26.01.2023, 12:54 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.01.2023, 16:35 przez Brenna Longbottom.)
Chester, zasadniczo, w ciągu pięciu minut w oczach Brenny obraził jej brata, obraził jej kolegę z pracy i obraził ich wszystkich, bo nie byli w żaden sposób jego podwładnymi i nikt nie mianował go dowódcą, a zaledwie liderem grupy. Dla niej wykazał się przy tym kompletną nieumiejętnością dowodzenia, bo gdyby nawet faktycznie dowodzili - problemy dowódcy powinni rozwiązywać między sobą, nie na oczach wszystkich i próbą uzurpowania sobie nieposiadanej pozycji. W dodatku Brygadziści na tym spotkaniu, które biegło tak "niewłaściwymi torami" bez problemu wszystko między sobą ustalili. Nawet gdyby tu obecni się nie znali, to określając ich jako podwładnych i sugerując, że mają nie dyskutować, gdy rozkazy faktycznego dowództwa były inne, pewnie zjednoczyłby grupę przeciwko sobie.
Jeżeli jego celem było zrażenie do siebie bardzo zgranej ekipy, to poszło mu świetnie. Dał też Brennie powód do martwienia się o Heather, którego wcześniej nie miała, nie widząc dotąd, jak Chester odnosił się do mugolaków pracujących w jego Departamencie...
Gdyby Brenna była świadoma jego pozycji pośród naśladowców, pewnie uznałaby, że wszystko jest efektem tego, że Rookwood za bardzo przywykł do współpracowania z ludźmi, którzy musieli być posłuszni, bo mianował go na stanowisko mroczny czarnoksiężnik, mordujący tych, co go nie posłuchali.
- Rookwood. Naucz się czytać polecenia, jakie dostajesz od faktycznych dowódców - powiedziała ostro na jego tyradę, już nie bawiąc się w dyplomatyczne przypominanie o faktycznych rozkazach, których ten nie przeczytał.
Bo w tych stało jasno.
Decydowali wspólnie.
Po tych słowach Brenna zwyczajnie poczekała czy Erik miał jakieś polecenia, po czym odwróciła się i odeszła, nie zwracając już uwagi na Chestera. Wszystko było jasne. Za to dogoniła jeszcze Wood, nim wzbili się w powietrze.
- Heather? Życzysz sobie prośby o zmianę partnera? Jeżeli tak, pójdę z tym do Bonesa. Rookwood tak naprawdę może nam w pracy nagwizdać.
A gdyby ją o to zwolniono?
Tu wchodził fakt, że Brenna pracowała dla idei, nie pieniędzy, więc nie musiała o to dbać.
Po tych słowach poszła sprawdzać stoły i ewentualnie dopadła jeszcze Erika, by dopytać, kto z nich miał zająć się oświetleniem linii drzew.
Jeżeli jego celem było zrażenie do siebie bardzo zgranej ekipy, to poszło mu świetnie. Dał też Brennie powód do martwienia się o Heather, którego wcześniej nie miała, nie widząc dotąd, jak Chester odnosił się do mugolaków pracujących w jego Departamencie...
Gdyby Brenna była świadoma jego pozycji pośród naśladowców, pewnie uznałaby, że wszystko jest efektem tego, że Rookwood za bardzo przywykł do współpracowania z ludźmi, którzy musieli być posłuszni, bo mianował go na stanowisko mroczny czarnoksiężnik, mordujący tych, co go nie posłuchali.
- Rookwood. Naucz się czytać polecenia, jakie dostajesz od faktycznych dowódców - powiedziała ostro na jego tyradę, już nie bawiąc się w dyplomatyczne przypominanie o faktycznych rozkazach, których ten nie przeczytał.
Bo w tych stało jasno.
Decydowali wspólnie.
Po tych słowach Brenna zwyczajnie poczekała czy Erik miał jakieś polecenia, po czym odwróciła się i odeszła, nie zwracając już uwagi na Chestera. Wszystko było jasne. Za to dogoniła jeszcze Wood, nim wzbili się w powietrze.
- Heather? Życzysz sobie prośby o zmianę partnera? Jeżeli tak, pójdę z tym do Bonesa. Rookwood tak naprawdę może nam w pracy nagwizdać.
A gdyby ją o to zwolniono?
Tu wchodził fakt, że Brenna pracowała dla idei, nie pieniędzy, więc nie musiała o to dbać.
Po tych słowach poszła sprawdzać stoły i ewentualnie dopadła jeszcze Erika, by dopytać, kto z nich miał zająć się oświetleniem linii drzew.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.