25.12.2024, 12:24 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.12.2024, 12:38 przez Alice Bletchley.)
Alice przytaknęła mamie, choć nie żałowała, że poszła z Brenną sama. Dorośli by zniszczyli czar całego przedsięwzięcia. Nie byłoby przygody – zrobiłoby się z tego wszystkiego coś w rodzaju wycieczki. Pewnie Alice nawet by nie przewróciła się ani nie ubrudziła błotem, bo by musiała zaraz wracać z jednego lub drugiego racjonalnego powodu.
– Poprosimy, obiecuję – rzekła i strząsnęła z nóg brudne buty. Oczywiście przed progiem domu, by nie zabrudzić podłogi. Choć i tak na czystość było za późno...
Już miała iść po ubrania, gdy Brenna zadała pytanie o aurowidzenie. Trudno było Alice na to odpowiedzieć, bo umiejętność ta była dla niej już naturalna. Jasne, ćwiczyła się w niej, ale to było coś innego niż jazda na rowerze, rysowanie czy ogrodnictwo.
– To jak... mrużenie oczu. Ale nie dosłownie. To raczej taki duchowy wzrok – wyjaśniła odrobinę niezręcznie. – Nie jest to jakieś strasznie męczące, ale wiesz... jak za długo mrużysz oczy też to budzi jakiś tam dyskomfort.
Otarła się z błota, które już zdążyło trochę wyschnąć, przez co było jeszcze mniej przyjemnym mieć ubrudzone nim ubrania.
– Pójdę na górę, przebiorę się i coś ci przyniosę. Poczekaj chwilkę – odparła i pobiegła po schodach na piętro.
Po wzięciu bardzo szybkiego prysznica, ubrała się w t-shirt i lekką spódnice, a także zabrała dla Brenny jedną ze swoich letnich, lekkich sukieniek. Podała ją przyjaciółce.
– Możesz wziąć szybki prysznic, a ja naleję czegoś do picia.
– Poprosimy, obiecuję – rzekła i strząsnęła z nóg brudne buty. Oczywiście przed progiem domu, by nie zabrudzić podłogi. Choć i tak na czystość było za późno...
Już miała iść po ubrania, gdy Brenna zadała pytanie o aurowidzenie. Trudno było Alice na to odpowiedzieć, bo umiejętność ta była dla niej już naturalna. Jasne, ćwiczyła się w niej, ale to było coś innego niż jazda na rowerze, rysowanie czy ogrodnictwo.
– To jak... mrużenie oczu. Ale nie dosłownie. To raczej taki duchowy wzrok – wyjaśniła odrobinę niezręcznie. – Nie jest to jakieś strasznie męczące, ale wiesz... jak za długo mrużysz oczy też to budzi jakiś tam dyskomfort.
Otarła się z błota, które już zdążyło trochę wyschnąć, przez co było jeszcze mniej przyjemnym mieć ubrudzone nim ubrania.
– Pójdę na górę, przebiorę się i coś ci przyniosę. Poczekaj chwilkę – odparła i pobiegła po schodach na piętro.
Po wzięciu bardzo szybkiego prysznica, ubrała się w t-shirt i lekką spódnice, a także zabrała dla Brenny jedną ze swoich letnich, lekkich sukieniek. Podała ją przyjaciółce.
– Możesz wziąć szybki prysznic, a ja naleję czegoś do picia.