01.01.2025, 16:27 ✶
Od czasu otrzymania listu od Reginy Rowle, w głowie Lorenza krążyło jedno pytanie: czy on również wyśmiewał ją ze względu na wzrost (lub, prawdę mówiąc, cokolwiek innego)? Nie było to ani miłe, ani mądre, ale oni byli dziećmi, tak niewinnie brutalnymi w swojej naturze. Dzieci nie akceptują odmienności, czego Enzo mógł doświadczyć również na własnej skórze, będąc nieco bardziej aktywny aniżeli reszta uczniów. On był jednak również wyszczekany, a nie pamiętał, by Trollica, jak brzydko ją przezywali, miała w sobie na tyle samozaparcia, by odeprzeć ataki. I chociaż Remington nie pamiętał, by sam brał udział w szykanowaniu Reginy, to czy jego pamięć nie wyparła tych przykrych wydarzeń? Jednego był pewien: jeśli rzeczywiście jej dokuczał, to Regina o tym nie zapomniała. Takich rzeczy się nie zapomina.
Kiedy wkraczał do Kotła, duszę miał na ramieniu. Czy nie powinien odmówić? Oszczędziłby sobie nerwów! Dusza artysty kazała mu jednak przyjąć zlecenie, bo chociaż Regina mogła być dawną znajomą mającą do niego uraz, to była również przecież całkowicie i niezaprzeczalnie niesamowita. W sztuce inność była zaletą, a jej piękne, duże ciało miało być płótnem. Takie sytuacje nie zdarzały się często. Należało złapać dzika za kły. Byka za rogi. Trollicę za dłonie.
- Pani Regino! - Ucieszył się, choć ogrom klientki nieco zbił go z tropu. Pamiętał, że była wysoka, ale czy też tak potężna? - Dziękuję, dziękuję! Jak się pani miewa? - Zagadywał grzecznie, starając się odgonić od siebie wizje tych silnych dłoni miażdżących jego czaszkę jak skorupkę jaja. Czy przyszedł tu, by zapłacić za szkolne wyzwiska? Wziął głębszy wdech i przekroczył próg pokoju. Jeśli miał umrzeć, to umrze w imię nauki. - Co za ciekawe stworzenie! Pani pupil, domyślam się? - Trzymał bezpieczny dystans od smoczognika, a raczej od jego iskier. Potrafił wyobrazić sobie jak wypalają dziurę w ubraniu! - I problem pani garderoby? - Uśmiechnął się, gdy wszystko zaczęło układać się w jedną całość.
Sam ubrany był skromnie jak na swoje standardy. Granatowy garnitur na czarnej koszuli mógł wydawać się ekstrawagancki w niektórych kręgach, ale nie dla niego. Wzorzysta apaszka zawiązana na szyi miała rozświetlać kreację, tak jak biały kwiat wciśnięty w butonierkę. I chociaż nie powalał dziwnością, to wolałby, by jego strój pozostał w jednym kawałku, bez żadnych dodatkowych wypalonych dziurek!
Kiedy wkraczał do Kotła, duszę miał na ramieniu. Czy nie powinien odmówić? Oszczędziłby sobie nerwów! Dusza artysty kazała mu jednak przyjąć zlecenie, bo chociaż Regina mogła być dawną znajomą mającą do niego uraz, to była również przecież całkowicie i niezaprzeczalnie niesamowita. W sztuce inność była zaletą, a jej piękne, duże ciało miało być płótnem. Takie sytuacje nie zdarzały się często. Należało złapać dzika za kły. Byka za rogi. Trollicę za dłonie.
- Pani Regino! - Ucieszył się, choć ogrom klientki nieco zbił go z tropu. Pamiętał, że była wysoka, ale czy też tak potężna? - Dziękuję, dziękuję! Jak się pani miewa? - Zagadywał grzecznie, starając się odgonić od siebie wizje tych silnych dłoni miażdżących jego czaszkę jak skorupkę jaja. Czy przyszedł tu, by zapłacić za szkolne wyzwiska? Wziął głębszy wdech i przekroczył próg pokoju. Jeśli miał umrzeć, to umrze w imię nauki. - Co za ciekawe stworzenie! Pani pupil, domyślam się? - Trzymał bezpieczny dystans od smoczognika, a raczej od jego iskier. Potrafił wyobrazić sobie jak wypalają dziurę w ubraniu! - I problem pani garderoby? - Uśmiechnął się, gdy wszystko zaczęło układać się w jedną całość.
Sam ubrany był skromnie jak na swoje standardy. Granatowy garnitur na czarnej koszuli mógł wydawać się ekstrawagancki w niektórych kręgach, ale nie dla niego. Wzorzysta apaszka zawiązana na szyi miała rozświetlać kreację, tak jak biały kwiat wciśnięty w butonierkę. I chociaż nie powalał dziwnością, to wolałby, by jego strój pozostał w jednym kawałku, bez żadnych dodatkowych wypalonych dziurek!