• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 11 Dalej »
[17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi

[17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi
Dama z gramofonem
And the violence, caused silence
Who are we mistaken?
wiek
34
sława
IV
krew
czysta
genetyka
maledictus
zawód
Sędzia Wizengamotu
Czarownica o klasycznej, włoskiej urodzie odziedziczonej po matce. Ma ciemnobrązowe (z pierwszymi siwymi włosami) trudne do ujarzmienia loki, w które zwykle wpina złote spinki i ozdoby. Oczy - o bardzo nienaturalnym, kobaltowym kolorze. Bogowie pożałowali jej wzrostu. Ta poważna, dorosła kobieta ma zaledwie 149 cm wzrostu. Według kartoteki medycznej waży 37kg. Pachnie drogimi perfumami o zapachu jaśminu i ubiera się u magicznych projektantów, choć częściej można ją spotkać w przepisowym ministerialnym mundurku sędzi. Na przekór modzie czystokrwistych - uwielbia torebki, nienawidzi magicznych sakiew. Jej codzienna torebka z paryskiego magicznego domu mody jej zawsze wypchana po brzegi dokumentami, kosmetykami i innymi pierdołami, bez których nie może się obejść. Ogólnie to kobietą jest ułożoną, kulturalną, chociaż pierwsza dzień dobry na ulicy nie powie.

Lorien Mulciber
#10
28.12.2024, 14:31  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.03.2025, 08:48 przez Lorien Mulciber.)  
Strach był naturalną konsekwencją wojny; terroru mrożącego krew w żyłach i braku pewności czy jutro nastanie nowy dzień. Wierność samemu sobie umierała pierwsza, gdy w nocy rozlegało się ciche pukanie do drzwi – nieważne kto stał po drugiej stronie. Śmierciożercy bywali równie brutalni co bojówki Ministerstwa. Tak zachwalane wszędzie bezprawie było tylko jedną stroną monety leżącej w przydrożnym kanale. Deptanej każdego dnia przez ślepych przechodniów, błyszczące nieśmiało upragnioną wolnością. Wolnością do wszystkiego. Wolnością od wszystkiego. Zupełnie jakby bezprawie miało ściągać kajdany, wyzwolić ludzkość spod uciążliwego ucisku ministerialnego buta na karku.
Ale ile czasu potrzeba było by bezprawie stało się nowym prawem? Zmieniał się but. Zmieniał właściciel kluczyka do kajdan, a ludzie tkwili w nieprzerwanym cyklu gwałtu na ciele i duszy. Zniewolenie było zniewoleniem, nieważne kto trzymał w dłoniach bat.
Lorien nauczyła się, że koła przeznaczenia nie da się zniszczyć. Nie zniszczył go Fortinbras Malfoy. Ani Nobby Leach. A już na pewno nie zrobi tego żaden samozwańczy Lord. Ludzie mogli go kochać, mogli go nienawidzić – w każdym z tych uczuć pozostawali żałośni i zależni od innych. Ślepi na prawdę, że gdy on kosztował wieczności - oni byli trzymani na smyczy.

Prawo pozwalało smakować tej najwyższej formy kontroli – władzy nad życiem i śmiercią tych, których uważało się za zagrożenie dla społeczeństwo. I szczerze powiedziawszy Lorien od dawna przestała zastanawiać się czyja krew spływa po jej dłoniach. Dziś – wysyłała na wyspę morderców i przemytników; Jutro – mugolaków? Śmierciożerców? Ktoś kto za nic miał ludzkie ideę cudzej wolności był zachwycająco łatwy do kupienia, gdyby się nad tym dłużej zastanowić.
Nie bez powodu małe dzieci uczy się, by nie bawiły się jedzeniem, siedziały grzecznie przy stole, nie odzywały się niepytane z wzrokiem utkwionym w talerzu. W zabawie padliną było coś odzwierzęcego. Brutalność niepasująca przykładnym członkom socjety. Organowi władzy, który powinien być przede wszystkim uczciwy.  W tej chwili nie różniła się w niczym od osiemnastoletniej panny Crouch, która z fascynacją przyglądała się torturowaniu legilimencją skazanych na dożywocie w Azkabanie. Zmieniły się tylko środki i możliwości.

- Osobiście wybrałabym Azkaban. Lepiej nakarmić duszą dementora niż pozwolić sobie na utratę godności.- Powiedziała cicho, ewidentnie znudzona już tematem całej rozprawy. Los człowieka był praktycznie przesądzony, lalka została wyrzucona w kąt, a zabawa skończona. Po co miała poświęcać mu choćby cień swojej uwagi? Wolała się skupić na czymś innym.
Lestrange zyskiwał w jej oczach. Każdym drobnym gestem, cynicznym uśmieszkiem, faktem, że nie dawał się sprowokować. Nie zareagowała początkowo na jego śmiech – przecież wiedziała, że myśli tak jak ona. Problem leżał w tym, że najwyraźniej nie czuł się w pozycji tego przyznać. Wierny jak pies do samego końca Departamentowi, na wypadek, gdyby domysły okazały się błędne.
- Moja wina.- Powiedziała niemal z beztroską nonszalancją, przykładając dłoń do serca, z odpowiednią dramaturgią prezentując przy tym skruchę wobec wszelkich obrażonych pracowników Biura Świstoklików. Nie przerywała mu dalej, pozwalając kontynuować opowieść o ostatnich trzech latach. Zajebiście zmarnowanych, gdyby ktoś chciał poznać jej opinię na ten temat, ale skoro tak nie było – to sprawy nie skomentowała.
Skoro musisz pytać, może się nie nadajesz. Przemknęło jej przez myśl, ale pozwoliła wątpliwości uciec tak szybko jak się pojawiła. Potrzebowała kogoś kto wytrzyma presję, a w odpowiednim czasie zdoła wyszarpnąć to co mu się należy. Ostatnia niedyspozycja, przeciągający się urlop zdrowotny, niechętnie wypowiadane przez Prewetta prognozy – wszystko to pozostawiło głęboką rysę na umyśle sędzi. Przez lata bulwersowała się i wyśmiewała nawet wspomnienie o przyjęciu kogoś na swojego asystenta. Kogoś kogo mogłaby po swojemu ukształtować i przyuczyć. Teraz nie mogła już tego odwlekać, a przyjęcie pierwszego lepszego idioty z kursów doszkalających mijało się z celem.
- Mam dla pana propozycję panie Lestrange. A raczej…- Zawahała się. Z kolejnymi słowami zdawała się być już bardziej poważna, wyważona. Może nieco przesadnie wręcz ostrożna.- Mam dla pana pół roku. Może trochę więcej, może trochę mniej. I myślę, że moglibyśmy sobie nawzajem pomóc.- Smakowała przez moment tak sztucznie brzmiące we własnych ustach słowo.- Pan dołączy do mnie w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów, a w zamian zaoferuję Panu katorżniczą pracę w nieboskich godzinach przy sprawach, które spędzają sen z oczu. Ilość papierologii przez którą będzie Pan musiał się przedrzeć i wiedzy jaką przez to pół roku przyswoić będzie przytłaczająca. O wszelkim work-life balance może Pan zapomnieć. Okropna przełożona, kiepska kawa w socjalnym i żadnych dodatkowych benefitów. Pensja może odrobinę przyjemniejsza niż w Departamencie Transportu, ale przecież żadne z nas nie pracuje dla pieniędzy. Tu chodzi tylko o ideę, prawda?- Nie odrywała wzroku od twarzy Louvaina, kompletnie niewzruszona jego opowieścią o wyjątkowo nieśmiesznym żarcie jakim było umieszczenie dawnej gwiazdki Quidditch’a w Zarządzie Miotlarskim. Biuro Fiuu, Świstokliki… W jej odczuciu były równie degradujące co choćby Trolli Patrol czy Zarząd Klubu Gargulków. Godne pożałowania miejsca pracy dla mniej szczęśliwie urodzonych.- Pół roku na wykazanie się i udowodnienie, że może być Pan moim głosem w Wizengamocie, gdy klątwa sprawi, że co najwyżej będę mogła się przysłuchiwać. Z drugiej strony może Pan nadal zostać w Departamencie Transportu – szepnę Wylonowi Carrow na uszko, żeby o Panu pamiętał przy rozdawaniu premii z okazji Yule.
Westchnęła cicho, odchylając się na krześle, gdy uświadomiła sobie, że cały ten czas siedziała przechylona w stronę Lestrange’a, z lekko przechyloną na bok głową, w wyjątkowo ptasim, pełnym zainteresowania geście. Niektóre odruchy przychodziły jej naturalnie, niektóre dźwięki jej towarzyszące były mniej ludzkie. Zezwierzęcenie przyjmowało zupełnie inną postać, gdy chodziło o panią Mulciber. Wciąż jednak pozostawało wyraźnie widoczne dla każdego kto przyglądał się wystarczająco długo.
- Marny wybór, ale przynajmniej dość prosty do podjęcia.- Powtórzyła powoli słowa Louvaina, dopiero teraz uciekając od niego spojrzeniem. Nie oczekiwała odpowiedzi tu i teraz. I tak przez następne kilka tygodni mieli współpracować nad tą sprawą, wciąż jeszcze daleką od przesądzenia. W dodatku to byłoby wysoce nieuprzejme zabierać pracownika z departamentu tak w samym środku miesiąca.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lorien Mulciber (4905), Louvain Lestrange (5974)




Wiadomości w tym wątku
[17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi - przez Louvain Lestrange - 19.10.2024, 15:32
RE: [17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi - przez Lorien Mulciber - 30.10.2024, 10:54
RE: [17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi - przez Louvain Lestrange - 12.11.2024, 14:09
RE: [17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi - przez Lorien Mulciber - 16.11.2024, 17:18
RE: [17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi - przez Louvain Lestrange - 22.11.2024, 17:11
RE: [17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi - przez Lorien Mulciber - 29.11.2024, 11:43
RE: [17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi - przez Louvain Lestrange - 01.12.2024, 11:47
RE: [17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi - przez Lorien Mulciber - 08.12.2024, 16:51
RE: [17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi - przez Louvain Lestrange - 15.12.2024, 03:29
RE: [17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi - przez Lorien Mulciber - 28.12.2024, 14:31
RE: [17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi - przez Louvain Lestrange - 12.01.2025, 00:36
RE: [17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi - przez Lorien Mulciber - 14.02.2025, 20:46

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa