28.12.2024, 15:55 ✶
Basilius westchnął cicho dwa razy, najpierw gdy okazało się, że to jednak nie był toskyczek (może dobrze wyszło, ze Regina nie przyjęła zakładu), a potem drugi raz, gdy profesor najwyraźniej nie chciał im po prostu powiedzieć o czym będą się uczyć, a zamiast tego urządzał zgadywanki, które nie miały żadnego sensu poza tym, że opóźniały rozpoczęcie prawdziwej lekcji.
– Albo zgubił gdzieś tego stwora i przedłuża w nadziei, że zaraz sam się znajdzie, albo jest podekscytowany dzisiejszą lekcją bardziej niż zwykle – mruknął cicho w stronę Puchonki uznając że jeśli rzeczywiście zajęcia miałyby mieć jakiś związek z wybuchami, to ta druga wersja brzmiała bardziej prawdopodnie. Jeśli natomiast pierwsza była prawdziwa to... No cóż. To tego pewnie też się zaraz dowiedzą.
Słysząc dalsze słowa profesora i jego podpowiedź Basilius zmarszczył brwi i sam zaczął kartkować swój podręcznik w nadziei, że coś przyjdzie mu do głowy. Nie traktował tych zajęć pobłażliwie, wręcz przeciwnie, naprawdę starał się zdobywać na nich jak najlepsze oceny i dobrze mu to wychodziło, ale jednocześnie nie były to takie przedmioty jak eliksiry, czy też obrona przed czarną magią, aby wertował podręcznik na zapas. Pewnie dlatego ciężko mu było namierzyć stworzenie omawiane dzisiaj na lekcjach, aż z pomocą nie przyszła mu dopiero Regina.
Oh...
Ognisty Krab.
Może więc jednak dzisiaj ktoś naprawdę straci kończynę. Bezgłośnie, skinieniem głowy, dał znać czarownicy, aby coś powiedziała, skoro to ona znalazła odpowiedź, ale gest ten najwidoczniej przykuła uwagę ich profesora.
– Panie Prewett? Ma pan jakieś pomysły? –Kettleburn przeniósł na niego swoje spojrzenie, a Basilius nieco się wyprostował, gotowy do udzielenia odpowiedzi.
– Tak, właśnie konsultowaliśmy się z Reginą, która zasugerowała, może jest to być ognisty krab – odpowiedział, a uśmiech na twarzy profesora, wskazywał, że trafili, jeszcze zanim zdążył coś powiedzieć.
– Albo zgubił gdzieś tego stwora i przedłuża w nadziei, że zaraz sam się znajdzie, albo jest podekscytowany dzisiejszą lekcją bardziej niż zwykle – mruknął cicho w stronę Puchonki uznając że jeśli rzeczywiście zajęcia miałyby mieć jakiś związek z wybuchami, to ta druga wersja brzmiała bardziej prawdopodnie. Jeśli natomiast pierwsza była prawdziwa to... No cóż. To tego pewnie też się zaraz dowiedzą.
Słysząc dalsze słowa profesora i jego podpowiedź Basilius zmarszczył brwi i sam zaczął kartkować swój podręcznik w nadziei, że coś przyjdzie mu do głowy. Nie traktował tych zajęć pobłażliwie, wręcz przeciwnie, naprawdę starał się zdobywać na nich jak najlepsze oceny i dobrze mu to wychodziło, ale jednocześnie nie były to takie przedmioty jak eliksiry, czy też obrona przed czarną magią, aby wertował podręcznik na zapas. Pewnie dlatego ciężko mu było namierzyć stworzenie omawiane dzisiaj na lekcjach, aż z pomocą nie przyszła mu dopiero Regina.
Oh...
Ognisty Krab.
Może więc jednak dzisiaj ktoś naprawdę straci kończynę. Bezgłośnie, skinieniem głowy, dał znać czarownicy, aby coś powiedziała, skoro to ona znalazła odpowiedź, ale gest ten najwidoczniej przykuła uwagę ich profesora.
– Panie Prewett? Ma pan jakieś pomysły? –Kettleburn przeniósł na niego swoje spojrzenie, a Basilius nieco się wyprostował, gotowy do udzielenia odpowiedzi.
– Tak, właśnie konsultowaliśmy się z Reginą, która zasugerowała, może jest to być ognisty krab – odpowiedział, a uśmiech na twarzy profesora, wskazywał, że trafili, jeszcze zanim zdążył coś powiedzieć.