21.12.2024, 17:14 ✶
Złapanie Baldwina Malfoya na przyzdabianiu rekwizytów było jak znalezienie niezbyt pracowitego kolegi na pogaduchach w pokoju socjalnym. Oczywiście, większość załogi przyjmowała jego artystyczne ciągoty z otwartością. Rzadko spotykało się kogoś, kto chciał się dodatkowo angażować w sztukę teatralną. Zazwyczaj było odwrotnie: ludzie starali się jak najmniej napracować. Między innymi z tego powodu spóźniali się na próby.
Alice spojrzała na kunsztowne zdobienia namalowane przez jej kolegę z pracy. Kwiaty przywodziły jej na myśl wiosenny ogród, który uprawiały razem z mamą. Robiły to zazwyczaj w tak zwanym stylu angielskim, co oznaczało, że dobierały roślinność ze sporą dozą dowolności. Tworzył się z tego potem artystyczny chaos, który również zdawał się być odzwierciedlony na sporządzonych przez Baldwina malunkach.
– Wygląda to ślicznie – skomplementowała go. – Wiesz, powinieneś się kiedyś poznać z moją siostrą. Ona też się interesuje sztuką. W każdej wolnej chwili siedzi z ołówkiem w ręku, aż trudno ją oderwać.
Alice nie wiedziała, jednak, czy Hestia i Baldwin nie byli troszkę innymi rodzajami artystów. A może by się dogadali? Byli w końcu w podobnym wieku. Może nawet kojarzyli się z Hogwartu?
– Długo już czekasz? – spytała Alice, siadając na krawędzi sceny. Upiła przy tym troszkę kawy. Cappuccino wczesnym rankiem rzeczywiście stanowiło swego rodzaju ambrozję.
Alice spojrzała na kunsztowne zdobienia namalowane przez jej kolegę z pracy. Kwiaty przywodziły jej na myśl wiosenny ogród, który uprawiały razem z mamą. Robiły to zazwyczaj w tak zwanym stylu angielskim, co oznaczało, że dobierały roślinność ze sporą dozą dowolności. Tworzył się z tego potem artystyczny chaos, który również zdawał się być odzwierciedlony na sporządzonych przez Baldwina malunkach.
– Wygląda to ślicznie – skomplementowała go. – Wiesz, powinieneś się kiedyś poznać z moją siostrą. Ona też się interesuje sztuką. W każdej wolnej chwili siedzi z ołówkiem w ręku, aż trudno ją oderwać.
Alice nie wiedziała, jednak, czy Hestia i Baldwin nie byli troszkę innymi rodzajami artystów. A może by się dogadali? Byli w końcu w podobnym wieku. Może nawet kojarzyli się z Hogwartu?
– Długo już czekasz? – spytała Alice, siadając na krawędzi sceny. Upiła przy tym troszkę kawy. Cappuccino wczesnym rankiem rzeczywiście stanowiło swego rodzaju ambrozję.