Ten, który wszystko zostawia przypadkom, kto nie ma żadnego planu, długo nie żyje na szczycie łańcucha pokarmowego Nokturnu. Gdy zarządzasz ludźmi spod ciemnej gwiazdy, nie wystarczy tylko liczyć na szczęście – trzeba mieć plan. A planowanie wymaga zdolności chłodnego myślenia, ale też logicznego układania faktów, wybiegania w przyszłość, analizowania różnych scenariuszy… Nie, Dante w swych wadach zdecydowanie nie był człowiekiem krótkowzrocznym. A otaczanie się takimi, dawanie im zadań trudnych, również nie mogło leżeć w jego naturze.
A czy sprawa Laurenta była zadaniem trudnym?
Czy sam Laurent był… trudny?
Kieran, gdy już wskazał kierunek ich wędrówki, splótł dłonie za swoimi plecami, w geście iście idealnym do spaceru, jedną ręką nadal trzymał złożony egzemplarz gazety. Nie spieszył się, kroki stawiał wolne, ostrożne, spoglądał na ludzi, których mijali, na kamienice, na sklepy czy inne przybytki rozstawione wzdłuż ulicy.
– To jedna z jego umiejętności, oko do ludzi – odparł i nawet uśmiechnął się nieco do własnych myśli. – Nie przetrwałby tak długo, gdyby nie miał tej intuicji – temat był poważny, ale Kieran mówił to w taki sposób, jakby komentował właśnie pogodę. Jakby nie robiło to na nim żadnego większego wrażenia, albo jakby przepracował to w swojej głowie już tyle razy… – Bardziej niż to, co było mi pisane – odparł bez cienia żalu, po czym rozplątał dłonie, gazetę wsadził pod pachę, a z kieszeni spodni wyciągną paczkę papierosów. Wyciągnął ją kurtuazyjnie w stronę Laurenta i niezależnie od tego, czy chciał się poczęstować czy nie, wziął dla siebie jednego papierosa i schował paczkę. – Będziesz tak miły i mi odpalisz? – z pewnością mógł to zrobić sam… ale czy wtedy Laurent nie spiłaby się jeszcze bardziej, gdyby w rękach diabła tkwiła wyciągnięta różdżka?