26.12.2024, 12:01 ✶
- Dziwne? - Enzo nieelegancko złapał Charlotte za słówko. - Och, nie wiem, droga pani. To, co jest dziwne, a co nie, zwykliśmy oceniać na podstawie własnych przyzwyczajeń. I o ile zrozumiem grupowanie dzieci nastawionych na koleżeństwo, tak jak w Hufflepuffie, które często okazują się, proszę wybaczyć uproszczenie, słabszymi jednostkami... - Remington uniósł dłonie, aby w powietrzu zaznaczyć palcami cudzysłów, podkreślając, że jego słowa nie są dokładne. - ...o tyle nie rozumiem, co ma na celu przydzielanie do jednego domu uczniów, którzy wynoszą z domu antymugolskie przekonania. Czy Slytherin nie sprzyja dalszej radykalizacji? - Zadał pytanie, choć nie spodziewał się dostać na nie odpowiedzi, bo przecież ta była oczywista, przynajmniej dla Enzo. - Tak, jak pani mówi. Domy kształtują przyszłość, a wraz z nią dalsze podziały. - Zakończył politykować, kręcąc lekko głową. Nigdy nie było tajemnicą, że jest mugolakiem, ale dotąd nie wypowiadał się głośno na tego typu tematy.
Podszedł do jednej ze swoich półek i wyciągnął coś, co mogło wyglądać jak książka. Duża, bo zdecydowanie szersza i dłuższa niż przeciętny pergamin, była zbyt wiotka, by została złożona z papieru. Zaraz odkryła swoje tajemnice, gdy ruchem różdżki krawiec posłał ją w pobliże klientki, by ta mogła łatwiej dostrzec, co było w środku - kolory! Każda z kart była kawałkiem materiału w innym kolorze. Odcienie następowały po sobie w kolejności nadanej przez tęczę, od jaśniejszych do ciemniejszych. Księga otworzyła się na burgundzie.
- Proszę mi wybaczyć, nie przyszła tu pani słuchać moich wywodów. - Enzo uśmiechnął się, porzucając wcześniejszy poważny ton. - Narzekanie jednego człowieka nie zmieni sposobu, w jaki szkoła funkcjonuje już od milenium! Za to mam nadzieję, że wpłynę na uświetnienie wydarzenia Muzy chociaż odrobinę! A pani córka? Ach, droga pani, nie mogę doczekać się występów! Jestem przekonany, że przy występie pani córki wszystkie te kreacje zupełnie stracą na znaczeniu. To przecież wartość prawdziwego talentu. - Refleksja przyszła dopiero po chwili, bo co, jeśli występ Rity okaże się klapą? Enzo musiał jednak wierzyć w Raphaelę, jej ciotkę i ich zdolności organizatorskie. Przecież nie pozwoliliby na występ byle każdemu, kto zgłosi się do udziału? To była Muza, nie gminny konkurs piosenki! - Jeśli nie woli pani poczekać do relacji w Proroku, być może mógłbym pokazać parę z gotowych strojów? - Zaproponował, bo zawsze chętny był do chwalenia się własnymi wyrobami. Po to istniały - by je podziwiać!!
Ostatecznie przeszli jednak do konkretów i Enzo musiał się skupić by oczyma wyobraźni zobaczyć to, co opisywała mu Charlotte. W tym samym momencie karty próbnika barw przeskoczyły na odcienie niebieskiego, pokazując nieco popielaty błękit, niemal ten sam, którym posługiwał się Beauxbatons.
- Czy wolałaby pani suknię, garsonkę, może coś pośredniego? Teraz panuje moda na boho, powrót do korzeni, powrót do natury! - Wyliczał. - Aczkolwiek, proszę mi wybaczyć, nie wiem, czy będzie to dla pani odpowiednie. Pani uroda jest bardziej konserwatywna, chciałoby się rzec, zupełnie niezależna od tego, co teraz jest lubiane. Uniwersalna i nie opierająca się trendom. - Mówił, a nie były tu puste komplementy. Remington nie udawał flirtu, a mówił to, co naprawdę uważał, patrząc na panią Kelly nieco z ukosa. - Jak grecka statua, pozostająca w kanonie piękna mimo stuleci.
Podszedł do jednej ze swoich półek i wyciągnął coś, co mogło wyglądać jak książka. Duża, bo zdecydowanie szersza i dłuższa niż przeciętny pergamin, była zbyt wiotka, by została złożona z papieru. Zaraz odkryła swoje tajemnice, gdy ruchem różdżki krawiec posłał ją w pobliże klientki, by ta mogła łatwiej dostrzec, co było w środku - kolory! Każda z kart była kawałkiem materiału w innym kolorze. Odcienie następowały po sobie w kolejności nadanej przez tęczę, od jaśniejszych do ciemniejszych. Księga otworzyła się na burgundzie.
- Proszę mi wybaczyć, nie przyszła tu pani słuchać moich wywodów. - Enzo uśmiechnął się, porzucając wcześniejszy poważny ton. - Narzekanie jednego człowieka nie zmieni sposobu, w jaki szkoła funkcjonuje już od milenium! Za to mam nadzieję, że wpłynę na uświetnienie wydarzenia Muzy chociaż odrobinę! A pani córka? Ach, droga pani, nie mogę doczekać się występów! Jestem przekonany, że przy występie pani córki wszystkie te kreacje zupełnie stracą na znaczeniu. To przecież wartość prawdziwego talentu. - Refleksja przyszła dopiero po chwili, bo co, jeśli występ Rity okaże się klapą? Enzo musiał jednak wierzyć w Raphaelę, jej ciotkę i ich zdolności organizatorskie. Przecież nie pozwoliliby na występ byle każdemu, kto zgłosi się do udziału? To była Muza, nie gminny konkurs piosenki! - Jeśli nie woli pani poczekać do relacji w Proroku, być może mógłbym pokazać parę z gotowych strojów? - Zaproponował, bo zawsze chętny był do chwalenia się własnymi wyrobami. Po to istniały - by je podziwiać!!
Ostatecznie przeszli jednak do konkretów i Enzo musiał się skupić by oczyma wyobraźni zobaczyć to, co opisywała mu Charlotte. W tym samym momencie karty próbnika barw przeskoczyły na odcienie niebieskiego, pokazując nieco popielaty błękit, niemal ten sam, którym posługiwał się Beauxbatons.
- Czy wolałaby pani suknię, garsonkę, może coś pośredniego? Teraz panuje moda na boho, powrót do korzeni, powrót do natury! - Wyliczał. - Aczkolwiek, proszę mi wybaczyć, nie wiem, czy będzie to dla pani odpowiednie. Pani uroda jest bardziej konserwatywna, chciałoby się rzec, zupełnie niezależna od tego, co teraz jest lubiane. Uniwersalna i nie opierająca się trendom. - Mówił, a nie były tu puste komplementy. Remington nie udawał flirtu, a mówił to, co naprawdę uważał, patrząc na panią Kelly nieco z ukosa. - Jak grecka statua, pozostająca w kanonie piękna mimo stuleci.