02.01.2025, 20:57 ✶
Enzo nie mógł mieć pojęcia, że jego niefortunnie użyte określenie klientka mogła odebrać jako obrazę. Daleki był od dzielenia uczniów, czy też grup uczniów na lepsze i gorsze, bo rozumiał, że każdy dom miał swoje zalety. W jego próbie dyskusji nie o to jednak chodziło.
- Ma pani rację: tysiąc lat temu. Tysiąc lat to dość, by unowocześnić te standardy. - Westchnął z rozczarowaniem całą tą sprawą. - Dzisiejszy podział działa, ale to nie znaczy, że nie moglibyśmy opracować czegoś lepszego. - Mówił, lecz jednocześnie hamował swoje prawdziwe myśli i te bardziej radykalne poglądy. Podział Hogwartu nie działał, prawdopodobnie nigdy nie działał. Samo dzielenie uczniów wydawało się zupełnie niepotrzebne i krzywdzące!
Bardziej interesował go temat wydarzenia, które miało nadejść kolejnego dnia. Nie miał jeszcze pojęcia, jak wielką tragedią okaże się wydarzenie Muzy, dlatego chwilowo mógł jeszcze napawać się pięknem i wspaniałością swoich wyobrażeń o święcie sztuki.
- Będę pamiętał, by zwrócić na Ritę szczególną uwagę. - Obiecał, chwytając znów za swoją różdżkę. - Proszę rzucić okiem. Co pani sądzi?
Większość kreacji była skończona i Enzo nie planował dalszych ulepszeń, dlatego Charlotte jako pierwsza mogła przyjrzeć się niemal skończonej garderobie. Wszystkie kreacje były utrzymane w odcieniach bieli i złota, z lejącymi się falbanami, lekkimi szyfonami i koronkami. Upięknione motywami roślinnymi, miały uświetnić Sen Nocy Letniej i Remington był naprawdę dumny z tego, co udało mu się stworzyć. Zabezpieczające stroje materiały zsunęły się, odkrywając dzieła, które w równym rzędzie przesunęły się przed Charlotte niczym modelki na wybiegu. Oczy Lorenza błyszczały.
- Proszę być ze mną szczerą. - Poprosił, ale po wymalowanej na twarzy euforii widać było, że jest niesamowicie dumny ze swojej pracy.
Dopiero po tym, jak stroje wróciły na swoje miejsce, by oczekiwać jutra, krawiec mógł skupić się na swojej klientce. Siadł przy biurku na powrót, łapiąc w dłonie ołówek.
- Proszę wybaczyć mi uwagę, ale przy pani kształcie szczęki, o wiele korzystniej wyglądać będzie woda lub łódka. Jeśli byłby to dekolt V, musiałby być bardzo głęboki. - Mówił, szkicując przed sobą pierwszy pomysł. - Czy zgodzi się pani na asymetrię? Zdecydowanie musimy podkreślić talię, proponowałbym klosz z wysokim paskiem w stylu lat trzydziestych, o ile nie woli pani czegoś węższego? Jest pani wysoka, trzy czwarte będzie akurat. Proszę rozważyć nieco ciemniejszy odcień niebieskiego... - Obrócił się w kierunku swoich beli z materiałami, by przywołać szafirowy z tłoczonym drobnym nieregularnym deseniem.
- Ma pani rację: tysiąc lat temu. Tysiąc lat to dość, by unowocześnić te standardy. - Westchnął z rozczarowaniem całą tą sprawą. - Dzisiejszy podział działa, ale to nie znaczy, że nie moglibyśmy opracować czegoś lepszego. - Mówił, lecz jednocześnie hamował swoje prawdziwe myśli i te bardziej radykalne poglądy. Podział Hogwartu nie działał, prawdopodobnie nigdy nie działał. Samo dzielenie uczniów wydawało się zupełnie niepotrzebne i krzywdzące!
Bardziej interesował go temat wydarzenia, które miało nadejść kolejnego dnia. Nie miał jeszcze pojęcia, jak wielką tragedią okaże się wydarzenie Muzy, dlatego chwilowo mógł jeszcze napawać się pięknem i wspaniałością swoich wyobrażeń o święcie sztuki.
- Będę pamiętał, by zwrócić na Ritę szczególną uwagę. - Obiecał, chwytając znów za swoją różdżkę. - Proszę rzucić okiem. Co pani sądzi?
Większość kreacji była skończona i Enzo nie planował dalszych ulepszeń, dlatego Charlotte jako pierwsza mogła przyjrzeć się niemal skończonej garderobie. Wszystkie kreacje były utrzymane w odcieniach bieli i złota, z lejącymi się falbanami, lekkimi szyfonami i koronkami. Upięknione motywami roślinnymi, miały uświetnić Sen Nocy Letniej i Remington był naprawdę dumny z tego, co udało mu się stworzyć. Zabezpieczające stroje materiały zsunęły się, odkrywając dzieła, które w równym rzędzie przesunęły się przed Charlotte niczym modelki na wybiegu. Oczy Lorenza błyszczały.
- Proszę być ze mną szczerą. - Poprosił, ale po wymalowanej na twarzy euforii widać było, że jest niesamowicie dumny ze swojej pracy.
Dopiero po tym, jak stroje wróciły na swoje miejsce, by oczekiwać jutra, krawiec mógł skupić się na swojej klientce. Siadł przy biurku na powrót, łapiąc w dłonie ołówek.
- Proszę wybaczyć mi uwagę, ale przy pani kształcie szczęki, o wiele korzystniej wyglądać będzie woda lub łódka. Jeśli byłby to dekolt V, musiałby być bardzo głęboki. - Mówił, szkicując przed sobą pierwszy pomysł. - Czy zgodzi się pani na asymetrię? Zdecydowanie musimy podkreślić talię, proponowałbym klosz z wysokim paskiem w stylu lat trzydziestych, o ile nie woli pani czegoś węższego? Jest pani wysoka, trzy czwarte będzie akurat. Proszę rozważyć nieco ciemniejszy odcień niebieskiego... - Obrócił się w kierunku swoich beli z materiałami, by przywołać szafirowy z tłoczonym drobnym nieregularnym deseniem.