• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[16.07.72] I don't speak in sweet and sour, bitch

[16.07.72] I don't speak in sweet and sour, bitch
femininomenon
I'm never gonna please the crowd
Even if they told me how
I came into this world too loud
And that's the way I'm going out
wiek
25
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
dla rodziny głównie
Nie da się Mewy opisać, bo jest metamorfomagiem. Nikt nie wie, jak tak naprawdę wygląda, bo zmienia wygląd jak rękawiczki. Nie tylko wybitnie często podszywa się pod innych, ale też manipuluje aparycją nawet gdy pozostaje przy własnej tożsamości, bo chce w oczach innych utrzymać pewne wrażenie. W jej codziennym wyglądzie da się znaleźć kilka cech wspólnych: azjatyckie rysy, zwykle czarne włosy średniej długości, chłopięcy ubiór. Nosi się - i poniekąd zachowuje - jak bad boy, ewidentnie nie próbując nigdy być damą. Zawsze da się ją poznać po zadziornym spojrzeniu oraz ostrym sposobie wypowiedzi. No i tej bezczelnej pewności siebie.

Maeve Chang
#9
25.12.2024, 00:52  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.12.2024, 11:43 przez Maeve Chang.)  
I po co jej byłby ten awans społeczny? Co by mogła chadzać na te żałosne bale, wystawne wesela, gdzie wydają krocie pieniędzy na miniaturowe porcje pośledniego jedzenia? Żeby mogła być zmuszana do mariażu z jakimś chłystkiem, któremu żel do włosów przesiąkł przez czaszkę i posklejał zwoje mózgowe? A może miała nie mierzyć aż tak wysoko, a troszeczkę niżej i zostać usłużnym podnóżkiem wielkich panów, wdzięcznym, że znoszą jej mierne towarzystwo?
Jeszcze czego, wolała się dźgnąć w lewą nerkę dla tego samego efektu. Zresztą i tak była zapraszana na takie imprezy, bo Atreus - mimo ich traumatycznego rozstania - nadal uważał ją za zabawną. I nie miał nic przeciwko, że podpierdalała sztućce przy okazji.

Mewa też miała swoje ambicje, ale różniło je od Louvaina to, że nie zakrawały na manię wielkości. Zwyczajnie marzyła, żeby żyć pysznie, być nieuchwytna jak wiatr i najlepiej wiecznie młoda. Nie cierpiała na kompleks mesjasza, nie miewała wizji lepszego świata, bo to naprawdę nie miało większego znaczenia, kto nim włada. Balans musi zostać zachowany we wszechświecie, pierdolone yin i yang się będzie kręcić bez względu na ludzkie życzenia, zawsze będą jacyś maluczcy, którym niesprawiedliwość zajrzy w oczy. I potem przyjdzie czas, że te role się odwrócą; i znowu, i jeszcze raz. Skoro Lestrange chciał wkładać palce w szprychy koła czasu, droga wolna. Niech się tylko nie zdziwi, jak nikt nie będzie go żałował, kiedy nagły obrót w przeciwną stronę mu te paluchy utrąci.

Cofnęło jej się obiadem, kiedy zaczął insynuować preludium stosunku. Niby ona, niby z nim? Nie róbmy sobie jaj z pogrzebu, gdyby miała chcicę, uderzyłaby do kurew przyglądającym się tej jatce, mniejsza szansa na zdobycie choroby wenerycznej. Niemniej nie miała zamiaru wyprowadzać go z błędu, bo kiedy pierwsze skrzypce znowu zaczęło grać to jego cudowne, męskie ego, zyskała odrobinę czasu na przyjrzenie się temu, co właściwie wyrwała mu z kieszeni. Dyskretnie rozchyliła palce, spostrzegawszy, że przechwyciła jakiś medalik. Nacisnęła przycisk prędko, jedno skrzydło się odchyliło, ujawniając wizerunek ciemnowłosej dziewczyny.
Dawno się nie widziałyśmy.
Zaśmiała się do siebie, dźwięk trącił dziwaczną nostalgią. W głowie zrodziła się diaboliczna idea, koncept z piekła rodem, ale nie mogła sobie odmówić tej przyjemności. Wiedziała, że prosi się tym o ostatni gwóźdź do trumny, ale czy już teraz Louvain nie miał wyraźnego zamiaru jej zabić? Co miała do stracenia, że nie zbeszcześci jej zwłok, jeśli mu się nie uda? Że nie naszcza na urnę?
Zmiana nie była widoczna na pierwszy rzut oka, bo głowę miała przez chwilę spuszczoną, a czupryna nie zmieniła koloru. Włosy mogły zmienić długość, ale czy przez zalewającą go krew Lestrange mógł to dostrzec od razu?
Przyjęła na siebie kopniak, lecz osłoniła się ramieniem, aby nie stracić zębów. Tak samo zaakceptowała nadchodzące uderzenie ręki, wydając z siebie wyraźny jęk bólu. Niepodobny do zwyczajowych warknięć cierpiącej Maeve.
- Wybacz mi, ojcze, bo zgrzeszyłam - zaczęła, głosem niezbyt podobnym do wcześniejszego. Nie była pewna, czy dobrze trafiła w ton, czy dobrze wyłowiła go ze wspomnień, ale miała szczerą nadzieję, że przypomina koleżankę z tego samego domu w Hogwarcie. - ...w najwykwintniejsze i najbrudniejsze sposoby, jakie miałam w zasięgu. -
Po swoich słowach uniosła wreszcie twarz. Nie była to twarz Maeve Chang, sprzed oczu zniknęła mu ta znienawidzona skośna morda. Zamiast tego patrzyła na niego Loretta.
Twarz przez moment wydawała się skruszona, fałszywie wzruszone oczka bliźniaczki patrzyły na bliźniaka przez moment. Cieniutka struga krwi zaczęła płynąć z nosa, niechybnie z powodu któregoś z ciosów.
- Przepraszam, tatusiu - dodała, a potem zlizała z ust spływającą krew i uśmiechnęła się tak, jakby faktycznie miała zabrać się za jego spodnie. Jakby faktycznie te słowa niosły jakiś podtekst.


I wanna skin you alive
I wanna wear your flesh
— like a costume —
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Louvain Lestrange (3257), Maeve Chang (2195), Pan Losu (11)




Wiadomości w tym wątku
[16.07.72] I don't speak in sweet and sour, bitch - przez Louvain Lestrange - 17.10.2024, 22:17
RE: [16.07.72] I don't speak in sweet and sour, bitch - przez Maeve Chang - 18.10.2024, 00:48
RE: [16.07.72] I don't speak in sweet and sour, bitch - przez Louvain Lestrange - 19.10.2024, 16:54
RE: [16.07.72] I don't speak in sweet and sour, bitch - przez Maeve Chang - 11.11.2024, 23:55
RE: [16.07.72] I don't speak in sweet and sour, bitch - przez Louvain Lestrange - 07.12.2024, 10:50
RE: [16.07.72] I don't speak in sweet and sour, bitch - przez Pan Losu - 07.12.2024, 10:50
RE: [16.07.72] I don't speak in sweet and sour, bitch - przez Maeve Chang - 16.12.2024, 00:38
RE: [16.07.72] I don't speak in sweet and sour, bitch - przez Louvain Lestrange - 21.12.2024, 14:40
RE: [16.07.72] I don't speak in sweet and sour, bitch - przez Maeve Chang - 25.12.2024, 00:52
RE: [16.07.72] I don't speak in sweet and sour, bitch - przez Louvain Lestrange - 06.01.2025, 22:00

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa