29.12.2024, 17:17 ✶
Po twarzy Basiliusa przebiegł cień nieco cwanego uśmiechu, tak charakterystyczny dla jego rodziny, bo oto udało mu się rozegrać to w taki sposób, że zdobył punkty dla swojego domu, ale jednocześnie nie wyszedł na takiego, który w całości przypisuje sobie zasługi innych. Regina też przecież na tym skorzystała.
Ognisty krab zdecydowanie przyciągał uwagę wszystkich zgromadzonych, chociaż Basilius bardziej, niż na bogato zdobioną skorupą stworzenie skoncentrował się raczej na fakcie, że ktoś pewnie skończy dzisiaj poparzony i miał tylko nadzieję, że nie będzie to on. Uśmiechnął się jednak w stronę profesora i skinął głową w ramach podziękowania za pochwałę i punkty, a potem ponownie skupił się na istocie, a raczej na podręczniku, próbując odgadnąć jakim konkretnie rodzajem kraba był ten ich. Na pewno diamentowym, ale jakim konkretniej? Były jeszcze jakieś dokładniejsze klasyfikacje? Z pewnością. Magizoloogowie uwielbiała wszystko klasyfikować tak bardzo, jak tylko się dało.
Nie dane mu było się jednak jeszcze dłużej się nad tym namyślać, bo profesor, najwyraźniej zmotywowany ich poprzednią odpowiedzią, zadał pytanie wprost do nich.
I znowu Regina, zamiast samej odpowiedzieć, podsuneła mu podręcznik. Basilius zawahał się na moment. Niby też znał odpowiedź, więc nawet nie żerowałby zbytnio na małomówności koleżanki z ławki, ale jednocześnie miał trochę ochotę popchnąć Reginę, aby to ona odpowiedziała, skoro najwyraźniej znała się na tym temacie lepiej od niego samego. Domyślał się jednak, że jeśli czarownica z jakiegoś powodu nie chciała się odzywać, to próba szybkiego zmotywowania jej do tego, mogła skończyć się tym, że jedynie bardziej zamknie się w sobie i już naprawdę nie odezwie się, ani razu podczas całej lekcji, a on raczej nie chciał być odpowiedzialny za straumatyzowanie jakiejś Rowle. Mógłby też po prostu powiedzieć, że znowu razem wpadli na odpowiedź, ale po którymś razie takiej sytuacji, będzie to już brzmiało strasznie głupio.
Westchnął, czując na sobie wyczekujące spojrzenie profesora i wreszcie odpowiedział.
– Rasa diamentowa, tak? – spytał, marszcząc brwi, jakby nie był do końca pewny odpowiedzi, ale pytające spojrzenie nie skierował w stronę profesora, a samej Puchonki, aby chociaż skinęła głową w odpowiedzi i tym samym sposobem, dała jakikolwiek znak, że i ona znała odpowiedź.
Ognisty krab zdecydowanie przyciągał uwagę wszystkich zgromadzonych, chociaż Basilius bardziej, niż na bogato zdobioną skorupą stworzenie skoncentrował się raczej na fakcie, że ktoś pewnie skończy dzisiaj poparzony i miał tylko nadzieję, że nie będzie to on. Uśmiechnął się jednak w stronę profesora i skinął głową w ramach podziękowania za pochwałę i punkty, a potem ponownie skupił się na istocie, a raczej na podręczniku, próbując odgadnąć jakim konkretnie rodzajem kraba był ten ich. Na pewno diamentowym, ale jakim konkretniej? Były jeszcze jakieś dokładniejsze klasyfikacje? Z pewnością. Magizoloogowie uwielbiała wszystko klasyfikować tak bardzo, jak tylko się dało.
Nie dane mu było się jednak jeszcze dłużej się nad tym namyślać, bo profesor, najwyraźniej zmotywowany ich poprzednią odpowiedzią, zadał pytanie wprost do nich.
I znowu Regina, zamiast samej odpowiedzieć, podsuneła mu podręcznik. Basilius zawahał się na moment. Niby też znał odpowiedź, więc nawet nie żerowałby zbytnio na małomówności koleżanki z ławki, ale jednocześnie miał trochę ochotę popchnąć Reginę, aby to ona odpowiedziała, skoro najwyraźniej znała się na tym temacie lepiej od niego samego. Domyślał się jednak, że jeśli czarownica z jakiegoś powodu nie chciała się odzywać, to próba szybkiego zmotywowania jej do tego, mogła skończyć się tym, że jedynie bardziej zamknie się w sobie i już naprawdę nie odezwie się, ani razu podczas całej lekcji, a on raczej nie chciał być odpowiedzialny za straumatyzowanie jakiejś Rowle. Mógłby też po prostu powiedzieć, że znowu razem wpadli na odpowiedź, ale po którymś razie takiej sytuacji, będzie to już brzmiało strasznie głupio.
Westchnął, czując na sobie wyczekujące spojrzenie profesora i wreszcie odpowiedział.
– Rasa diamentowa, tak? – spytał, marszcząc brwi, jakby nie był do końca pewny odpowiedzi, ale pytające spojrzenie nie skierował w stronę profesora, a samej Puchonki, aby chociaż skinęła głową w odpowiedzi i tym samym sposobem, dała jakikolwiek znak, że i ona znała odpowiedź.