21.12.2024, 17:36 ✶
Jak to mówili: "małe kroczki", prawda? Fakt, że ojciec był gotowy jeść więcej warzyw już było ważnym krokiem. A nuż potem posmakują mu wegetariańskie potrawy? Alice już myślała o tym, by zorganizować w najbliższym czasie jakiegoś grilla - póki pogoda jeszcze się nie psuła. Zaprosiliby znajomych, wspólnie spędzili czas na świeżym powietrzu i może namówili ojca do przekąsek bez mięsa.
– Hesia ma rację – zgodziła się z młodszą siostrą. – W dodatku, nie wydaje mi się, by nasz dom zaraz miał stanąć w płomieniach. Wiem, że aurorzy zawsze rozważają najczarniejsze scenariusze, ale bez przesady...
Nałożyła ojcu jajecznicę na talerz, po czym ponownie chwyciła za kubek z kawą. Potem podeszła do stolika i przyjrzała się temu "dziełu literackiemu". Naszła ją myśl, czy może gdzieś nie było "Kronik Kensington". To, że mama to czytała było całkiem możliwe, choć Alice dziwnie się z tym czuła. Nie miała zamiaru zdradzić oczywiście prawdy. Im mniej osób wiedziało, tym mniejsza była szansa, żeby to wyszło.
– Ogierów każdej płci? A oni nie wiedzą, że ogier to samiec konia, czy to jakaś zawoalowana metafora? – zmarszczyła brwi, po czym otworzyła książkę na losowej stronie, akurat na przepisie na makaron z brokułami. Nie wyglądało to źle. Gorzej było jak otworzyła na kolejnej stronie z poradami życiowymi, które głosiły, że na każdy smutek pomagał sok z marchwi i regularne namaczanie stóp w ciepłej wodzie z olejkiem (przypadkiem sprzedawanym przez kogoś o tym samym nazwisku, co ich sąsiedzi).
– Hesia ma rację – zgodziła się z młodszą siostrą. – W dodatku, nie wydaje mi się, by nasz dom zaraz miał stanąć w płomieniach. Wiem, że aurorzy zawsze rozważają najczarniejsze scenariusze, ale bez przesady...
Nałożyła ojcu jajecznicę na talerz, po czym ponownie chwyciła za kubek z kawą. Potem podeszła do stolika i przyjrzała się temu "dziełu literackiemu". Naszła ją myśl, czy może gdzieś nie było "Kronik Kensington". To, że mama to czytała było całkiem możliwe, choć Alice dziwnie się z tym czuła. Nie miała zamiaru zdradzić oczywiście prawdy. Im mniej osób wiedziało, tym mniejsza była szansa, żeby to wyszło.
– Ogierów każdej płci? A oni nie wiedzą, że ogier to samiec konia, czy to jakaś zawoalowana metafora? – zmarszczyła brwi, po czym otworzyła książkę na losowej stronie, akurat na przepisie na makaron z brokułami. Nie wyglądało to źle. Gorzej było jak otworzyła na kolejnej stronie z poradami życiowymi, które głosiły, że na każdy smutek pomagał sok z marchwi i regularne namaczanie stóp w ciepłej wodzie z olejkiem (przypadkiem sprzedawanym przez kogoś o tym samym nazwisku, co ich sąsiedzi).