• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[późny wieczór 21.08.1972] Pożar w New Forest | Laurent & Flynn

[późny wieczór 21.08.1972] Pożar w New Forest | Laurent & Flynn
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#5
03.01.2025, 15:23  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.01.2025, 16:18 przez Laurent Prewett.)  

Aż drgnął, kiedy poczuł to klepnięcie. Kilka lekkich klepnięć, które były niemym obudź się. Wstań, już czas. Mijały cenne minuty, a ty jesteś tu - na plaży drżącej w głuchej ciszy, kiedy wszystko powinno trzaskać i skowyczeć, błagając o odrobinę wody. Głuchość uciszono mocniej - pocałunkiem w nieruchome wargi. Wystarczyło je nacisnąć, by odpowiedziały. Instynktownie czy świadomie - to nie miało znaczenia. Bodźce naciskały, ściągały uwagę, skupiały. Flynn go na sobie skupiał.

Chciał zaprzeczyć - a raczej mocno potwierdzić, że jest dobrze, ale tym razem nie wcisnął mu się w słowo. Unikał jego spojrzenia, ale po powiedzeniu słowa klucza znów go na czarnowłosego przeniósł. Bałagan. Panował tutaj bałagan, który trzeba naprawić. Jakież niedopowiedzenie a z drugiej strony jak powiedzieć to lepiej? Na wszystkie inne sposoby, bardziej dokładnie, dosadnie? Dla Laurenta to słowo brzmiało bardzo dosadnie. O wiele dosadniej w tym momencie niż słowo "pożar".

- Stajnia jest pusta. Ogień nie może przejść na las. Stajnia stoi tuż przy nim. - Niech nawet mocniej pali się sama stajnia, niech się wypali, co może - budynek można odbudować. Ale nie można odbudować ot tak lasu. To było niemożliwe. Więc równie dobrze można wyciąć drzewa i pchnąć je do ognia, albo... albo zrobić cokolwiek innego. Las. Miejsce, które trzeba chronić. Zacisnął palce na dłoni Flynna, znów się w niego wpatrując. Oddychając głęboko, ale już nie nerwowo. Nie mogło być mowy o całkowitym uspokojeniu tego oddechu w tej sytuacji. To, jak bardzo był żałosny, dotrze do niego później. Jak zawiódł w pierwszej chwili i jak słabość zwyciężyła mimo całych tych tańców wokół prób zachowania twarzy przed ludźmi wokół. To, jak bardzo mu znów pomógł Flynn, jak mądrze się zachował i jak dzięki niemu zachował twarz i być może uratował resztę lasu też przyjdzie potem. Teraz były cyfry. 3, 2, 1...


Resztki piór abraksanów nadal tańczyły na wietrze, gdy wrócili parę metrów dalej od miejsca, skąd Flynn go zabrał. Parę metrów dalej od groźnych płomieni. Ten sam pomarańcz zamieszał drugi raz w jego sercu. Nieco przygarbił ramiona, nieco zadrżał, a nawet w pierwszej chwili zadrżał jego głos.

- Migotek! - To była ta pierwsza chwila. Już miał powtarzać, kiedy skrzat pojawił się tuż przed nim. Zmartwiony, ale bardziej dzielny od swojego właściciela. - Idź po Jackie Carrow. A potem po Vincenta. Powiedz im, że sytuacja jest kryzysowa i ich wzywam.

- Dobrze, Paniczu. - Skrzat zniknął, a Laurent zawahał się tylko przez sekundę. Tylko przez sekundę mocniej zacisnął palce na różdżce, na palcach Flynna. Sekunda.

Druga sekunda już przyniosła jego dwa kroki w stronę pożaru i podniesiony głos nawołując za Alexandrem. Próbę jego podniesienia. Pierwsza - znów źle. Jak ta sekunda. Druga? Lepiej. Trzecia...


Rzut PO 1d100 - 33
Slaby sukces...

Rzut PO 1d100 - 28
Akcja nieudana


Nie miała skutku idealnego, ale Alexander w końcu załapał. Wielki, wysoki mężczyzna o silnych mięśniach i brązowej skórze, całkowicie łysy. Teraz osmalony dymem. Jego ciemne oczy były skupione i niepewne, kiedy spoglądał na maciupkiego przy nim Laurenta, a potem obejrzał się za Crowem, jakby pytająco. Ale żadnego pytania nie posłał do Laurenta.

- Jestem, Paniczu Prewett. - Zameldował, ocierając pot z czoła. Adrenalina buzowała w jego żyłach.

- Zamkniemy stajnię w kopule. Trzeba odciąć dopływ powietrza. - Nie miał tak silnego głosu, jakby chciał. Nawet nie wyglądał tak, jakby chciał - gdzieś tam wewnętrznie zdawał sobie z tego sprawę. Słyszał to. Czuł. To jednak nie sprawiało, by się zatrzymał. Zatrzymać mógł się dopiero, kiedy to wszystko zgaśnie.

Potem rzeczy potoczyły się już całkiem szybko. Całkiem sprawnie. O wiele sprawniej niż chaos trwający do tej pory. Nabrało to celu, kierunku, sensu. Pojawiły się w końcu i dwie kolejne osoby i włączyły do całego przedsięwzięcia. Kolejno ugaszenia płomieni, by w końcu otworzyć stajnie, ochłodzić ją i spojrzeć na szkody, jakie się tam wydarzyły. Żar wygasałby powoli, gdyby nie magia, która dobijała szalony żywioł do gleby i nie pozwalała już z niej powstać. Ciało martwego abraksana wyniesiono. Laurent przyglądał się temu z bólem, drżąc, ale zaciskając pięści, by się opanować. Piękne ongiś futro i pióra, teraz osmalone wyglądały żałośnie. Potrzebne były czary, by to wielkie cielsko z jego skrzydłami stamtąd wytargać. Zostało na razie wyniesione do lecznicy, zabezpieczone i tam zostawione. Dnia jutrzejszego pochowają go tak, jak Laurent zwykł żegnać najbliższych - powierzając jego popioły morzu.

Ale kiedy już upewniono się, że pożar został zażegnany, emocje opadły i zaczął pozostawać tylko pył i zmęczenie, Laurent kazał ludziom iść do domów. Wypocząć, wyspać. Bo jutrzejszego dnia czekały ich próby naprawy tego, co zostało zniszczone. Odprawiał każdego po kolei, choć nie każdy się wycofał - Vincent i Jackie pobiegli zbierać Abraksany na pastwisko obok, które nie odleciały daleko w knieję.


Znów nastała cisza. Zbyt głucha, zbyt smutna. Nawet las wydawał się milczeć w obliczu tragedii.

- Muszę napisać listy. Dużo listów. - Odezwał się, stojąc przy Flynnie i patrząc na tę smętną stajnię.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (4615), The Edge (3078)




Wiadomości w tym wątku
[późny wieczór 21.08.1972] Pożar w New Forest | Laurent & Flynn - przez Laurent Prewett - 02.01.2025, 19:08
RE: [późny wieczór 21.08.1972] Pożar w New Forest | Laurent & Flynn - przez The Edge - 03.01.2025, 03:28
RE: [późny wieczór 21.08.1972] Pożar w New Forest | Laurent & Flynn - przez Laurent Prewett - 03.01.2025, 12:46
RE: [późny wieczór 21.08.1972] Pożar w New Forest | Laurent & Flynn - przez The Edge - 03.01.2025, 14:18
RE: [późny wieczór 21.08.1972] Pożar w New Forest | Laurent & Flynn - przez Laurent Prewett - 03.01.2025, 15:23
RE: [późny wieczór 21.08.1972] Pożar w New Forest | Laurent & Flynn - przez The Edge - 03.01.2025, 19:07
RE: [późny wieczór 21.08.1972] Pożar w New Forest | Laurent & Flynn - przez Laurent Prewett - 03.01.2025, 21:16
RE: [późny wieczór 21.08.1972] Pożar w New Forest | Laurent & Flynn - przez The Edge - 03.01.2025, 22:38
RE: [późny wieczór 21.08.1972] Pożar w New Forest | Laurent & Flynn - przez Laurent Prewett - 04.01.2025, 01:25
RE: [późny wieczór 21.08.1972] Pożar w New Forest | Laurent & Flynn - przez The Edge - 04.01.2025, 12:16
RE: [późny wieczór 21.08.1972] Pożar w New Forest | Laurent & Flynn - przez Laurent Prewett - 04.01.2025, 13:13

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa