• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 16 Dalej »
[wiosna 1957] Uwaga, odwraca się!

[wiosna 1957] Uwaga, odwraca się!
Olbrzymka
Draco dormiens nunquam titillandus.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz i zastanawiasz się, czy masz do czynienia z olbrzymem, który zgubił się w Londynie. Barczysta, wysoka na blisko dwa metry, o twardych rysach twarzy. Dopiero później, jak już przyzwyczaisz się do jej wyglądu, zauważasz pewne drobnostki. Kartoflany nos zdobi poprzeczna blizna, przebiegająca na jego grzbiecie. Miodowe oczy spoglądają na świat ze spokojem, który ociepla serce i daje odetchnąć. Włosy ciemnobrązowe, prawie wpadające w czerń, skręcają się i falują, jeżeli ich właścicielka wypuści je z niedbałego warkocza. Olbrzymka zdaje się mocno stąpać po ziemi, ale znać w tym kroku delikatność.

Regina Rowle
#7
04.01.2025, 01:04  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.01.2025, 21:01 przez Regina Rowle.)  

Nauczyciel w tym czasie przemierzył pół szerokości klasy i przystanął przy ławce przed nimi, którą zajmowała dwójka gryfonów - Erik Longbottom i Geraldine Yaxley. Chłopak przeglądał bez przekonania książkę, a Geraldine marszcząc nos, przyglądała się ognistemu krabowi, jakby zastanawiała się, czy trudno by go było z tej skorupy wyciągnąć. Profesor przebiegł po nich wzrokiem z nieodgadnionym wyrazem twarzy i dalej, aż nie zatrzymał oczu na Prewettcie i Rowle.

Głowy uczniów ponownie zwróciły się w stronę tej dwójki, w tym i głowa Longbottoma czy Yaxley. Regina, starając się unikać wzroku kuzynki, popatrzyła na Basiliusa i napotkała jego pytające spojrzenie. Bardzo powoli pokiwała głową.

— T... Khem... Tak, to diamentowa. Rasa, oczywiście. — odezwała się niepewnie i dodała niemal na jednym wydechu. — Dokładniej to... To bortowykrabognistypanieprofesorze.

Spojrzała na Kettleburna i mimowolnie lekko się przygarbiła, jakby chcąc uchronić się jakoś od wzroku wszystkich. Miała wrażenie, że świdrują ją na wylot i tylko szukają kolejnych rzeczy, z których będzie można się nabijać na najbliższej przerwie.

— Mhm, bardzo dobrze, bardzo dobrze, kochani.

Na twarzy profesora wykwitł uśmiech, który częściowo skrył się pod płowym gęstym wąsem. Raz jeszcze zlustrował spojrzeniem krukona i puchonkę, po czym ruszył z powrotem na przód klasy. Regina w głębi ducha liczyła, że przyzna jej chociaż kilka punktów, ale zaraz zganiła się za tę myśl, bo przecież Basilemu też się należały.

Wtem jakieś cztery kroki od klatki profesor przystanął i popatrzył w ich kierunku, po czym ogłosił:

— Zakładam, że wspólnie doszliście do tego, więc... Kolejne pięć punktów dla Ravenclaw i Hufflepuff, brawo.

Olbrzymka nie zdołała skryć radości, jaką ta wiadomość u niej wzbudziła. Zerknęła na Prewetta i delikatnie skinęła głową, jakby chciała mu i podziękować, i pogratulować.

Ognisty krab nadal miał w głębokim poważaniu to, co działo się poza jego klatką. W najlepsze skubał czarny kamulec, odłupując od niego czarne grudy, spod których co jakiś czas błyskało coś jasnego. Kettleburn podszedł do swojego biurka, nałożył ciężki skórzany fartuch, grube rękawice z twardej skóry i gogle, po czym stanął przy drzwiach klatki.

— Kochani, opieka nad ognistym krabem może pojawić się na egzaminie w przyszłym roku, dlatego obserwujcie uważnie.

Po tych słowach nauczyciel dobył różdżkę i otworzył drzwiczki. Dopiero przeciągłe skrzypnięcie metalu zwróciło uwagę kraba, który uniósł żółwią głowę i zwrócił ją w kierunku czarodzieja. Cichy warkot dobył się głęboko z trzewi zwierzęcia. Pochyliło ono głowę i schowało do skorupy, po czym zaczęło się powoli obracać tak, by wycelować zadkiem w potencjalne zagrożenie.

— O właśnie! W chwili zagrożenia odwraca się tyłem, wypina i...

Profesor zaczął mówić, ale niedane mu było dokończyć, bo krab nagle przyśpieszył ruchy, odnóża zastukały o kamienną posadzkę i wszyscy ujrzeli czerwony rozwierający się zadek, z którego wydobył się kłąb dymu. Uczniowie z przestrachem spoglądali na wypiętego w ich stronę kraba, gotowi nurkować pod ławki.

— I normalnie wypuszcza strugę ognia, lecz my na to nie pozwolimy.

Dokończył Kettleburn i machnięciem różdżki przemienił płomienie z zadka zwierzęcia w powiew ciepłego wiatru, który kilku dziewczynom rozwiał włosy.

— Jak widzieliście wcześniej, krab był zajęty kamieniem, który mu rzuciłem. W pierwszej kolejności należy odwrócić jego uwagę i najlepiej do tego użyć nieoczyszczonego kamienia szlachetnego. Dzięki temu stworzenie zajmie się nim, a wy będziecie mogli podejść bliżej.

Niezrażony niczym wszedł do klatki i ruszył w kierunku gada. Ten, odwrócił się w jego stronę i wychynął ze skorupy, zapewne spodziewając się kupki popiołu. Zdziwiony, że czarodziej był cały i zdrowy oraz że szedł do niego, postąpił kilka kroków w tył, po czym wciągnął z powrotem głowę, a kończyny przyciągnął szczelnie do tułowia.

— Zwierzęta te nie będą walczyły z wami. Sama obrona jest już ciężka, bo muszę się odwrócić tyłem w stronę zagrożenia, więc najczęściej wybiorą schowanie się i po prostu przeczekają przeciwnika.

Nauczyciel skierował koniec różdżki w stronę wiadra i przywołał je do z siebie. Ze środka wyciągnął szczotkę o białym włosiu i do taktu szurnięć nią o skorupę kraba, mówił:

— Oczywiście musicie pamiętać, żeby mimo to nie przechodzić za krabem oraz mieć w pogotowiu różdżkę. Do czyszczenia skorupy używa się specjalnego odwaru, który ją konserwuje i jednocześnie nabłyszcza klejnoty. Jego skład oraz sposób przygotowania macie w podręczniku. Podczas pielęgnacji zwracajcie uwagę czy nie ma dziwnych nieregularnych pęknięć lub zmian na skorupie, które mogą świadczyć o chorobie lub niewłaściwej diecie.

Mężczyzna na chwilę przestał szorować kraba, odchylił się, by ocenić swoją pracę i zadowolony z efektu wstał. Zwierzę nadal pozostawało w pozycji obronnej, co Kettleburn odnotował krótkim skinięciem głowy.

— No, połowa skorupy wyczyszczona, kto weźmie się za drugie pół? — z szerokim uśmiechem uniósł szczotkę, spoglądając na uczniów.

W ciszy, jaka zaległa na sali, dało się słyszeć brzęczenie much oraz szum liści okolicznych drzew. Nawet to jak komuś z tyłu klasy zaburczało w brzuchu i co lepsze, nikt nawet nie parsknął śmiechem.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (2485), Regina Rowle (4216)




Wiadomości w tym wątku
[wiosna 1957] Uwaga, odwraca się! - przez Regina Rowle - 12.12.2024, 00:40
RE: [wiosna 1957] Uwaga, odwraca się! - przez Basilius Prewett - 17.12.2024, 00:32
RE: [wiosna 1957] Uwaga, odwraca się! - przez Regina Rowle - 19.12.2024, 16:56
RE: [wiosna 1957] Uwaga, odwraca się! - przez Basilius Prewett - 28.12.2024, 15:55
RE: [wiosna 1957] Uwaga, odwraca się! - przez Regina Rowle - 29.12.2024, 01:24
RE: [wiosna 1957] Uwaga, odwraca się! - przez Basilius Prewett - 29.12.2024, 17:17
RE: [wiosna 1957] Uwaga, odwraca się! - przez Regina Rowle - 04.01.2025, 01:04
RE: [wiosna 1957] Uwaga, odwraca się! - przez Basilius Prewett - 16.01.2025, 16:07
RE: [wiosna 1957] Uwaga, odwraca się! - przez Regina Rowle - 16.01.2025, 23:14
RE: [wiosna 1957] Uwaga, odwraca się! - przez Basilius Prewett - 18.01.2025, 16:10
RE: [wiosna 1957] Uwaga, odwraca się! - przez Regina Rowle - 21.01.2025, 21:09
RE: [wiosna 1957] Uwaga, odwraca się! - przez Basilius Prewett - 28.01.2025, 13:46
RE: [wiosna 1957] Uwaga, odwraca się! - przez Regina Rowle - 16.02.2025, 23:15
RE: [wiosna 1957] Uwaga, odwraca się! - przez Basilius Prewett - 23.02.2025, 18:49

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa