• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[1.09.1972] Levitating | Rodolphus, Daphne

[1.09.1972] Levitating | Rodolphus, Daphne
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#7
31.12.2024, 15:59  ✶  
- Oczywiście, że lepiej by było, gdyby do tego nie doszło - lekko wzruszył ramionami. Jednak to, co powiedział, było prawdą: nie zamierzał nikogo do niczego zmuszać, zwłaszcza że Bellatrix nie była osobą, którą można było zmusić do czegokolwiek. Jeżeli będzie chciała, sama do niego wróci, ale wtedy zaczną na zupełnie innej stopie. Jego uczucie wypaliło się przez niekontrolowany płomień, który oboje podsycali, aż w końcu spalił ich doszczętnie. Rodolphus nawet się nie zbuntował: dostał zasłużoną karę od ojca, bo to przecież nie była jego decyzja, a decyzja Blackówny. Może powinien był o nią walczyć, lecz tego nie zrobił. A potem został tak skatowany, że gdyby nie fakt, że miał rodzinę w Mungu oraz spory zapas eliksirów, to musiałby wziąć wolne w pracy. A do tego nie mógł dopuścić, prawda? - Każdy ma prawo marzyć o miłości, chociaż niektórym wydaje się, że rody czystokrwiste nie mają do niej prawa. Widzisz, Daphne, miłość potrafi przyjść z czasem, jeżeli tylko wybierzesz rozsądnie swoją drugą połowę. To kwestia kompromisów, nie wspólnego dopasowania. I szacunku.
Przerwał na moment, gdy kobieta przyniosła ich zamówienie. Podziękował skinieniem głowy, lecz nie sięgnął od razu do naparu. Najpierw objął ostrożnie filiżankę dłońmi, jakby chciał się upewnić, że temperatura herbaty jest na pewno odpowiednia. Milczał, słuchając co kuzynka ma mu do powiedzenia. To było poniekąd przykre, że tak młoda osoba uważała, że nie miała prawa do szczęśliwego związku. Victoria postawiła na swoim, on po części również. Ale jeśli Daphne wybierze odpowiednią osobę... Przecież wystarczyło tylko wyjść za kogoś, kto chociażby częściowo podzielał poglądy jego samego w stosunku do kobiet. A miłość przyjdzie z czasem. Miłość jako uczucie cementujące, nie nastoletnie motylki w brzuchu. Jebany hipokryta, który tak pięknie o niej rozprawiał, podczas gdy sam sprzedałby swojego ojca na talerzu, związanego jak baleron, gdyby tylko Voldemort o to poprosił.

Słuchał uważnie tego, co mówiła kuzynka. Samhain... Zamyślił się na ułamek sekundy. To był czas, gdy dwa światy się przenikały. Limbo i świat żywych. Dusze ukazywały się żywym, żywi ukazywali się zmarłym. Czy to był klucz do rozwiązania zagadki? Nie miał pojęcia, bo jak słusznie Daphne zauważyła: błądzili po omacku. Wkurwiało go to jak mało co, bo to nie tak, że chciał Victorii pomóc za wszelką cenę - on nienawidził nie mieć planu. Ale nie dało się skonstruować żadnego planu bez chociażby strzępków informacji. Nie miał jednak czasu, by teraz pogrążać się we wściekłości, bo dostrzegł te łzy, które spłynęły jedna po drugiej po policzku kuzynki. Wyciągnął ciepłą od filiżanki dłoń, by nakryć nią jej dłoń. Zacisnął lekko palce w dodającym otuchy geście.
- Nikt nie wie, Daphne. Ale próbujemy wszystkimi sposobami. Robimy wszystko co w naszej mocy, żeby ją uratować. Victoria jest silna, sama sprawdza tropy, ale ma też rodzinę oraz przyjaciół, którzy oddaliby za nią życie. I właśnie te osoby szukają informacji na innych polach - zapewnił ją cicho, chociaż... kłamał. On sam miał dużo większe możliwości, niż inni. Wystarczyłoby tylko pójść do Mistrza i zapytać, lecz... Nie chciał. Nie mógł tego zrobić. Z kilku powodów, ale najważniejszym z nich był fakt, że Victoria jeszcze stała po drugiej stronie barykady. Musiał ją przycisnąć mocniej, popchnąć do ostateczności, a gdy będzie już zdesperowana, to łatwiej będzie przeciągnąć ją na swoją stronę. I ją uratować. Wygrana dla każdego. - Najlepsze co możesz w tej chwili zrobić, to być dla niej wsparciem. Potrzebuje cię, żeby oderwać się od myślenia o śmierci.
Może nie były to najbardziej pocieszające słowa, lecz były brutalnie prawdziwe.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Daphne Lestrange (2371), Rodolphus Lestrange (2911)




Wiadomości w tym wątku
[1.09.1972] Levitating | Rodolphus, Daphne - przez Rodolphus Lestrange - 03.11.2024, 03:16
RE: [1.09.1972] Levitating | Rodolphus, Daphne - przez Daphne Lestrange - 10.11.2024, 23:08
RE: [1.09.1972] Levitating | Rodolphus, Daphne - przez Rodolphus Lestrange - 14.11.2024, 23:01
RE: [1.09.1972] Levitating | Rodolphus, Daphne - przez Daphne Lestrange - 01.12.2024, 05:58
RE: [1.09.1972] Levitating | Rodolphus, Daphne - przez Rodolphus Lestrange - 04.12.2024, 18:58
RE: [1.09.1972] Levitating | Rodolphus, Daphne - przez Daphne Lestrange - 18.12.2024, 02:38
RE: [1.09.1972] Levitating | Rodolphus, Daphne - przez Rodolphus Lestrange - 31.12.2024, 15:59
RE: [1.09.1972] Levitating | Rodolphus, Daphne - przez Daphne Lestrange - 27.01.2025, 00:12
RE: [1.09.1972] Levitating | Rodolphus, Daphne - przez Rodolphus Lestrange - 05.02.2025, 14:12

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa