
lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Eutierria - 13.10.2024, 15:27
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Victoria Lestrange - 19.10.2024, 01:40
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Lorraine Malfoy - 24.10.2024, 15:11
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Victoria Lestrange - 26.10.2024, 16:04
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Lorraine Malfoy - 04.11.2024, 08:52
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Victoria Lestrange - 06.11.2024, 01:48
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Pan Losu - 06.11.2024, 01:48
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Lorraine Malfoy - 23.11.2024, 15:36
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Victoria Lestrange - 23.11.2024, 21:10
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Pan Losu - 23.11.2024, 21:11
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Lorraine Malfoy - 24.11.2024, 10:24
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Victoria Lestrange - 25.11.2024, 02:30
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Eutierria - 02.12.2024, 14:26
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Lorraine Malfoy - 03.12.2024, 17:21
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Victoria Lestrange - 06.12.2024, 13:03
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Eutierria - 07.12.2024, 11:56
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Lorraine Malfoy - 08.12.2024, 22:32
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Victoria Lestrange - 18.12.2024, 23:32
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Eutierria - 20.05.2025, 09:47
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Lorraine Malfoy - 07.07.2025, 17:43
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Victoria Lestrange - 13.07.2025, 22:54
Lorraine Malfoy, Victoria Lestrange - przez Eutierria - 02.03.2026, 11:14
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Lorraine Malfoy - 07.03.2026, 12:48
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Victoria Lestrange - 07.03.2026, 22:53

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa