• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 11 Dalej »
[06.09.72] Charlie & Baldwin | Canción del mariachi

[06.09.72] Charlie & Baldwin | Canción del mariachi
The Nocturn's Delight
When I grow up,
I wanna be a heretic.
wiek
20
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
malarz i aktor
Normalnie skóra zdjęta z ojca! 177 cm wzrostu, waży koło 70 kg. Szczupły młodzieniec, chodzi wyprostowany emanując pewnością siebie. Ma wyjątkowo jasne włosy, które od razu zdradzają jego pochodzenie od Malfoyów. Oczy jasne w szarym odcieniu. Można odnieść wrażenie, że jest wiecznie z czegoś niezadowolony, ale wrażenie to umyka, gdy otwiera usta - charyzmatyczny chłopiec z łagodnym, może nieco chrapliwym głosem.

Baldwin Malfoy
#15
01.01.2025, 18:32  ✶  
Nie powiedział.
Baldwin Malfoy nigdy nie powiedział, że rodzice go wyrzucili z domu. Powiedział, że matka miała go za degenerata, bo było to prawdą. Powiedział, że jego ojciec jest chujem, bo za takiego go uważał. Ale dowód na to, że Baldwin Malfoy nigdy nie został z domu wyrzucony tkwił uparcie na jego palcu. Akurat każde słowo, które padło w ich ostatniej rozmowie było wyżłobione w jego pamięci, gdy jak mantrę odtwarzał je szkicując twarz Charlie’go na jednym ze starych podobrazi. Porzucił ten portret, uznając że samym strachem i obrzydzeniem go nie nakarmi. Nawet słaby posmak ust chłopaka zdawał mu się zbyt miałki. Zwłaszcza teraz, kiedy jego siostra oddała mu się w całości.

Im dłużej na niego patrzył tym bardziej uświadamiał sobie, ze Mulciber jest najzwyczajniej ślepy na świat dookoła. Zachwycająco piękny w swojej ślepocie i oddaniu ojcu. To nie było obce uczucie – czuł to samo, pozwalając Armandowi dawać sobie i odbierać wszystko.
Nie pytał więcej skąd chłopak ma pieniądze – wystarczyło mu raz to usłyszeć – czy odziedziczył jakieś zjebane miliardy po tym typie, którego Baldwin widział w kostnicy jakiś czas temu. Robert czy jak mu tam było. Nieważne. Czy zaczął się kurwić. Czy jego świeczki odniosły wielki sukces. A może sprzedał się do jakiegoś Ministerstwa Magii czy innego korpo. To nie miało znaczenia, bo ktokolwiek sypnął mu groszem na to nowobogackie mieszkanie założył mu zwyczajnie obrożę.
Baldwin żył w "ruderze", bo wybrał wolność jaką dawały mu wielkie okna przez które nocami spoglądał na śpiący Londyn. Głodował, bo nędza ciała była niczym w porównaniu do pustki ducha pozbawionego Sztuki.  Oddychał zaszczanym powietrzem Nokturnu, żeby móc być bliżej swojej rodziny. Tej którą sobie wybrał. Nawet jeśli ta była daleka od ideału. Pełna sprzeczności i przegranych w loterii genetycznej; pełna istot, dla których nie było miejsca w świecie lepszych. Ale wybrał. Nigdy nie zrobiono tego za niego. Ponosił konsekwencje każdego dnia. Fakt, że wspomniał o Greybackównie wynikał tylko z jednego - świadomości, że to nie był prosty wybór. Zwłaszcza dla kogoś takiego jak Charles, wychowanego z dala od ciasnego, duszącego gorsetu londyńskich czystokrwistych harpii. Scylla mogła być najsłodszą i najdelikatniejszą z panien, motylem, w którego skrzydłach skryto blask księżyca. Ale to nie miało żadnego znaczenia, że do niego nie wyła w każdą pełnię. Wystarczyło, że robili to inni z jej rodziny. 

Cios był spodziewany. Może nawet wyczekany. Gdzieś po drodze musiał przekroczyć niewidzialną granicę i wcale nie zamierzał się cofnąć w dalszym drążeniu ropiejącej rany.
Czy poczuł mroczki przed oczami? Owszem. Czy cofnął się odruchowo, a ostry ból szybko ustąpił nieprzyjemnemu mrowieniu, przez parę sekund go otumaniając? A owszem. Jak nic będzie siniak. Ale jak to się mówiło – jeśli Cię ktoś uderzy w prawy pliczek, nadstaw mu i drugi. Religijne pierdolenie mugoli, które tak uwielbiał jego własny ojciec. Dotknął bolące miejsce, profilaktycznie jednak odsuwając się o ten krok czy dwa, żeby być poza zasięgiem łapsk Charliego. Potrząsnął lekko ręką, wytrząsając z rękawa owinięty wokół nadgarstka srebrny łańcuszek. Zacisnął na czymś palce. Cofnął się o kolejny krok. Opuścił wreszcie drugą rękę.
Baldwin brzydził się sobą za każdym razem, gdy musiał się uciekać do tej żałosnej brutalności. Dlatego tego nie robił, wierząc, że Agresja jest kolejną gałęzią sztuki. Była czymś odzwierzęcym. Pięknem w najprostszej formie, gdzie doprowadzeni do granicy ludzie ukazywali swoje prawdziwe oblicze. Czuli się potężniejsi, bo wydawało im się, że dominują, podczas gdy jedyne co robili to zrywali z twarzy swoje zajebiście dopracowane maski. Uwielbiał ją obserwować – jak łamią się pod samymi sobą.

Charlie nie był tak piękny jak rozszalała w swojej furii Lorraine, po której nadal nosił blizny na swoim przedramieniu. Nie był tak zachwycający jak zaborcza w swoim pożądaniu była Scarlett. Już nawet Millie Moody ledwo po wyjściu z tego swojego odwyku czy gdzie ją tam zamknęli przeorała nim po połodze bardziej niż ten chłystek. 
Chciał zobaczyć ślepą nienawiść. Ból. Jebaną pasję towarzyszącą wyrzutowi endorfin. Powoli zaczynał dostrzegać w oczach chłopaka. Jeden porządnie oddany cios nie czynił Mulcibera lepszym od podrzędnego najebanego w trzy dupy nokturniarza, któremu zechciało się wszcząć bójkę. Chciał cokolwiek co będzie mógł później zakląć w obrazie. Chciał więcej w masochistycznym odruchu.
- Bijesz tak jak kurwa się pieprzy.- Stwierdził, ocierając usta wierzchem dłoni.- Zajebiście rozczarowująco.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Baldwin Malfoy (4510), Charles Mulciber (2565)




Wiadomości w tym wątku
[06.09.72] Charlie & Baldwin | Canción del mariachi - przez Baldwin Malfoy - 10.12.2024, 11:19
RE: [06.09.72] Charlie & Baldwin | Canción del mariachi - przez Charles Mulciber - 10.12.2024, 21:29
RE: [06.09.72] Charlie & Baldwin | Canción del mariachi - przez Baldwin Malfoy - 10.12.2024, 23:09
RE: [06.09.72] Charlie & Baldwin | Canción del mariachi - przez Charles Mulciber - 13.12.2024, 20:33
RE: [06.09.72] Charlie & Baldwin | Canción del mariachi - przez Baldwin Malfoy - 15.12.2024, 16:53
RE: [06.09.72] Charlie & Baldwin | Canción del mariachi - przez Charles Mulciber - 15.12.2024, 20:56
RE: [06.09.72] Charlie & Baldwin | Canción del mariachi - przez Baldwin Malfoy - 16.12.2024, 12:05
RE: [06.09.72] Charlie & Baldwin | Canción del mariachi - przez Charles Mulciber - 23.12.2024, 14:07
RE: [06.09.72] Charlie & Baldwin | Canción del mariachi - przez Baldwin Malfoy - 27.12.2024, 10:41
RE: [06.09.72] Charlie & Baldwin | Canción del mariachi - przez Charles Mulciber - 27.12.2024, 19:41
RE: [06.09.72] Charlie & Baldwin | Canción del mariachi - przez Baldwin Malfoy - 29.12.2024, 16:11
RE: [06.09.72] Charlie & Baldwin | Canción del mariachi - przez Charles Mulciber - 29.12.2024, 16:53
RE: [06.09.72] Charlie & Baldwin | Canción del mariachi - przez Baldwin Malfoy - 31.12.2024, 22:18
RE: [06.09.72] Charlie & Baldwin | Canción del mariachi - przez Charles Mulciber - 01.01.2025, 13:37
RE: [06.09.72] Charlie & Baldwin | Canción del mariachi - przez Baldwin Malfoy - 01.01.2025, 18:32
RE: [06.09.72] Charlie & Baldwin | Canción del mariachi - przez Charles Mulciber - 02.01.2025, 12:23
RE: [06.09.72] Charlie & Baldwin | Canción del mariachi - przez Baldwin Malfoy - 02.01.2025, 20:09

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa