22.12.2024, 22:52 ✶
Czekając na jakąkolwiek reakcję, usłyszał za drzwiami znajomy głos syna. Cierpliwy był, więc pozwolił mu skończyć to, czym się w obecnej chwili zajmował. Najpewniej zaskoczy syna, kiedy ten otworzy drzwi, gdyż nie zapowiedział się ze swoją wizytą. Tak też się stało, kiedy Charles otworzył drzwi i go zobaczył.
- Witaj synu.Przywitał się z nim, wchodząc do środka, kiedy został zaproszony. Nie zdążył raczej rzucić okiem na wnętrze pomieszczenia, kiedy jego wzrok spoczął na wyciągniętych rękach Charlesa. Znał ten gest. Podszedł bliżej i objął syna. Pozwolił na tę chwilę. Może i on sam tego potrzebował? Trudno stwierdzić. Jedną z dłoni położył na jego włosach.
- Dostałem Twój list.
Nawiązał do tej ostatniej wiadomości. Gdzie Charles zapewnił, że ma przecież ich, mimo iż stracił brata. Ale nie był wstanie odpisać na niego. Dlatego dopiero dzisiaj, zdecydował się przyjść osobiście, odwiedzić swoich chłopców.
- Wybacz, że bez zapowiedzi. Chciałem zobaczyć jak mieszkacie i sobie radzicie.
Rzekł, puszczając Charlesa, aby mógł zamknąć drzwi, zaprosić do pomieszczenia, gdzie będą mogli sobie porozmawiać. Tym samym Richard, chciał się osobiście rozejrzeć. Czy naprawdę, aż tak uzależnił od siebie syna, że miałby sobie nie poradzić? Czy może ta zmiana miejsca zamieszkania, nauczyła ich odpowiedzialności i samodzielności?