02.01.2025, 22:56 ✶
Dora westchnęła, bo bardzo chciała, żeby te przeprosiny naprawiły wszystko, nie mówiąc już o tym, że słowa same wyrywały się do przodu. Kolejne przepraszam jednak zawisło w powietrzu niewypowiedziane, kiedy dłonie Brenny ułożyły się na jej ramionach. To był prosty gest, ale w jakiś sposób przełamujący barierę, której Crawley odrobinkę się bała. Jakby jakiejś niewidzialnej ściany, z którą Brenna mogłaby do niej przyjść - czując jednak, że była ona zaledwie jej własnym wymysłem, bez dalszego namysłu objęła Brennę rękoma, wtulając się w nią na moment.
- Ale wiem, że czasem powiedzenie to co się myśli może ranić innych. I myślę, że mogłam to powiedzieć inaczej. Łatwiej, milej, delikatniej... - wymruczała w ramię Brenny, czując jak owiewa ją ulotny zapach bzu, porzeczki i cedru. Zapach, który kojarzył jej się nieodzownie z nią - może dlatego na wiosnę tak często myślała o Longbottom siedząc w ogrodzie, kiedy rozkwitały bzy i pachniało nimi majowe powietrze.
Puściła ją, trochę niezręcznie cofając się o krok w tył, żeby może znalazły sobie lepsze miejsce. Skrawek łóżka, albo fotela, na których można było przysiąść, zamiast stać w progu. - Mam tylko wrażenie, że skoro profesor Dumbledore wyznaczył cię na swoją lewą rękę, to znaczy że darzy cię zaufaniem i inni też powinni w inny sposób traktować to, co masz do powiedzenia. W sensie... no myślę, że nie zrobił tego bez powodu, rozumiesz o co mi chodzi? Wiem, że to nie było bez powodu, o. - bo Dora wiedziała, a nie tylko myślała, że Brenna nadawała się do swojej roli, a przynajmniej wierzyła w to całym sercem. Longbottom zdążyła nie raz nie dwa udowodnić, że podejmowane przez nią decyzje są słuszne, no i była całym sercem zaangażowana we wszystko czego się dotknęła.
A niesprawiedliwość? W oczach Crawley wiązała się ona z tym, jak każde z nich chciało przedstawić swoje stanowisko. Jak twarde to były słowa, w jej głowie ocierające się o takie, w których nie było miejsca o dialog. Może dlatego w momencie kiedy Bren nie uważała siebie za niesprawiedliwą, jej młodsza towarzyszka rozdawała to miano lekką ręką, samą siebie pod nim podpisując. Chociaż pewnie gdyby teraz Longbottom powiedziała jej na głos to, co chodziło jej w tym temacie po głowie, Menodora trzy razy zastanowiłaby się, czy aby sama miała rację.
- Ale wiem, że czasem powiedzenie to co się myśli może ranić innych. I myślę, że mogłam to powiedzieć inaczej. Łatwiej, milej, delikatniej... - wymruczała w ramię Brenny, czując jak owiewa ją ulotny zapach bzu, porzeczki i cedru. Zapach, który kojarzył jej się nieodzownie z nią - może dlatego na wiosnę tak często myślała o Longbottom siedząc w ogrodzie, kiedy rozkwitały bzy i pachniało nimi majowe powietrze.
Puściła ją, trochę niezręcznie cofając się o krok w tył, żeby może znalazły sobie lepsze miejsce. Skrawek łóżka, albo fotela, na których można było przysiąść, zamiast stać w progu. - Mam tylko wrażenie, że skoro profesor Dumbledore wyznaczył cię na swoją lewą rękę, to znaczy że darzy cię zaufaniem i inni też powinni w inny sposób traktować to, co masz do powiedzenia. W sensie... no myślę, że nie zrobił tego bez powodu, rozumiesz o co mi chodzi? Wiem, że to nie było bez powodu, o. - bo Dora wiedziała, a nie tylko myślała, że Brenna nadawała się do swojej roli, a przynajmniej wierzyła w to całym sercem. Longbottom zdążyła nie raz nie dwa udowodnić, że podejmowane przez nią decyzje są słuszne, no i była całym sercem zaangażowana we wszystko czego się dotknęła.
A niesprawiedliwość? W oczach Crawley wiązała się ona z tym, jak każde z nich chciało przedstawić swoje stanowisko. Jak twarde to były słowa, w jej głowie ocierające się o takie, w których nie było miejsca o dialog. Może dlatego w momencie kiedy Bren nie uważała siebie za niesprawiedliwą, jej młodsza towarzyszka rozdawała to miano lekką ręką, samą siebie pod nim podpisując. Chociaż pewnie gdyby teraz Longbottom powiedziała jej na głos to, co chodziło jej w tym temacie po głowie, Menodora trzy razy zastanowiłaby się, czy aby sama miała rację.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.