19.12.2024, 11:07 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.12.2024, 11:25 przez Anthony Shafiq.)
Parsknął tylko rozbawiony bo doskonale zdawał sobie sprawę z tego jak bardzo niekomfortowa może być to sytuacja dla Morpheusa. Dlatego też zawczasu uprzedził Erika, że ta delegatura będzie wyglądać zupełnie inaczej niż każdy jeden ich poprzedni wyjazd. Owszem, powodów było wiele. Chociażby fakt, ze ojciec z pocałowaniem w rękę przyjąłby hak na własnego syna i dziedzica, by móc sprawnie sterować jego życiem, a identyfikacja jego kochanka byłaby doskonałą kartą przetargową do szantażowania Shafiqa. Drugim sążnistym argumentem było wielkie marzenie dyplomaty, by ich relacja ostatecznie wyszła z kręgów przygody na rzecz związku, relacji w której można otwarcie mówić o uczuciach, a nie tylko cielesnym pragnieniu. Choć ostatni miesiąc mocno na to wskazywał, jakoś tak wyszło, że polityk upatrzył sobie właśnie wyjazd i to co zaplanował po powrocie, jako ostateczną graniczną linię tego czy opłacało im się dalej inwestować w tę znajomość, czy - zgodnie z własnymi obawami - nie był tylko chwilowym zaspokojeniem potrzeb młodszego czarodzieja. Gdzieś w tym wszystkim spokojność Morpheusa, który w ostatnim czasie zaczął mieć więcej spontanicznych objawień, była najmniejszym zagrożeniem, ale nie dało się ukryć, że wciąż pozostawała priorytetem. I o ile Anthony miał oklumencję, która chroniła jego plany na wieczór, o tyle Erik...
...będzie musiał zacząć dawać mu lekcje i to w sensie zdecydowanie bardziej dosłownym niż łóżkowe gry.
– Znajdziemy sposób Morpheus. Bez seksu dziwaczejesz, to nie może zostać w tym stanie. – Oświadczył autorytarnie, zupełnie już zapominając o niedawnych łzach. Zamiast tego sięgnął do wstępnie przygotowanej dokumentacji i szkicu organizacji, którą zamierzał założyć, a która chodziła mu po głowie od dwóch dni. Były to wyselekcjonowane szkice, ścięte o dane, które lepiej żeby nie wypłynęły z głowy Longbottoma nieproszone. Takie które mógł znać.
– Dług... ciekawe, czy to ja będę musiał spłacić przysługę komuś, czy ten ktoś mi. Ale nie będę Ci kłamać... to... – rozłożył szeroko palce na papierze niosącym jego myśli – To będzie wymagało pociągnięcia za wiele nitek. W ogóle myślałem o nazwie i chodzi mi akronim od Victoria In Fortitudine Omnia Nitet, albo Vitae Iustitiae Fundamentum Omne Nitet. Zwycięstwo w męstwie wszystkim lśni lub Życie sprawiedliwości jest fundamentem wszelkiej jasności. Może nazbyt patetyczne, ale sam akronim jest przyjemny, dobrze układa się na języku. No chyba, że Syndykat Obsydianowego Smoka. Ale nie wiem, czy nie jest to zbyt orientalne? O, a tu pieczęć. Patrz, mam takie trzy projekty... – Może to nie było najważniejsze, może to nie była kwestia ratująca życie tym, którzy byli najdrożsi sercu jednej duszy w dwóch ciałach. Mieli półtora roku w plecy w tym wyścigu zbrojeń, ale to nie oznaczało, że szanse na powodzenie ich misji były pogrzebane. I zgodnie z tym co mówił Morpheus, Anthony skupił się na działalniu. I zgodnie z tym co mówił Anthony, Morpheus być może wykonał krok, do zakończenia zbyt długiej żałoby. Mieli świat, swój świat do uratowania. Czas na łzy już się skończył.
...będzie musiał zacząć dawać mu lekcje i to w sensie zdecydowanie bardziej dosłownym niż łóżkowe gry.
– Znajdziemy sposób Morpheus. Bez seksu dziwaczejesz, to nie może zostać w tym stanie. – Oświadczył autorytarnie, zupełnie już zapominając o niedawnych łzach. Zamiast tego sięgnął do wstępnie przygotowanej dokumentacji i szkicu organizacji, którą zamierzał założyć, a która chodziła mu po głowie od dwóch dni. Były to wyselekcjonowane szkice, ścięte o dane, które lepiej żeby nie wypłynęły z głowy Longbottoma nieproszone. Takie które mógł znać.
– Dług... ciekawe, czy to ja będę musiał spłacić przysługę komuś, czy ten ktoś mi. Ale nie będę Ci kłamać... to... – rozłożył szeroko palce na papierze niosącym jego myśli – To będzie wymagało pociągnięcia za wiele nitek. W ogóle myślałem o nazwie i chodzi mi akronim od Victoria In Fortitudine Omnia Nitet, albo Vitae Iustitiae Fundamentum Omne Nitet. Zwycięstwo w męstwie wszystkim lśni lub Życie sprawiedliwości jest fundamentem wszelkiej jasności. Może nazbyt patetyczne, ale sam akronim jest przyjemny, dobrze układa się na języku. No chyba, że Syndykat Obsydianowego Smoka. Ale nie wiem, czy nie jest to zbyt orientalne? O, a tu pieczęć. Patrz, mam takie trzy projekty... – Może to nie było najważniejsze, może to nie była kwestia ratująca życie tym, którzy byli najdrożsi sercu jednej duszy w dwóch ciałach. Mieli półtora roku w plecy w tym wyścigu zbrojeń, ale to nie oznaczało, że szanse na powodzenie ich misji były pogrzebane. I zgodnie z tym co mówił Morpheus, Anthony skupił się na działalniu. I zgodnie z tym co mówił Anthony, Morpheus być może wykonał krok, do zakończenia zbyt długiej żałoby. Mieli świat, swój świat do uratowania. Czas na łzy już się skończył.
![[Obrazek: 8K5VXrT.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=8K5VXrT.png)
Koniec sesji