Więc zwątpienie. W coś nawet gorszego niż samą siebie - to już tam było. Ten brak zrozumienia dla tego wszystkiego, co miało miejsce. W Ministerstwie powinni mieć dla niej odpowiedzi. Zapewnić ją o tym, że wszystko będzie dobrze. I nic się nie zmieniło pod tym kątem - zmieniło się za to zaufanie, które biło wraz z twoim sercem. Co przetaczało przez żyły? Hugo nie musiał zadawać tego pytania, bo Faye współpracowała więcej niż chętnie. Jego zadaniem było teraz odkrycie, czy między ciałami białymi a krwinkami nie było poukrywanych mikroelementów, które przysporzą kłopotów komukolwiek i czemukolwiek.
- Mówię to z troską o twoje codzienne bezpieczeństwo. Robimy, co możemy i chronimy czarodziei jak i mugoli tak, jak tylko możemy. - Ostatnie zapiski z jej ostatnich słów. Kropka. Odłożył pióro do kałamarza, a podkładkę położył na stoliku. Mogłaś nawet przeczytać, co było tam napisane, chociaż mężczyzna nie miał wybitnie pięknego pisma i wymagałoby to odrobiny rzszyfrowywania. Za to podkreślone imię widziałaś jak na tacy. To, co mogłaś zobaczyć, a to, co zobaczyć chciałaś, czego się obawiałaś, czy coś ukrywałaś - przecież nie jesteś jakimś przestępcą, żeby podejrzewano cię o najgorsze, tak? Więc może i Hugo tego nie robił. Może dlatego właśnie zachowywał się tak swobodnie i przełamywał między wami granice? Pozwalał sobie nawet na imienność - tak ze wzgląd na znajomość. Może nie bezpośrednią, ale jednak... krew do krwi wołała. Czy nie było to dla czarodziei ważne? - Jednak nawet my nie jesteśmy w stanie ochronić przed wszystkimi ewentualnościami. Dlatego tak istotna jest świadomość zagrożenia i możliwość chronienia siebie i otoczenia. - Nawet chyba pojawiło się w nim jakieś zmartwienie? Malutkie? Czy to tylko wrażenie przez pozycję, jaką przyjął? Przez to, że odłożył te papiery i skupił się tylko na tobie? - W tym wypadku, zdaje się, że nawet różdżka by niewiele pomogła. Masz ją w swojej kieszeni. Otaczają cię zabudowania mugoli. Są ci mugole w okolicy. A ciebie coś woła, coś nakazuje ci się przemienić. Tajemniczy głos z puszczy. Wyobraź sobie, że masz tę różdżkę - czy dalibyśmy radę razem z nią zmienić tę historię? - Wydawałoby się, że wszystko zostało już powiedziane. Że nie ma nic nowego do dodania. A może..? Bardzo wiele niewiadomych kolorowało to, co wydarzyło się z Faye. Hugo nie przyszedł tutaj zupełnie nieprzygotowany - zresztą spotkanie z Rowlem przed wejściem to sugerowało.
- Nie podważajmy twojego bycia dobrą osobą, Faye. Przecież gdybyś była zła, nie próbowałabyś uciekać z miejsca wydarzenia. Zrobiłabyś coś więcej. Lecz ty wyszłaś po tę szynkę i masło, właściwie bezbronna i stałaś się ofiarą sytuacji. Przecież nie chciałabyś celowo sprowokować niespokojnych i tak mieszkańców Doliny Godryka przemianą. - Historia znała przypadki, o których ludziom się nie śniło. Sam Hugo widział absurdy i rzeczy niewytłumaczalne logiką. Nie można było ich logiczne wyjaśnić - napędzane były emocjami. Buzowały przez to bijące serce i rozprowadzały się po żyłach wraz z krwią. Gotowały ją żywcem. Ja żywcem potrafiły gotować cię Zew Księżyca. - Czy chciałabyś napić się herbaty? Ciepły kubek w dłoniach może trochę rozgrzać, pomóc podtrzymać umysł na powierzchni, kiedy się topimy. - Widział to skubanie skórek, chociaż jego oczy niby nie wędrowały do jej dłoni. I nie mówił o tym wprost, ale kubek w dłoniach był dobrą alternatywą dla umęczonych paznokci i skóry wokół nich. - Rozpoznałabyś te osoby? Nie znamy imion osób, którym mówimy "dzień dobry" na ulicy, ale zapamiętujemy ich twarze. Byłoby dobrze, gdybyś mogła ich opisać. Sprowadziłbym kogoś, kto sporządziłby ich rysopis.