26.01.2023, 18:43 ✶
- Rozczarowani – powtórzyła Florence z pewnym namysłem. Pewnie gdyby dowiedziała się o jakichś interesach matki, o których nie miała pojęcia (i liczyła, że ich nie ma), też byłaby rozczarowana. Jeśli na pierwsze strony gazet trafiłby za to dziadek czy brat matki, raczej byłaby nieco… zirytowana tym, jak to wpływa.
Uniosła filiżankę do ust, ponownie wypijając łyk herbaty. Gdy Patrick znów uniósł wzrok znad notatnika, posłała mu uśmiech, raczej przyjazny niż wesoły. Nie potrzeba było aurowidza, aby odgadnąć, że Steward nie miał zbyt radosnego nastroju.
- W takim razie ten dzieciak ma szczęście, że zajmujesz się tą sprawą – powiedziała szczerze. – Niekoniecznie jestem najlepszą osobą do pocieszania i doradzania, ale pamiętaj, że zawsze możesz mi wszystko powiedzieć, Patrick – zapewniła jeszcze. Jej podejście sprawiało, że raczej rzadko była postrzegana jako dobra osoba do zwierzeń, ale Steward zaliczał się do tego samego grona, do którego wliczała rodzinę. Co oznaczało mniej więcej, że chociaż nie zawsze wiedziała, co powiedzieć, była gotowa wszystkiego wysłuchać.
- Chyba nic specjalnie ciekawego… - zastanowiła się nad tym, o czym mogłaby opowiedzieć. Chęć zmiany tematu zdawała się w tej chwili dość jasna, a Florence nie zamierzała naciskać. – Mogę cię zanudzić szpitalnymi opowieściami. Na przykład dwóch stażystów ostatnio zamknęło się w składziku w celach oczywistych. Tylko utknęli tam i znalazłam ich dopiero kilka godzin później. Mam wrażenie, że chyba woleliby tam jeszcze zostać niż żebym ich znalazła…
Popijając herbatę, Florence podzieliła się ze Stewardem kilkoma opowieściami – przy okazji zadając też kilka luźnych pytań, w rodzaju tego jak miewali się dziadkowie, aż przyszła pora, by opuścić kawiarnię i powrócić do magicznego Londynu.
Uniosła filiżankę do ust, ponownie wypijając łyk herbaty. Gdy Patrick znów uniósł wzrok znad notatnika, posłała mu uśmiech, raczej przyjazny niż wesoły. Nie potrzeba było aurowidza, aby odgadnąć, że Steward nie miał zbyt radosnego nastroju.
- W takim razie ten dzieciak ma szczęście, że zajmujesz się tą sprawą – powiedziała szczerze. – Niekoniecznie jestem najlepszą osobą do pocieszania i doradzania, ale pamiętaj, że zawsze możesz mi wszystko powiedzieć, Patrick – zapewniła jeszcze. Jej podejście sprawiało, że raczej rzadko była postrzegana jako dobra osoba do zwierzeń, ale Steward zaliczał się do tego samego grona, do którego wliczała rodzinę. Co oznaczało mniej więcej, że chociaż nie zawsze wiedziała, co powiedzieć, była gotowa wszystkiego wysłuchać.
- Chyba nic specjalnie ciekawego… - zastanowiła się nad tym, o czym mogłaby opowiedzieć. Chęć zmiany tematu zdawała się w tej chwili dość jasna, a Florence nie zamierzała naciskać. – Mogę cię zanudzić szpitalnymi opowieściami. Na przykład dwóch stażystów ostatnio zamknęło się w składziku w celach oczywistych. Tylko utknęli tam i znalazłam ich dopiero kilka godzin później. Mam wrażenie, że chyba woleliby tam jeszcze zostać niż żebym ich znalazła…
Popijając herbatę, Florence podzieliła się ze Stewardem kilkoma opowieściami – przy okazji zadając też kilka luźnych pytań, w rodzaju tego jak miewali się dziadkowie, aż przyszła pora, by opuścić kawiarnię i powrócić do magicznego Londynu.
Koniec sesji